Jerzy Bogdan Kos – Karmienie ryb

0
93

Przyniosła owinięte w gazetę, jeszcze ciepłe, pachnące
krwią.

Zanurzyła ręce w wodzie i dotknęła leżących przy brzegu
kamieni. Woda przyjemnie łaskotała skórę.

Do jej rąk podpłynęły dwie odwrócone do góry brzuchem
ryby. Rozsunęła je lekko i położyła zawiniątko na
piaszczystym dnie.

Potem szeptem, bełtając złamaną gałęzią w wodzie, zmówiła
Ojcze Nasz i Zdrowaś.

Wędkarz na pomoście pomyślał: Szczęśliwa kobieta

  • ma czas na karmienie ryb.
Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko