Roman Soroczyński rozmawiał z Agatą Ślazyk

0
69

Roman Soroczyński rozmawiał z Agatą Ślazyk


Zanegować to, co było wcześniej

Bohaterka wywiadu, pani Agata Ślazyk, jest przedstawiana jako jedyny rockendrolowiec w Piwnicy Pod Baranami.

Poniżej zamieszczamy treść krótkiego wywiadu na temat współpracy Pani Agaty z Piwnicą.


 

agata slazyk



Zaczęła Pani współpracę z Piwnicą Pod Baranami w 2003 roku. Jak Pani wspomina swoje początki w Piwnicy?

Wielokrotnie spotykałam się przy okazji koncertów z Leszkiem Wójtowiczem. Podczas jednego ze spotkań zaproponował mi gościnny udział w kabarecie. Tak w 2003 roku, doszło do mojego pierwszego występu w tym legendarnym miejscu. Muszę przyznać, że atmosfera Piwnicy  zauroczyła mnie od pierwszego “zaśpiewania”. Kilka miesięcy później, 12 września, na urodzinowym „Koncercie dla Piotra S.”, oficjalnie przedstawiono mnie jako najmłodszą artystkę Piwnicy pod Baranami.

Kiedy przyszła Pani do Piwnicy, Piotr Skrzynecki prowadził już pozaziemskie kabarety. Czy – mimo jego nieobecności w Piwnicy – często powoływano się na to, co pozostawił?

Tak. Myślę, że Piotr jest wciąż duchowo obecny… Przy okazji wyjazdów piwnicznych koledzy wspominają konkretne sytuacje z nim związane i z miejscem, do którego zdążamy „wesołym autobusem”. Mówią: – a pamiętacie jak Piotr tutaj  powiedział to i to? Przytaczają jego powiedzenia, spostrzeżenia. Często słyszę: „Ciekawe co by Piotr na to powiedział, jak by on to przyjął, czy jemu by się to spodobało?”

Na swoich recitalach często wykonuje Pani piwniczne pieśni. Z czego to wynika?

Lata obecności w zespole tego kabaretu to dla mnie ogromnie ważna część artystycznego życia. Okres gromadzenia doświadczeń zawodowych, ale także czas poznawania historii tego miejsca, piwnicznych tradycji, artystów i twórców. Myślę, że recital złożony z piwnicznych utworów jest naturalną konsekwencją czasu spędzonego w tym miejscu. Wybrałam z piwnicznego archiwum pieśni, które są mi bliskie ze względu na treść, te które mogę uwiarygodnić swoimi doświadczeniami i czuję na nie emocjonalną zgodę.

Na najnowszej Pani płycie, pt. „Nie daj się zjeść”, wszystkie piosenki są napisane i skomponowane przez Panią. Jaki wpływ na Pani twórczość mieli i mają starsi koledzy z Piwnicy?  

Staram się poszukiwać w źródłach wszystkich możliwych wypowiedzi Piotra o scenie, estetyce, artyście i relacjach między artystą a publicznością. Tak też znalazłam bardzo bliskie mi zdanie, w którym podkreślał, że artysta przychodzący do Piwnicy powinien, tym co wnosi do kabaretu, zanegować to, co było wcześniej. Ta uwaga jest dla mnie jak łyk powietrza. To, że mojej płyty nie da się porównać do niczego, co było wcześniej w Piwnicy, daje mi poczucie, że moje bycie w tym kabarecie ma sens. Wracając do pytania. Mogę powiedzieć, że znajomość twórczości piwnicznych koleżanek i kolegów inspiruje do poszukiwania własnej, indywidualnej estetyki. Słuchanie innych pozwala zachować świeże spojrzenie na piosenkę. Piwnica zawsze była awangardą. Uważam, że bycie tutaj zobowiązuje do poszukiwań.

– Kiedy możemy spodziewać się kolejnej płyty?

Już zebrałam trochę materiału, ale jeszcze nie dojrzałam do wydania nowej płyty.

 

Pozostaje nam zatem niecierpliwe oczekiwanie. A tymczasem dziękuję za rozmowę.

 

Roman Soroczyński

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko