Eligiusz Dymowski – Czułością naznaczona

0
320

Eligiusz Dymowski

 

 

Czułością naznaczona

 

 

czestotkliwosci            Weronika Iwaniuk urodziła się 26 grudnia 1981 roku w Kąkolewnicy na Podlasiu. Zadebiutowała w 2004 roku tomikiem wierszy pt. „Strych”, dając się od razu poznać jako osoba szczególnie wyczulona i wrażliwa na liryczne słowo. Dołączyła więc do coraz to liczniejszego grona podlaskich literatów, którzy w ostatniej dekadzie śmiało wkraczają na artystyczne poletka Parnasu. W 2013 roku poetka opublikowała swój kolejny zbiór wierszy o niezwykle wymownym tytule częstotkliwości, wydany w serii Biblioteczka Podlaskiego Kwartalnika Kulturalnego, której patronuje niezmordowany edytor i promotor młodych talentów Grzegorz Michałowski.

            Czytając wiersze Weroniki Iwaniuk odnoszę wrażenie pięknego obcowania zarówno z wysmakowanym i bardzo charakterystycznym stylem autorki. Poetka bowiem od pierwszych taktów wiersza pokazuje, iż mówienie własnym głosem w sztuce, posługując się w niej oryginalną metaforą, jest czymś niezwykle ważnym na tle coraz częściej pojawiającego się współczesnego bełkotu, któremu patronuje chwilowy i szybko przemijający krzyk mody. Tymczasem wiersze W. Iwaniuk wyrastają z głębokich i dojrzałych przemyśleń, tkanych z subtelną wrażliwością na kanwie przeżywanej chwili, budzących się wewnętrznych emocji, różnych napięć i uczuć, co – zważywszy na wiek poetki – jest tym bardziej ujmujące i prowokujące do zastanowienia. Te wiersze niosą przy tym w sobie jakiś silny wewnętrzny imperatyw, który zmusza czytelnika, aby wyruszył w stronę nieprzewidywalnej do końca i za żadną cenę duchowej głębi, bez zbędnych zawahań czy naturalnego lęku, nawet jeśli egzystencjalny ból przeżyć i doświadczeń odciśnie niejeden krwawy ślad na sercu. Rozważnie ujął ten zachwyt nad słowem Dominik Sobol we wstępie do tomiku: Po każdym z czytań pojawiły się kolejne przemyślenia, wątpliwości. A może znowu coś przeoczyłem, czegoś nie doczytałem, nie zrozumiałem? I właśnie taka powinna być poezja – zmuszać do wysiłku, do emocji, także do cierpienia. Bo wiersze Weroniki Iwaniuk tworzą w całości bardzo osobisty alfabet przeżyć, rozpisywany na dni i noce, radości i smutki, tęsknoty i niespełnienia. W szczerym wyznaniu powie poetka:

 

 

Tak pięknie,

że pozostałam w ukryciu do samego rana

w obawie, że zabrudzę tę nieskazitelną woń ciszy.

 

      (s. 37)

 

I dalej, w innym miejscu:

 

Jak dobrze jest się odnaleźć

gdy w gąszczu jednoznacznych

gęstych krzewów

ty myślisz inaczej

 

                                        (s. 6)

 

            Lekarstwem, które powinno przynieść duszy ukojenie jest miłość. Ale czy na pewno? Nie zawsze ona przecież zdaje egzamin próby. Bywa niecierpliwa, obrażalska i kapryśna, a jednak wciąż intryguje, wciąga w niebezpieczną grę, w jakiś dziwnie poplątany labirynt z którego tak trudno jest się wydostać. Czy może więc ocalić coś więcej niż jedynie przelotne wspomnienie? Z pewnością wieczność jest i musi być sprawiedliwa, bo życie nie oszczędza nikogo. A przecież tylko nieliczni wierzą w przeznaczenie. Może dla-tego:
 

nie poddawaj się modlitwom

mówił

wierz w nie po cichu

słów nie da się cofnąć

tylko cisza je zmieści

 

                                        (s. 80)

 

            Ufam, iż wiersze te pozwolą czytelnikom odnaleźć własny klucz do ich interpretacji. Będą sygnałem po którym droga wyda się prostsza, a każdy trud i wysiłek bezpiecznie zaprowadzą do obranego i wymarzonego celu. Poezja bowiem nie znosi pustki. Gdzie się pojawia, tam zawsze jest nadzieja na nowe poznanie czegoś, co jeszcze do niedawna wydawać się mogło całkiem niemożliwe. Weronika Iwaniuk w takiej chwili z pewnością uśmiecha się już do świata … z nowym wierszem w oczach.

 

Weronika Iwaniuk częstotkliwości, Biała Podlaska 2013, Miejska Biblioteka Publiczna, Towarzystwo Miłośników Podlasia, s. 86 (Biblioteczka Podlaskiego Kwartalnika Kulturalnego; nr 15) 


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko