Krystyna Cel – Pojedynek z Losem

0
91

Krystyna Cel

 

Pojedynek z Losem

 

pojedynek z losemNiegdyś, w toku analizy twórczości Stanisława Nyczaja, napisałam, że podmiot liryczny (poeta), podejmując trud opisania rzeczywistości, wychodził naprzeciw nadziei w przekonaniu, że człowiek całą swoją „sprawczą mocą” może tę rzeczywistość zmieniać, co więcej, może – „przechodząc samego siebie” – kształtować ją i naprawiać. Lektura ostatnich wierszy, zwłaszcza tych z tomiku Arcymiara, przekonuje, że w tym „zawikłanym krajobrazie świata” coraz trudniej spełnić pokładane nadzieje. Okazuje się, że niewiele tak naprawdę zależy od nas samych, że jesteśmy wmontowani w pewne struktury: społeczne, polityczne, ekonomiczne, że często spełniamy tylko role trybików w jakiejś wszechwładnej maszynerii, a nasze wybory są tylko pozornie naszym (Nasz łaskawy Pan But Ekonomii, Mecz o władanie, Kosmiczny futbol).

Ale przecież w tej trudnej współczesnej codzienności, pełnej trosk i zmartwień, tworzymy sobie jakąś racjonalną konstrukcję, by w niej czuć się bezpiecznie. Realizujemy wyznaczone cele, niekiedy spełniamy marzenia. Co dzieje się, gdy w tę naszą niejako już utrwaloną i wiadomą codzienność niespodziewanie, nagle wtargnie Los, „ślepy los” atakujący bez żadnego uprzedzenia, będący poza wszelką logiką. Chciałoby się wówczas powiedzieć, iż nie dość, że dźwigamy swój los jako gatunek ludzki w konkretnej rzeczywistości, często przez nas nie do końca akceptowanej, to jeszcze uderza w nas (dlaczego właśnie w nas?) ów Los nieubłagany i bezlitosny. A to już, jak na ironię, podwójne obciążenie. Bo los jest ironiczny, może nas powalić w najbardziej nieodpowiednim momencie, gdy np. wszystko idzie już dobrze, gdy nareszcie otwierają się przed nami jakieś możliwości.

Najnowszy tomik poetycki S. Nyczaja zatytułowany Pojedynek z Losem odebrałam jako bardzo osobisty i będący kwintesencją egzystencjalnych przemyśleń akcentowanych w wielu wcześniejszych utworach. Kto kiedykolwiek poczuł na sobie samym niesprawiedliwą rękę Losu, wie, jak trudne jest z nim zmaganie. Niekiedy zamienia się w prawdziwy pojedynek. Kto w nim wygra, czy człowiek przezwycięży ów los, czy też ugnie się pod jego ciężarem? To jedyny w swoim rodzaju egzamin – sprawdzian z życia i człowieczeństwa.

W udramatyzowanym poetyckim pojedynku S. Nyczaja są, jak przystało, dwie osoby: Poeta i upersonifikowany Los, a każda z nich ma swoje racje, swoje argumenty, których usilnie broni. Ma ów pojedynek swoją dramaturgię, a wydobyciu jej służą wskazówki autora, nazwałabym je minididaskaliami ze względu na swą lakoniczność, wystarczającą w tak krótkim poemacie dramatycznym, bo taki podtytuł nosi część pierwsza tomiku.

Taki właśnie pojedynek, pełen ekspresji, miałam możność usłyszeć w świetnym wykonaniu Arkadiusza Szostaka w roli Losu i samego autora-polemisty z okazji 50-lecia jego pracy twórczej na spotkaniu w kręgu twórców niewidomych i niedowidzących, a więc szczególnie dotkniętych przez los. Odtwórcy wyrazili całą gamę doznań i uczuć pojedynkujących się: od ironii, sarkazmu, pychy do zwątpienia, a nawet obawy i lęku.

Wracając do tomiku, a zwłaszcza jego pierwszej części, zauważamy, że Poecie przychodzi w sukurs, co ciekawe, sam Los, którego nieprzejednanie prowokuje i zachęca do walki. Ponadto Poeta ma zawsze wiersz w zanadrzu, a ten „będąc ripostą / zarzuci celnie lasso rytmu / puentę na szyi zaciśnie”. I mimo wszystko, albo raczej na przekór wszystkiemu, Poeta nie rezygnuje z tej „niestrudzonej nadziei”, bo niepodobieństwem bez niej żyć, póki się jest w tym „zawikłanym krajobrazie świata”.

Ale S. Nyczaj-liryk nie byłby w pełni sobą (jawiąc się w publikacjach często również jako satyryk i aforysta), gdyby nie spojrzał na ów Los jeszcze inaczej – z przymrużeniem oka. Mamy więc w drugiej i trzeciej części zbioru fraszki i aforyzmy. Wybrałam z każdego gatunku, dla przykładu, po kilka. Wpierw z Fraszkowych porachunków z Losem:

 

Do Losu

 

Czyhasz, by znienacka

dać mocno po nosie.

A ja w nim głęboko

mam cię, niecny Losie.

 

 

Żeby nie zapeszyć

 

Żeby Losu nie zapeszyć,

mam się ze wszystkiego cieszyć?

 

 

Do wróżki

 

Lepiej mi, wróżko, przepowiedz,

jak mógłbym fatum zapobiec.

 

 

Ostateczny niepokój

 

Czy warto umierać,

by to drugie życie

zaczynać od zera?!

 

 

Los książki

 

Ten jeden ruch – VAT

zdecydował: mat!

 

 

Wyzwanie

 

Kto wreszcie znajdzie sposób

na przeciwności Losu?

 

I garść z Aforystycznych przymówek, nazwanych przez autora w słowie wstępnym „aforeskami”:

 

*

Oj, przydałby się kurs

do odparowywania ciosów Losu!

 

*

Los się do mnie uśmiechnął!

Zatem z kogo zakpił?

 

*

Godząc się na niekorzystną sytuację,

powstrzymujemy Los

w impecie ku czemuś gorszemu.

 

*

W jaki nowy układ, Losie,

wejdzie nasz Układ Słoneczny,

gdy gwiazda Słońca zgaśnie?

 

*

Że też gwiazdom

oddalonym od nas o tyle lat świetlnych

chce się zajmować

każdym człowiekiem z osobna –

i to od samych jego narodzin!

 

*

I znowuż, mocarny Losie,

powyginałeś nam wykrzykniki

w znaki zapytania

na dalsze myślowe bezdroża.

 

Przytoczone fraszki i aforeski z części drugiej i trzeciej tomiku rozładowują napięcie dramatyczne tytułowego pojedynku.

Poprzez swój prześmiewczy, ironiczny i żartobliwy ton mogą obudzić w czytelniku poczucie szansy, jaką ma w zmaganiach ze swoim losem, bo może „odejrzeć” mu sarkastyczną drwiną, przechylając na swoją korzyść wynik starcia, w którym siły są nierówne.

 

Krystyna Cel

 

 

Stanisław Nyczaj, Pojedynek z Losem, kolaże Ireny Nyczaj, Kielce 2015, OW „STON 2”, s. 76.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko