Ignacy S. Fiut – Detale miłości

0
184

Problematyka miłości, o której już tyle napisano w dziejach ludzkości, znalazła ciekawe i oryginalne ujęcie w tomiku wierszy Ireny Kaczmarczyk – „intymnie”. Są to utwory osobiście liryczne, a ich przedmiotem są nie tyko kochankowie, ale właściwie cały nasz świat, w którym dzieje się miłość. Autorka dąży do bardzo detalicznego jej opisu, nawet na poziomie przysłowiowych „kwantów miłości”, pod działaniem których mimowolnie i nieustannie pozostajemy. Możemy sobie tego nawet nie uświadamiać, bo rozgrywa się ona w ludziach, pomiędzy nimi, ale i w ich świecie życia i bycia. Nie ma też wątpliwości, że mobilizuje to uczucie cały nasz aparat percepcji na wszystkich poziomach jego wrażliwości emocjonalnej, ale i intelektualnej.
            Detale miłości są tu przez Kaczmarczyk postrzegane, dalej rozkładane na coś podobnego kwantom emocji, by wreszcie zostać złożonymi w unikatową całość, która bywa niekiedy niedomknięta. W wierszu bez tytułu otwierającym tomik dowiadujemy się, że poetka tak widzi ten kontakt emocjonalny z człowiekiem i jego otoczeniem, pisząc: „lubię gdy Twoje słowa/jak biedronki wędrują po/niebieskich żyłkach/moich dłoni//gdy zatrzymują się/w zagięciu łokcia//płoną moje ramiączka”. Miłość bowiem ukazuje się jej jako wielorakie zjawisko i ma charakter wszechobecny. Przychodzi ze wszystkich stron świata i umacnia kochanków w jej akcie, a mogą to być: deszcz, wiatr, słońce, plaża, zapach oceanu, łąka pełna kwiatów. W wierszu pt. „Na łące” czytamy: „nasze usta/tracą rozsądek//w ramionach łąki/niesiesz mnie/na sam szczyt” i jest to chyba najbardziej reprezentatywny mini-utwór tego zbioru poezji, wielokrotnie nagradzany. Wszystkie te uniesienia poetki pozwalają jej: „Smakować czas w objęciach ciszy”. Spełniona miłość przecież niesie ludzi na „boski Olimp”, przysłowiowy Eden, zaś jej brak, owocuje niepokojem egzystencjalnym i utratą sensu życia, i dlatego nieustanie należy dbać o krzewienie się tego fundamentalnego uczucia.
Przeżycia erotyczne zostają tu konsekwentnie przenoszone na całość naszej rzeczywistości, która przyjaźnie wspiera rozwijające się uczucie. W „Lecie w macierzankach” dowiadujemy się, że: „(…)Milczysz zalotnie i wiatr tylko/Porusza chmurką parasola/Cykady świerszczy nas uwodzą/I zapach siana w sierpnia stogach”. Miłość również zostaje wbudowana w reżimy upływu kolejnych dni, ale i pór roku, które nadają jej określony koloryt i budzą bukiety swojskich zapachów. Słychać w niej muzykę Straussa, ale i utworów poetyckich J. Tuwima, B. Leśmiana, M. Grechuty i J. Kornhausera. Jak w poprzednich tomikach Kaczmarczyk pełna jest podziwu dla genus loci Krakowa, ciasnych uliczek, plant, po których spacerują kobiety w długich sukienkach, skrywające „zapiętą na guzik/tajemnicę ciała”. Poetka dodaje w wierszu bez tytułu, iż „(…)Lubię z Tobą zapalać latarnie/Kiedy Kraków gołębie usypia/Zmierzch ma zapach zielonej herbaty/Gdy mnie szeptem jesiennym dotykasz”. Jak widać każdy z utworów jest przesiąkniętym klimatem głębokiej liryki osobistej poetki, co powoduje odczucie, że kolejne utwory stanowią pewne kontinuum emocjonalne, poszerzające fenomen miłości na cały świat.
            Nie ulega wątpliwości, że Irena Kaczmarczyk wykorzystuje tradycyjne toposy poezji lirycznej, przepełnione duchem dionizyjskiego ucztowania, w które wplatane jest uczucie miłości między kobietą i mężczyzna, a zadaniem tych wierszy jest resetowanie, ale i przedłużanie żywotności tego typu emocji. Miłość bowiem ukazana jest tutaj jako „zjawisko falowe” gry sił, bo po każdym ich naporze pojawia się uspokojenie, ale i oddalenie, które domaga się kolejnego „wzburzonego falowania”, by ukazać nowe wymiary tego fundamentalnego uczucia, a nawet gry sił kosmicznych – sympatii i antypatii w świecie, o których pisali już starożytni filozofowie. Udaje się również poetce unifikowanie kochanków z wersami wielu wierszy, by uzyskać pomiędzy nimi „totalną bliskość”. W pointach wielu utworów pojawiają się oksymoroniczne wersy, ale i przewrotne w duchu haiku, co podnosi intelektualny wymiar emocji związanych z ich odbieraniem i przeżywaniem.
             Na zakończenie tomiku poetka zamieściła mini-utwór pt. „Recepta”, który poniekąd jest drogowskazem na życie przepełnione miłością, w którym czytamy: „noś na rękach/szczęśliwe chwile//kochaj”.

                                                                       Ignacy S. Fiut


I.Kaczmarczyk, „intymnie”, projekt okładki i obrazy – Renata Kulig-Radziszewska, Wydawca Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich, Biblioteka Krakowskiego Oddziału ZLP, 20, Kraków 2019, s. 112.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko