Wiesław Kazanecki – NIE MAM DO CIEBIE ŻALU

0
116
Fot. z archiwum Haliny Kazaneckiej
Fot. z archiwum Haliny Kazaneckiej

Wełnianą nić nawijasz na kłębek,
prujesz mój stary sweter,
moją trzecią skórę.

Pozbawiasz ją kształtu mojego ciała,
odłączasz rękawy od tułowia.

Mój kark i moje plecy znikają w kłębku wełny,
jak świeżo skoszona łąka znika w stogu siana.

Moją drugą skórę, niegdyś białą koszulę z sylwestrowych balów,
już dawno przemieniłaś w ściereczki do kurzu.
Głaskałaś nią politurę i wycierałaś wszystkie kąty w domu.

Nie mam do ciebie żalu.
Siedzę w fotelu – statystuję na scenie życia rodzinnego.
Na sobotę, jak zwykle, zaplanowałaś swe wielkie sprzątanie.

Nie śpiewasz już naszym synom: „Ułani, ułani…”
Ich kołyski jak dzikie gęsi na strych odleciały.
Babcią będziesz.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko