OLGA DEREWIECKA – BO POWROTÓW NIE BĘDZIE. RZECZ O RZECZACH JAROSŁAWA IWASZKIEWICZA

0
108

Anna Król, Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie, Wilk&Król Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2015, ss.380.

Jarosław Iwaszkiewicz. Imię i nazwisko znane 90% Polakom. Jednak każdy kojarzy go z czymś innym: jedni z pisarstwem, kolejni z niewdzięczną posługą aparatowi totalitarnemu, jeszcze inni z homoseksualizmem. Wachlarz skojarzeń jest dość szeroki. Być może ze względu na swoje bogactwo i jednocześnie ekscentryzm życia na wiele lat został zepchnięty z panteonu literackiemu. Iwaszkiewicz został wyparty ze zbiorowej świadomości, pominięty, zlekceważono i lekceważono jego twórczość. W tradycji meksykańskiej jeśli o kimś nie pamiętamy i nie wznosimy ołtarzy ku czci bliskich nam zmarłych, wówczas jego dusza znika ze wszechświata. Jak się okazało, Iwaszkiewicz nigdy nie zniknął. Nigdy nie został zapomniany.

Polska i Polacy przypomniała sobie o Iwaszkiewiczu, dzięki czemu powstały liczne publikacje, biografie, wznowiono jego dzieła, i wydawałoby się, że wszystkie tematy zostały wyczerpane, a fakty ujawnione. A oto pojawia się ona – Anna Król. Krytyczka literacka, redaktorka, pisarka. Zakochana w twórczości Iwaszkiewicza. I to ona odkrywa go na nowo. A wraz z nią my, czytelnicy. Zwraca go Polsce i Polakom nie tylko literacko, ale przede wszystkim tak codziennie, jako pisarza, autora, męża, kochanka, człowieka… .

„Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie” to biografia napisana specyficznie, wręcz eksperymentatorsko. Król jedzie do Stawiska, dworku Iwaszkiewiczów zamienionym po jego śmierci w muzeum, a tam dosłownie chłonie Iwaszkiewicza. 1226 – tyle pozostało po nim przedmiotów skatalogowanych w Stawisku,. Jednak Annę Król Iwaszkiewicz interesuje nieco na opak, jakby powiedział to Herbert. Otwiera jego szafę; dotyka osobistych przedmiotów, które wydawać by się mogło, że są zupełnie bez znaczenia; wącha perfumy, których zapach pomimo lat został zamknięty w flakonie; odnajduje odpruty guzik. I opowiada historię przez pryzmat tych przedmiotów. Jego historię. „Kiedy na poważnie zaczęła się konstytuować wola Jarosława i dom powoli przekształcał się w muzeum, przedmioty codziennego użytku: książki, notesy, pióra i fotografie, stare buty i resztka pasty do zębów w zaschniętej tubce, traciły swój dotychczasowy status. Niektóre z nich miały stać się eksponatami, inne trafiały do muzealnego czyśćca. Decyzję o tym, gdzie umieścić talerz lub kalendarzyk, podejmowali już ludzie, dla których segregowanie przedmiotów osieroconych przez właścicieli było tylko pracą” (255).

Autorka staje się cieniem pisarza i fabularyzuje jego życie, opowieści, historie dzięki przedmiotom, które po sobie zostawił. Tytułowe rzeczy to swoiste portale, które przenoszą nas w świat ówczesny Iwaszkiewiczowi. „Czasem widzę przez obiektyw przystojnego trzydziestolatka o wydatnych, kobiecych ustach, kiedy indziej zadowolonego literata z początku lat pięćdziesiątych, a niekiedy niezdarnego staruszka w śmiesznym fezie na dużej, ciężkiej głowie” (257).

Król odkrywa przed nami życie Iwaszkiewicza niechronologicznie, trochę od niechcenia, ale jak się okazuje, w całkiem przemyślanej formule. Czytając tą biografię odnosi się wrażenie podglądania zza franki codziennego, wręcz banalnego i beztroskiego życia poety. Odsłania się przed nami obraz człowieka mocno stąpającego po ziemi, estety, dyplomaty, czasami małostkowego, zazdrosnego, zmęczonego, a czasami wesołego, szczęśliwego. Nie jest to wyzbyta cech ludzkich biografia człowieka wychwalająca go i hołdująca. Książka kończy się metafizycznie, autorka pochyla się nad tematyką ulotnością życia, chwil i wspomnień.

Posługuję się tu stwierdzeniem biografia, jednak jest to pozycja eklektyczna, jest  połączeniem różnych gatunków literackich: dziennika, reportażu, opowiadania, powieści, wywiadów. Trudno jednoznacznie zakwalifikować ową publikację i gatunkowo, i rodzajowo. Wiedza autorki poparta jest licznymi źródłami, merytorycznymi, potwierdzonymi faktami. Autorka sięga do najlepszych biografów, ale jej inspiracja stają się przede wszystkim dzienniki Iwaszkiewicza i na tej podstawie wybiera dla swojej eksperymentatorskiej wizji książki najciekawsze, choć czasami najbardziej banalne, kwestie. Jednak nie należy zapominać, że to co banalne jest tym, co nas otacza, jest naszą rzeczywistością. „Wszystkie przytaczane historie są prawdziwe lub prawdopodobne i nawiązują do znanych mi faktów i zdarzeń” (8), „Podczas pracy nad tą książką dotarłam do niezliczonych źródeł, zapisków, archiwaliów, licznych miejsc. Przeczytałam dostępne książki o Jarosławie Iwaszkiewiczu i ponownie, a czasem po raz pierwszy, wszystkie utwory Iwaszkiewicza” (359). Zatem nie jest to opowieść infantylna, bezpodstawna. Przede wszystkim to opowieść czuła, pełna troski i tęsknoty, ale również mądra, oparta na faktach i dokumentach. Anna Król spotyka się również z ludźmi z otoczenia Iwaszkiewicza, rozmawia z nimi, zapisuje ich spostrzeżenia, uwagi, a później spisuje w formule krótkich wywiadów.

Każdy z trzynastu rozdziałów poświęcony jest konkretnemu przedmiotowi, którego zdjęcia zostały udostępnione dzięki uprzejmości Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku, a każdemu zdjęciu towarzyszy krótki, wprowadzający, odautorski opis, dość osobisty. „Rozdział dziewiąty. Guzik. Na guzik natknęłam się przypadkiem. W biurku pisarza w jednej z szuflad jest blaszane pudełko. A w nim rożne skarby: połamany ceramiczny konik, rachunek z pralni, zabrudzona szklana lufka, gwoździe. I ten guzik. Jasny, okrągły, całkiem spory, z czterema dziurkami, jak większość tych, które przyszywa się do wierzchniej odzieży. Płaszcz, od którego został urwany, wisi kilkanaście metrów dalej, w szafie w umieralni” (238).

Na koniec warto wspomnieć o początku – biografia rozpoczyna się alfabetycznym wymienieniem i opisem postaci występujących w książce, na podobieństwo konstrukcyjne dramatów, by łatwiej było identyfikować bohaterów/osoby występujące w opowiadanej historii oraz zrozumieć łączące ich relacje, o czym wspomina sama autorka we wstępie.

„Postaci pojawiające się w kolejnych rozdziałach tej książki to ludzie, którzy żyli lub żyją naprawdę. Najbliższe otoczenie Jarosława Iwaszkiewicza – rodzina, przyjaciele, współpracownicy” (8).

Iwaszkiewicz kochający, troskliwy mąż, oszczędny i roztropny mężczyzna, dobry gospodarz, ufny, ale nie zadufany, kochanek, polityk, działacz, redaktor, pisarz, kolega, idealista, cierpiący na niedostatek – uwagi, zrozumienia, akceptacji, obsesyjny zapisywacz swojego życia (Iwaszkiewicz zapisywał nie tylko wydatki – miał wręcz obsesję notowania, tak jakby chciał ocalić każdą chwilę swojego życia). W tym wszystkim Anna Król nie szuka kontrowersji, nie domaga się sensacji. Z czułością i pewnym rodzajem nostalgii opowiada  o Iwaszkiewiczu i wyobraża sobie to, co stać się mogło, ale nie musiało. Wrażliwość autorki oplata całą powieść-biografię

Anna Król swoją wrażliwością i pewną słabością do Iwaszkiewicza spowodowała, że czytelnik zakocha się w tej lekturze. Jest to obowiązkowa pozycja dla tych, którzy odkrywają pisarza, gdyż zapewne sięgną po więcej w tymże temacie; ale również dla tych, którym Jarosław Iwaszkiewicz i jego twórczość nie jest obca. Ta pozycja urozmaici suche i beznamiętne fakty, które można wyczytać w niejednej biografii czy encyklopedii. A braku namiętności Iwaszkiewicz nie wybaczyłby nikomu.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko