Jan Strządała – BYŁ CZWARTY DZIEŃ

0
147

Jan Strządała

 

BYŁ CZWARTY DZIEŃ

 

Nie prosiłem o cud

dramatyczna  odporność atomu

milczała

a delikatna równowaga kamienia

uniosła powieki

spadałem z ciemności

 

zobaczyłem światło

 

Wszystko się zaczęło

skała we mnie

i elektrony jak lawa gorące

w porannym słońcu tańczyły

ponad śniegami

 

jeszcze mgła zasłaniała góry

i rzeki płonęły we krwi

pocałunku

 

spadając przez kaskady

do przedsionka

serca

 

mruczało modlitwę narodzenia

był czwarty dzień lutego.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko