Władysław Panasiuk – Z raju do bankructwa

0
192

Władysław Panasiuk



Z raju do bankructwa

 

Franciszek MaśluszczakBył raj. Ziemia rozciągała się niczym kolorowa wstęga, czyste powietrze wirowało nad rozłożystymi koronami drzew. Ptaki wdzięcznym głosem opowiadały o szczęściu na ziemi. Soczyste łąki zalewały kolorowe kwiaty, nad którymi roiły się złote pszczoły. Rozłożyste lipy rozsiewały cudowną woń i służyły cieniem. Nad srebrzystymi strumykami unosiły się kolorowe motyle. Szumiała woda, a w niej pływały beztroskie i zdrowe ryby. Wszystkie zwierzęta żyły obok siebie, nikt nikomu nie przeszkadzał. Czasami tylko Bóg przechadzał się po ziemi, by spojrzeć czy czegoś nie brakuje.

 

Najpierw był raj, a dopiero później na świat przyszedł pierwszy człowiek, gdyby było odwrotnie nie byłoby raju. Przyszedł człowiek, by z czasem zniszczyć to, co Bóg dał mu w prezencie. Już w raju istota myśląca próbowała przeciwstawić się Stwórcy. Zakazane jabłko wcale nie było lepsze od pozostałych, ale Bóg postanowił wystawić na próbę człowieka, który nie potrafił uszanować Jego woli. Człowiek od samego początku był rządny władzy, chciał być wielki, próbował przechytrzyć Boga. Nie wszystko potrafi przetrwać, ale rządza wyjątkowo przyległa do człowieka. Nie wystarcza mu to, co ma, jego pragnienie wciąż jest nieugaszone. W naszym charakterze nie istnieje słowo – dość.

 

Był raj – kolorowe ptaki koncertowały wszędzie, w raju żyli pierwsi ludzie: Adam i Ewa. Wszystkiego mieli pod dostatkiem i mimo to przekroczyli wyznaczoną granicę. Chciwość wzięła w raju swój początek i trwa nieustannie. Bóg spoglądał z nieba, ludzie rozmnażali się i z biegiem lat stawali się coraz gorsi. Łamali boskie prawa przekształcając się w dziką zwierzynę. Atakowali jedni drugich, choć niczego im nie brakowało. To nie zwierz, a człowiek pierwszy stał się agresywny, drapieżny.

Kiedy przekroczył wszystkie prawa, Bóg zesłał potop, by zmyć wszelkie niegodziwości tego świata. Noemu kazał wybudować Arkę i tym sposobem ocalało osiem osób i wiele par zwierząt znajdujących się na pływającym kolosie. Po tym kataklizmie ziemia kilka lat nie rodziła, zwierzęta żywiące się roślinnością musiały szukać innego pożywienia. Od tamtej pory zwierzyna stała się podobna człowiekowi – zaczęła atakować.

Bóg po potopie dał ludziom następną szansę wierząc w człowieka, choć ten nie zawsze wierzył w Boga. Mało znamy przypadków gdzie człowiek porzucił swój majątek i poszedł śladami wiary. Historia wyraźnie pokazuje ludzi, którzy walczyli w imię wiary, ale czy na pewno? Zdobyte podczas walk majątki zasilały możnych tego świata, a zwyczajni ludzie ubożeli z dnia na dzień. Czy dzisiaj jest inaczej? Wszystkie zbrojne najazdy, a więc wyprawy krzyżowe, krucjaty i inkwizycje nie służyły dobru kościoła. Nawracanie mieczem nie ma nic wspólnego z wiarą. W/w najazdy pociągnęły za sobą więcej ofiar (w tym również dzieci) niż wszystkie wojny razem wzięte. Za tym wszystkim stali papieże, kardynałowie, biskupi i monarchowie. Choć nasz papież przepraszał za wszelkie zło wyrządzone przez kościół, to historii wymazać się nie da. Historia niczym zabliźniona rana, do której ciągle ból powraca. Jeśli kogoś kochamy, to z otwartą dłonią, a nie zaciśniętą pięścią. Zamordowani przeprosin nie przyjmują, zginęli tylko dlatego, że przypadkowo znaleźli się na krzyżowca drodze.

Po potopie ludzie podobnie jak w raju rozmnażali się, a wraz z nimi mnożyło się zło. Człowiek z czasem zapominał o gniewie bożym i ponownie wyciągał rękę po owoc zakazany, ale za każdym razem sięgał coraz dalej. Bóg wielokrotnie na rozmaite sposoby upominał człowieka: powodując burze, otwierając wulkany, zsyłając plagi. Nie zawsze chcemy zrozumieć te specyficzne upomnienia. Bóg nie jest mściwy, a dowodem na to niech będzie zesłanie na ziemię swojego syna. A to tylko po to, by człowiek się nawrócił i zrozumiał Boże zamiary.

Agresja człowieka posunęła się jeszcze dalej; nikogo nie oszczędza kto mówi prawdę. Skoro bezpodstawnie skazano Jezusa, dlaczego nie można osądzać zwyczajnych ludzi? Winę łatwo przypisać każdemu kogo się oskarża. Do przestrzegania prawa zobowiązani są jedynie biedni, bogatych prawa wciąż są pisane na bieżąco i stosowane do ich wielkich potrzeb. Słowem najważniejszym prawem są pieniądze czy pozycja, a najczęściej jedno i drugie. Nie tylko nieszczęścia lubią chodzić parami.

 Jeśli przeniesiemy się w czasie do działalności Jezusa zauważymy wielkie podobieństwo w poczynaniach ludzi. Właściwie to nic się nie zmieniło, no, może teraz jest więcej Judaszy. Gdyby Jezus dzisiaj przyszedł nauczać byłby potraktowany podobnie, jeśli nie gorzej. No, może zmieniłyby się środki tortur: użyto by paralizatorów, drewnianych pał itp narzędzi, których w arsenałach wciąż przybywa. Jeśli chodzi o sąd, w tym jesteśmy najlepsi. Co za różnica; osądzić człowieka czy Boga. Minęło dwa tysiące lat, a homo sapiens wciąż taki sam. To prawda, że człowiek może się zmienić, ale czy koniecznie na lepsze? Tak trudno pojąć najprostsze rzeczy, zrozumieć drugiego człowieka, uśmiechnąć się do niego, ale tak szczerze. Dość mamy komercyjnych uśmiechów, spojrzeń kontem oka i przyjaźni, które niewiele znaczą.

Bóg stwarzając człowieka zapewnił mu doskonałe warunki do życia: dał mu zdrową żywność, czystą wodę i nieskażone powietrze. Nie stworzył powodów do chorób, te wytworzyli sami ludzie i wciąż je doskonalą. Na ziemi zrobiło się ciasno, nawet w rodzinie jest nas zbyt dużo, by dojść do porozumienia. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, słowa najczęściej zamieniają się w krzyk, miłość w nienawiść. Trudno o proste spojrzenie w oczy. Mijamy się w drodze do pracy, której jest coraz mniej. Ocieramy się o siebie niczym w rzece ryby, nie potrafimy się zatrzymać. Nie wystarcza kobietom czasu na rodzenie dzieci. Chcemy być wielcy, gonimy za szczęściem, które może być tak blisko. Dalekowzroczność zagubiła po drodze niemal wszystkie reguły, jakimi powinien kierować się rozsądny człowiek. Poprzestawialiśmy kolejność wartości, wciąż stawiając na pierwszym miejscu majątek. A co z drugim człowiekiem?

 

Był raj. Ludzie potrafili żyć obok siebie, aż staje się to niewiarygodne. Żyli obok siebie ciesząc się tym, co Bóg stworzył dla dobra człowieka. Nie było rafinerii naftowych, rakiet siejących grozę i okrętów podwodnych o napędzie nuklearnym. Wystarczyła zwyczajna drewniana łódka i sieć do łowienia ryb. Powstaje zatem pytanie: czym cieszył się człowiek? Pięknem natury, szczęściem własnym i sąsiada. Prawda, że aż dziwne; szczęściem sąsiada…

Ludzie utracili wszystko, nawet nie potrafią się cieszyć i podziwiać uroku ziemi i nieba.

 Ubrany w mundurek urzędnik uśmiecha się niczym kukła, spełniając swój obowiązek zaznaczony w niepisanym regulaminie pracy. Uśmiecha się całą gębą sprzedawca, tylko po to, by sprzedać towar. Uśmiechamy się do i dla zysku. Dlaczego zapomnieliśmy o serdecznym, prawdziwym uśmiechu, zwykłej ludzkiej życzliwości.

Światowi mocarze stwarzają nam nowy raj, taki na miarę czasu i koniunktury; raj dla bogatych i biednych. Ci pierwsi już z przyzwyczajenia ciągle zrywają zakazane owoce i sprzedają je z ogromnym zyskiem. Drugich nie zawsze stać na smakołyki więc są pokorni i służą tym pierwszym. Zresztą urodzili się już niewolnikami, a tacy mogą jedynie służyć.

 

Jest raj. Odgrodzone osiedla pilnowane przez władzę. Korty tenisowe, baseny, drogie sklepy, wypasione banki. Czasami lepsza bryczka wyjedzie za bramę, by przewietrzyć zniewolony umysł rozgrymaszonego jegomościa.

Raj na ziemi dla jednego procenta jej mieszkańców, raj dla ludzi wybranych z różnych systemów. Jednak przepustką do takiego raju jest wielka fortuna i wspomniana pozycja społeczna. Raj na miarę czasu, reszta skazana jest na życie w ciągłym kryzysie, niedostatku.

 

Bóg dał człowiekowi życie, a później kiedy ten zaczął błądzić zesłał przez Mojżesza prawo wyryte w twardym kamieniu, by zaznaczyć jego trwałość. By być człowiekiem nie potrzeba sześciuset przykazań (jak było kiedyś), wystarczy dziesięć. Dzisiejszy świat rozbudował je do kilku tysięcy tylko po to, by prawo było pokrętne, rozmyte i mniej czytelne.

Dziesięć przykazań stanowiło początek „praw człowieka”, które dzisiaj tak mocno niszczą rządzący narodami.

Każdy z nas niezależnie od miejsca zamieszkania ma prawo mieć własny dach nad głową, opiekę medyczną i zapewnioną edukację, a później pracę. To niezbędne minimum powinno być gwarantowane przez rząd, a nie jest.

Przez wiele lat Ameryka była postrzegana na świecie jako kraj miodem płynący, raj na ziemi, a dzisiaj?

Kraj wybudowany przez emigrantów stał się krajem ich deportacji. Buduje się wysokie płoty, by odgrodzić możnych od biedoty, raj od pojemników pełnych śmieci. Prezydent kosztuje miliard dolarów i jego wybór jest tematem już od połowy kadencji, a co z gospodarką, nic, gospodarki nie ma. Przeniosła się do Chin, gdzie dzieci pracują za dolara miesięcznie, a co z prawami człowieka? Wszystko zależy od tego dla kogo owe dzieciaki pracują. Wspomniałem o dachu nad głową, większości wystarcza 100m2, innym mało 1000. Pazerność ludzka nie ma granic. Większość jeździ do pracy małą Hondą i ma trudności z jej spłatą, drudzy mają po kilka wypasionych bryczek powyżej setki każda, autobusy pancerne i samoloty.

Dlaczego taka nierówność, skąd wzięli się owi magnaci, którym wszystko wolno. Wciąż są równi i równiejsi, dlaczego?  Ludzie nie dbają o swój kraj, jeno o siebie. Kraj, który nic nie produkuje przestaje istnieć, staje się bankrutem. Cały świat żyje na pożyczkach, skąd pożycza skoro wszyscy są biedni.

 

Był raj. Człowiek przepasany liściem spacerował wśród wszelkiej zwierzyny całkowicie bezpieczny i szczęśliwy, ale już wtedy kusiło go piękne, dorodne jabłko. Samo szczęście nie może ludziom wystarczyć!

 

Władysław Panasiuk

             

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko