Elżbieta Musiał o wierszach Michała Bukowskiego

0
280

Elżbieta Musiał o wierszach Michała Bukowskiego

 

Czas dokonany odmierzony


w tej krotkiej chwiliDystans i dojrzałość. Nie oswajanie, a oswojenie schyłków, przemijań świata i naszego w nim przemijania. Uchodzenia. Wchodzenia w cienie, choć chciałoby się w słońca. Odarcie ze złudzeń.  I zasmucenie. Im głębiej w las, tym większy smutek. Im mniej słów, tym większa cisza. Która przystoi dojrzałości, świadomości słowa. Tak, słowo jest zdystansowane, wyciszone – tylko dlaczego tak boli to, o czym mówi? Bo ma swoją podskórną temperaturę? Bo trafia w sedno?

Tak podsumowałabym moje pierwsze czytanie Bukowskiego. Michała Bukowskiego i jego ostatnio wydanego tomiku wierszy „w tej krótkiej chwili”. Po dziesięciu latach poetyckiego milczenia znów pokazał swoją skłonność do wiersza. Pokazał czytelnikom. Lecz te 34 pomieszczone w książce utwory nie są – jak mogłoby się wydawać – nagłą i niespodziewaną twórczą erupcją. Ani też kaprysem. Są zebrane, a może wybrane z wielu lat. To się czuje już od pierwszych wersów, obrazów, które rozpoznajemy jako refleksję temporalną. A jeśli tak, to musiały być wcześniej przeżycia, miejsca i chwile. Było szczęście i jego zawieszenie. Było, a teraz nie ma.


ręce moich zamiarów niczego nie mogą

uchwycić na dobre

 

i w żaden sposób nie mogę napisać wiersza

o platanach na placu w Vence,

(platany, s. 24)

 

A jednak napisał i o placu w Vence, gdzie duch Gombrowicza, i o czasie przylepionym do dachów Starówki w Lublinie. Kilka przechadzek ulicami tu i tam zatrzymanych jak na negatywie Kodachrome to owszem obrazki, ale poszerzone o literackie reminiscencje i własne odniesienia. A zatem są autorskim pejzażem. W „ja się nie zgadzam” dyskutuje na przykład z wierszami Urszuli Gierszon: „ja się nie zgadzam/ na gorycz na obrazy trumienne/ na ziarno ruty rzucane w ogień na rezygnację/ rozdartą między pamięcią a jutrem/ gdzie dziś wiruje jak liść bez drzewa”.

Między pamięcią a jutrem. Między. Jak liść bez drzewa. Zawieszenie. Jeszcze nie ostateczność, ale już po. Po uśmiechu, po szansach, po złudzeniach. Czas stanąć twarzą w twarz ze swoim dziś. Nawykać do nowej rzeczywistości z milknącą nadzieją na. Na „plany mało realne”, na „słowa, które mogłyby to opisać”.


przyjaciołom nie mam nic

do powiedzenia

 

oni i tak wszystko wiedzą

i żadne słowa

słońca w oczach nam nie zastąpią

(siły i zdrowia, s.36)

 

Bolesne nawykanie do nowej prozy życia, w której trzeba się pogodzić z tym, że teraz wszystko będzie inne i inaczej. Rozdarcie między tym, co minęło, co porzucone, co zawiodło, z czym trudno się rozstać, a tym, co nie powróci, bo już napoczęte jest jutro. W wierszu „niepokój” bardzo jawnie wybrzmiewają te emocjonalne stany: codziennie wieczorem zwłaszcza/ okulary/ zegarek/ do nosa chustki/ pigułki/ do pigułek herbatę/ gazetę/ książki// niepokoi mnie ta rosnąca władza/ nocnego stolika. Którego dawniej nie było, gdy figlował z płcią odmienną.

W wielu wierszach Bukowskiego wyczuwalna jest mimowolna skarga za pierwszą, potem drugą młodością. Smutne, no tak. Każdy to pozna, poznał lub poznaje. Przypuszczam, że Autor należy do takich, których melancholia niechętnie opuszcza. Że ma w swoim kodzie ten trudny do noszenia przy sobie odłamek kosmosu. Sprecyzuję: w poetyckim kodzie. Niektórzy nazywają to smutkiem egzystencjalnym. W tych wierszach urasta on do tematycznego wektora. Trzeba przyznać, że z nostalgią pięknie sobie radzi. Czasem, tak dla zasady, buntuje się, ale bez histerii, to znów przybiera pozę kpiarza. Użyteczna maska i dobra zabawa. Dlatego proponuje, by: Akropol sprywatyzować/ i za każdy stopień w przeszłość/ pobierać od turystów opłatę. Ale im bliżej pointy, tym śmiech staje się już przez łzy.


Emerytury emerytom odebrać

i w to miejsce przyznać

progresywny zasiłek pogrzebowy:

kto szybciej umrze, ten więcej dostanie.

(nie czas na bezczynność, s. 39)

 

Oryginalne poczucie humoru. Ale i tu szarpnięta została ta prognostyczno-jesienna struna. Tym razem o zabarwieniu społecznym i politycznym. Bywają w tomiku również historyczne zadumy. W Sarajewie na przykład Autor odczuł „ból/ tę matkę agresji”. Choć patrzył na domy, ulice, nagrobki i ziemię ogarnięte dniem powszednim, to jednak zabłąkała się w empatycznym doznaniu wojna lat 90.

mnie tam wtedy nie było

byłem potem

byłem krótko

byłem tylko przez chwilę

 

ale przecież wszędzie

(Sarajewo, s. 29)

 

Byłem tylko przez chwilę. Właściwie taki tytuł powinnam nadać recenzji. Ale niech już pozostanie czas dokonany odmierzony, wzięty również z wiersza. W końcu chwilami właśnie odmierza się ten dokonany. I nie ma precyzyjniejszego i pojemniejszego dookreślenia czasu splątanego z nami niż chwila, chwile, które budują nasz czas.

ile trzeba kamieni, by stała się droga

ile wydarzeń, aby spełnił się los

         (ile, s. 43)

 

Piękne. Ogólnoludzkie. Pretenduje do złotych myśli. Kwintesencja zarówno książki, jak i w ogóle życia. Polecam ten tomik, który – choć prywatny – jednak spowiednym nie jest. Zuniwersalizowane zostały stany emocji i ducha, przywołane miejsca, zdarzenia i okoliczności dostępne większości z nas lub przynajmniej symbolicznie znane. Dlatego otwierają przed nami przestrzenie niby wspólne, ale w których każdy z nas i tak musi pozostać pojedynczy. I sam ze sobą. To tyle o warstwach głębszych występujących tu pod rygorem wiersza. Dodam, że Bukowski pozostaje wierny tradycyjnemu pojmowaniu poezji, a przy tym jest lingwistą. Wszystkie te elementy gwarantują intelektualną lekturę.   

Elżbieta Musiał

 

Michał Bukowski, „w tej krótkiej chwili”, Wydawnictwo Autorskie Andrzej Dębkowski, Zelów 2016, s. 54

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko