Jan Stanisław Smalewski – Różne drogi poetów

0
219

Jan Stanisław Smalewski



Różne drogi poetów


 

swiat idzieWojewództwo pomorskie to region szczególnie obfity w bogactwa kulturowe. Tutaj lasy i ziemia konkurują z wodami Bałtyku, tu rozciągają się liczne, urocze szlaki turystyczne. Powiat Słupski słynie z bogatej kultury wsi, którą sławi Kraina w Kratę, Kraina Białego Bociana, czy chociażby Kraina Rzeki Słupi. To wszystko od wieków przekłada się na kulturę, zwłaszcza tę ludową, którą powinno się hołubić i wspierać. Nikt tego oczywiście nie zrobi lepiej jak artyści i twórcy ludowi oraz związani z tym środowiskiem poeci.

Fascynacja kulturą, jej bogactwem, odmiennością, doprowadziła w przeszłości do wyodrębnienia w literaturze nurtu zmierzającego do ocalenia od zapomnienia światów, które przemijały obok żyjących współcześnie ludzi. Wspaniałe tradycje literatury ludowej, która zaczyna się przecież już w renesansie, a swój prawdziwy rozkwit przeżywa w romantyzmie, kontynuowane są po dzień współczesny.

Literaturze kultur ginących dzisiaj jednak w kraju poświęca się niewiele uwagi. Brakuje w niej szczególnie nurtu wiejskiego, który tak bogaty był już w gotyku za czasów Morsztynowych (np. poemat „Wiejski żywot”). W niepamięć odchodzi tradycja wsi polskiej, bardzo mało lub w ogóle nie pisze się o naszych dawnych Kresach Wschodnich, o współistnieniu kultur polskiej i żydowskiej. Temu wszystkiemu stara się dość skutecznie zapobiec, stara się postawić tamę na rzece czasu, Starostwo Powiatowe w Słupsku, budując już od kilkunastu lat most łączący twórców ludowych z historią.

„Świat idzie inną drogą” to już kolejna, trzynasta antologia poezji poetów skupionych wokół swego duchowego przewodnika Zbigniewa Babiarza Zycha (naczelnika Wydziału Polityki Społecznej Starostwa Słupskiego). I chociaż Zbigniew Babiarz Zych sam wierszy nie pisze, rozumie on jak nikt inny w powiecie ludzi parających się poezją. Dostrzegł ich rolę i wrażliwość kulturową lat temu kilkanaście i rozumiejąc wagę poetyckiego słowa, zaproponował opiekę starostwa i połączenie się w grupę, która przyjęła nazwę Wtorkowych Spotkań Literackich.

            Systematyczność tych spotkań, aktywność opiekuna, który poetom skupionym pod skrzydłami Powiatu Słupskiego, oddał łamy nowo utworzonego w biuletynie „Powiat Słupski” dodatku „Wieś Tworząca”, scementowały środowisko poetów piszących o wsi. Początkowo pisali oni nieprofesjonalnie, wywodzili się głównie ze środowiska wiejskiego, a następnie – w miarę zdobywania przez grupę rozgłosu – poszerzyli swe grono o profesjonalistów, sympatyków i autorów z poza wsi, z poza powiatu, a nawet samego województwa pomorskiego. Kilkorgu z nich Starostwo wydało indywidualne tomiki poetyckie, fundując wcześniej stypendia literackie.

Obecnie grupa WSL zrzesza kilkadziesiąt osób (w tym kilkoro poetów piszących profesjonalnie) pochodzących ze Słupska i okolic, a także z sąsiadujących z województwem miast i wiosek (Koszalin, Miastko, Naćmierz…). O poetach piszących o wsi, o autorach wierszy zamieszczanych w kolejnych antologiach poezji powiatu słupskiego wiedzą również poeci za granicami kraju: w Ameryce, Anglii, w środowiskach naszej polonii na Litwie, Ukrainie. Wiedzą i chętnie korzystają z ofiarowanej im współpracy. Tym razem dowodem tego są zamieszczone w tej antologii już po raz trzeci wiersze poetów z Litwy, i z Chicago.

Poezja dla wiejskiego poety jest jak muzyka, gra mu w sercu i czy to się komuś podoba czy nie, zawsze pobrzękiwać będzie tradycyjną nutą ludowości. Wiąże poetę, jak przysłowiowe powrósło snop zboża, z mocno zaznaczonym czasem pór roku, z obrzędowością tylko jemu znanej i przez niego opisywanej wsi. Poeta wiejski to ludowy twórca, który wnosi do współczesnej kultury duchowej narodu bardzo cenne przesłanie: – Kochajmy i szanujmy wieś. Kochajmy ją taką, jaką postrzega ją w swoich wierszach poeta. – A to znaczy i tę dawną, która już odeszła – pozostaje często niemym skansenem naszych czasów, ale i tę współczesną. Kochajmy obie te wsie choćby za to, że żywią, że współtworzą naszą teraźniejszość.

Ta antologia poezji, antologia, której może powiatowi słupskiemu pozazdrościć setki gmin w Polsce, nosi tytuł „Świat idzie inną drogą”. Zaczerpnięty on został z wiersza Anny Karwowskiej z Dobieszewka, zwykłej – jak o sobie mówi – kobiety wiejskiej, a zarazem jednej z wyróżniających się (wielce znaczących dla tego środowiska) poetek wiejskich.

Bardzo trafnym wydaje się to spostrzeżenie (Redaktorów) dotyczące przesłania płynącego z tytułu książki. Trafne, gdyż rozlewa się szeroką tęczą na całą antologię, a przede wszystkim na wiersze poetów piszących o wsi. Tematyka, metaforyka i symbolika wierszy poetów wiejskich są bowiem tak rozległe, jak tylko potrafi być rozległa współczesna wieś: w aspektach przestrzennych, historycznych, tradycji – dawnych i współczesnych, czasowych – trwania i przemijania.

„Świat idzie inną drogą” to wymowne i wielce symboliczne stwierdzenie. Idzie inną drogą, choć droga ta wcale nie jest pewna. Nie tylko dlatego, że współczesność ją doskonali, utwardza, upiększa. Działanie czasu bowiem ma to do siebie, że prócz nowości które nam służą, które nas cieszą i ułatwiają codzienne życie, potrafi on oddalać od siebie. Czas niszczy, czasami wręcz skazuje na zapomnienie.

Anna Karwowska pisząc, że „…świat idzie inną drogą”, boleje nad zmianami dotykającymi jej wieś, bo zmieniła się ona i „…inny zamieszkał (w niej) Bóg…”, bo czas „…porzucił zużyte narzędzia”, a „…Nadzieja, miłość – rozsypały się/ po cmentarzach, drogach, polach/ kochać kraj się odwykło…”.

Inna jest dzisiaj wieś, inny jest też świat, co nie umyka uwadze poetów. Piotr Wiktor Grygiel np. w wierszu „Arkadowe żniwa” zwraca uwagę, że: „Na mojej ziemi pachnącej zbożową kawą/ nowogreckie kolumny turbin wznoszą kosmici/ niebiańskość w nich strzelistej siewki/ przerasta epokę filaretów i filomatów”…

A Zofia Smalewska w wierszu „Odloty bocianów 2015”, wyznaje, iż: „…Stojąc na ganku domu i wspominając tegoroczną wiosnę lato /z trwogą myślała(m) o wojnie w Afryce…”. – Martwi się po prostu o nasze bociany, ale jednocześnie wyjaśnia, że tam na innym, odległym kontynencie dzieje się coś, co bezpośrednio im zagraża, toczy się przecież wojna.

Opisując antologię należy zwrócić uwagę, że zebrano w niej prawie 270 wierszy 65 autorów, w tym kilkunastu zza granicy. Podzielona ona została na osiem rozdziałów, w tym siedem wyróżnionych odrębnymi tytułami. W ostatnim – ósmym zaprezentowano wiersze 11 poetów z Litwy, wśród których znaleźli się m.in. znany u nas tekściarz piosenek i poeta Aleksander Śnieżko i doświadczony literaturoznawca, a jednocześnie miłośnik pszczelarstwa Aleksander Sokołowski.

Rozdział czwarty pt. „Nasycenie i niedosyt” zawiera wiersze 9 autorów, w tym znanego usteckiego poety Zygmunta Jana Prusińskiego i Katarzyny Nazaruk ze Słupska. Autorów piszących głównie erotyki i wiersze o uczuciach. Ich poezja to przede wszystkim poszukiwanie i odnajdywanie miłości, szczęścia, ciepła dotyku, wolności. Granie z wyobraźnią i z własnym istnieniem. – Rozdział ten sympatycznie rozdziela pozostałe, w których dominuje poezja egzystencjalna, w tym związana ze wsią.

Pisząc o literaturze ludowej i poszukując analogii z przeszłością, starając się wychwycić podobieństwa do wcześniejszych epok, w wybranych przez redakcję antologii tekstach autorów znaleźć można ich sporo. Na pierwsze miejsce wysuwa się zapewne opisywanie wsi takiej, z jaką styka się jej autor. Co zresztą i w przeszłości czyniono zawsze.

Ważne z punktu widzenia literatury pozostawianie śladu i utrwalanie obrazu wsi współczesnej w poezji, historii, tradycji, przekłada się na porównywanie jej z przeszłością.

Duża część autorów wierszy tej antologii pisząc o wsi, wraca pamięcią do lat spędzonego w niej dzieciństwa. Wspomina dziadków, rodziców, przywołuje dawne obyczaje panujące na wsi, tradycje, zabawy. Porównuje, jak to kiedyś pracowało się ciężko na roli, a jak jest obecnie. Najwięcej wierszy o tej tematyce odnajdujemy na stronach rozdziału „Nasz dom rodzinny”, a są wśród nich utwory m.in. Andrzeja Szczepanika z Bytowa, który właśnie w wierszu „Nasz dom rodzinny” wspomina: ”Tego domu już nie ma/był cały z drewna/ z grubych ociosanych bali/ …piec był naszym skarbem – oświetlał gdy zabrakło nafty w lampie…”. Są wiersze Mariana Kwidzyńskiego z Białogardu, który także przywołuje „Rodzinny dom”, pisząc: ”Ciągle mnie jeszcze prowadzi ta ścieżka/ gdzie stoi rodzinny dom/ i ciepła drożdżówka na stole jak święta manna/ czeka by dzielić się z każdym od progu…”.

A wieś Aldony Peplińskiej z Motarzyna (w wierszu „Jesienne powitanie”) obiecuje czytelnikowi, mimo „kapryśnej pogody, gdy jesień stroi ogrody barwami ciepła…/ pyszne wrześniowe przetwory…”. Ta sama autorka w wierszu „Powroty” przytula młodość, zbiera pogubione zabawki, odkurza zdjęcia przodków… A na strychu odnajduje „małą haftowaną sukieneczkę z koronką” uszytą przez matkę, „by mogła być królewną.”

W dawnej literaturze ludowej modne było co innego. Modne było przede wszystkim przeciwstawianie sobie zjawisk przyrody (Bóg poprzez burze, złe wichry karał ludzi za swe niecne czyny), operowanie „prawem ludowym” (nagradzania zawsze za dobro i karania za to co złe), bajkowe uczestniczenie zwierząt w życiu ludzi (złe bestie, wilki, demony i dobre elfy, nimfy, sowy). Modne było też powoływanie się na sumienie społeczne, wróżby, przepowiednie, mity.

Tego współcześnie się w poezji wiejskiej nie kontynuuje. Jest to zresztą zrozumiałe, bo zmienił się obraz współczesnej wsi. Nie ma podziału na możnych, panów, właścicieli folwarków i ich poddanych. Nie pisze się już baśni ludowych o złych wiedźmach wpływających na losy ludzi ze wsi. Zniknęły liczne dramaty towarzyszące biedzie wiejskiej i ubóstwu. Nie znaczy to jednak, że zubożał obraz współczesnej wsi, że poeci zmuszeni są do zawężenia swoich obserwacji. Od czego jest bowiem wyobraźnia? Ile może uczynić wrażliwość twórcza poety, jak wiele i jak szeroko pozwalają spoglądać na współczesną wieś nowa technika i nowe technologie?

Wieś idzie z duchem czasu, a to dla poety oznacza nowe możliwości tworzenia, obserwowania i duchowego interpretowania zjawisk. Czesława Długoszek z Objazdy w „Modlitwie starego człowieka” prosi Stwórcę „o przywrócenie chwil jedynych”. Pisze ona: „(…) oddaj lekkość dawnych wzruszeń/ wtedy/ liściem czerwonym spłynę lekko/ ziemi dotknę niechcąco tanecznie/ zawirują ze mną w radosnym obłędzie/ niebo i piekło/

rajem mi będzie ziemskie bytowanie” – podkreśla wymownie i znacząco poetka.

Jako swoiste novum pojawia się w wierszach zamieszczonych w antologii problem współczesnego zagrożenia wsi przez cywilizację: rozjeżdżające ją samochody, demolujące jej środowisko cyklopy wiatraków, zagrażające pszczołom i roślinom herbicydy. – Taką wieś postrzega mi.in. Romana Małecka z Kwakowa. W wierszu „Chaty” jej „Wioskę otoczyły ogromne trójkątne cyklopy”, które „wokół wyżarły drzewa wysokie i zieloną trawę”. W innym zaś wierszu tej autorki („Na wsi”) – „Pędzące samochody rozdzierają wioskę,/ kradną spokój, beztroskę/ i kryształowo-aksamitne powietrze./ Zostawiają kobaltowe ślady opon,/ spalinowe wydechy./(…) Ludzie i rośliny sprawnie asymilują spaliny”. – Wszystko to oczywiście „dźwięcznie wplata się w ptasie trele/ i sny mieszkańców”.

Pojawia się troska, czy kierunek zmian na wsi jest słuszny, czy na pewno podąża we właściwym kierunku (zagrożenie przez marketing). Czesław Kowalczyk w wierszu „Fraszka” zauważa na przykład, że „chłop teraz w adidasach chodzi po polu (…) na wsi brakuje marchewki, pietruszki, kopru”. A tam „gdzie niegdyś morze owsa gięło łany/ przed wolą kosiarza (…) Holender obsadza ziemniaki”.

Nie można przeprowadzić pełnej analizy poezji wiejskiej wiedząc, że nie wszyscy twórcy pochodzą ze wsi, że większość autorów umieszczonych w antologii tekstów ociera się o wieś tylko częściowo; wywodzi się ze wsi, spędzało tam swoje dzieciństwo, pracuje w tym środowisku (nauczyciel wiejski, bibliotekarz, urzędnik), lub też ma tam rodzinę i ją odwiedza, albo spędza swój czas na emeryturze z dala od miejskiego zgiełku, radując serce przyrodą.

Dlatego generalizując, należy przede wszystkim podkreślić, że widzenie wsi przez autorów antologii poprzez swoje bezpośrednie doznania, poprzez eksponowanie swego osobistego stosunku do jej podmiotowości, łączenie swych doznań wewnętrznych i tradycyjnego EGO w złożonych związkach z przyrodą, wydaje się w pełni usprawiedliwione. Jednocześnie samo w sobie zawiera charakterystyczny nośnik wewnętrznego rozwoju, buduje drogi porozumienia poety ze światem zewnętrznym, w którym zasadniczą rolę odgrywa przyroda, praca na wsi, tworzenie dóbr zaspakajających podstawowe nasze potrzeby.

Tak rozumiana wieś pojawia się przecież w wierszach wielu współczesnych poetów o znaczącym dorobku literackim. Pisze m.in o niej nawet ks. Twardowski, który w wierszu „Pożegnanie wiejskiej parafii” oznajmia:

„…Pora odejść żal tając jak iskry niezgasłe
że mnie ze wsi zabrali by pokrzywdzić miastem
Tak smutno psy porzucać. Tak zapomnieć trudno
wodę w stawie mierzoną złocistą sekundą
las z dzięciołem
kukułkę uczącą się w gęstwinie
jak śmiesznie jest powtarzać tylko własne imię
przybłędę co na rzece wywrócił się z łódką
i spoczywa pod krzyżem krzywym z niezabudką…”.

 

Przyjęło się powszechnie, że księży kierowanych na plebanię wiejską posądzano o przysłowiową banicję, gdy tymczasem ksiądz Twardowski odwraca ten pogląd. – To pozbawienie go plebani na wsi, należy uznać za „ukaranie go miastem”.

Współczesna wieś ma swoje uroki. Jeśli chodzi o nasze potrzeby wewnętrzne, to na pierwszym miejscu plasuje się potrzeba bezpośredniego kontaktu z przyrodą. Dalej, chodzi zapewne o doznania wewnętrzne, o potrzeby wiązania nas ze światem przeżyć, jakie tylko może dostarczyć życie na wsi. W mieście często człowiek czuje się zagubiony, przygnieciony wszystkim, co go otacza, zagłuszany tym co wokół pobrzmiewa.

Tęsknota za spokojem, za słodyczą minionych lat, za dzieciństwem, które jest przechodzeniem do innego świata, gdy się jeszcze nie trzeba było mierzyć z trudami współczesności, trudami życia w mieście, pracy na własny rachunek itp., wyzwala w poetach energię twórczą, która tak często potem przekłada się na metaforykę ich wierszy, ich poezję.

Znacznie rzadziej zdarzają się dzisiaj przysłowiowe ucieczki ze wsi do miasta (jak już to raczej za granicę). Wieś dość dawno została opuszczona przez ludzi, którzy nie widzieli w niej swoich perspektyw rozwoju. To oni dzisiaj, będąc twórcami i pisząc wiersze, z nostalgią wspominają pozostawione za sobą brudy wiejskiej zagrody, zapach obornika, natręctwo much dokuczających zwierzętom, udrękę jesiennego błota i zimowego mrozu.

Dostrzeganie i opisywanie wsi w tych różnorakich aspektach, jest ze wszech miar budujące. Kreuje bowiem obraz współczesnej wsi jako ostoi swoistego ukojenia i spokoju, ukazuje jej walory krajoznawcze, służy pogłębianiu wiedzy o życiu w tym środowisku, popularyzuje tradycje, kulturę i humanizm życia wiejskiego. No i doskonali piękno. Piękno wsi widzianej nie tylko oczami poety, ale i czytelnika. Bo piękno, które budujemy w nas samych, jest wypełnianiem luki w niedostatkach każdego ziemskiego czasu, i każdego w nim z nas z osobna.

Jeśli chodzi o te wartości, intencje wydawcy tej antologii zostały spełnione.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko