Michał Piętniewicz – Papusza

0
143

Michał Piętniewicz


Papusza

 

van gogh wozy

 

     Na początek kilka wiadomości o Cyganach, ponieważ Papusza była poetką cygańską, przy czym warte podkreślenia jest to, że była również poetką polską, ale o tym za chwilę. Cyganie, jak podaje Ficowski, pochodzą z Egiptu („Cyganie na polskich drogach”, Kraków 1985). Inne źródła podają, że wywodzą się oni z Indii. Pierwsza wzmianka o Cyganach w Polsce pochodzi z roku 1419 z Trześniowa w ziemi Sanockiej, gdzie wymienia się imię i nazwisko osadnika: Petrus Cygan. Nazwisko Cygan, nadane polskiemu chłopu, w znaczeniu nieobraźliwym (jak oszust, szalbierz), mogło oznaczać człowieka o czarnych włosach i smagłej cerze.Jak podaje Ficowski, „od początków XV wieku przemierzali nasz kraj smagli przybysze z południowego wschodu, uprawiający kowalstwo i wróżbiarstwo, cieszący się poparciem władz, obdarzani zabobonnym lękiem przez ludność miejscową”. Cyganie bowiem trudnili się również profesją złodziejską, która to profesja musiała zastąpić na przykład kowalstwo dla zdobycia środków utrzymania. Cyganie był to lud wolny, nie przywiązujący wagi do ziemi ani do panów, feudalizm był im obcy. Słynny kronikarz Marcin Bielski, nie szczędzi im obraźliwych epitetów: „lud próżnujący, chytry, plugawy, dziki, czarny, wiary ani postanowienia nie mający […] mowę sobie zmyślili ku kradzieży godną, aby nikt nie zrozumiał, jeno sami sobie”. W 1557 roku Zygmunt August wydaje nawet dekret o wypędzeniu Cyganów. Ważne podkreślenia jest to, że Cyganie jednak jakoś radzili sobie z władzą w Polsce, władza ustanawiała tak zwanych Królów cygańskich, którzy dzierżyli pieczę nad całym, swoim ludem. Jak wyglądali Cyganie, Państwo pytają. Jak podaje Ficowski, „pierwsze pokolenie przybyszów odznaczało się strojami węgierskimi: obcisłymi, na wzór naszych, góralskich, spodniami i węgierskimi kołpaczkami na głowach. Późniejsze pokolenia Kełderaszów ubierały się już nieco inaczej. Pozostały im kurty z wielkimi jajowatymi guzikami ze srebra, ale spodnie Cyganów były już-jak do dziś-obszerne, bufiaste, wpuszczane w wysokie cholewy butów. Ta moda charakter bardziej rosyjski”.
Warto wspomnieć, że 25 stycznia 1930 roku w Piastowie koło Warszawy na króla Cyganów polskich został wybrany Michał II Kwiek. Uroczysta elekcja, jak podaje Ficowski, odbyła się z wielką pompą, z ochroną policji, zaszczycił nawet uroczystość sam Józef Piłsudski. Taka pojawiła się wtedy wzmianka w prasie, Ficowski pisze słusznie, że to „wypociny”, niemniej warto ją przytoczyć:
„Cyganie. Któż nie pamięta z miłych pejzaży dzieciństwa brązowych twarzy cygańskich, szczerniałych wiatrem i walką z naturą. Rozsypani po całym świecie, dręczeni przez burzę i niepogodę, nagle zawsze zjawiali się gdzieś na skraju lasu, skąd, obok dymu rozpalonego ogniska, wlokły się tajemnicze szepty napawające dreszczem. Nic w sobie z owej przejmującej grozy nie ma wgłębiony w wygodny fotel w poczekalni „Pałacu Prasy”, w eleganckim, europejskim garniturze, Michał Kwiek, autentyczny władca polskich Cyganów”.
Na uwagę w historii Cyganów na ziemiach polskich zasługuje fakt zagłady w trakcie II wojny światowej, pierwsze kroki poczynił ku tym zbrodniom Himmler, który w grudniu 1938 roku zapowiedział, że zamierza zająć się kwestią cygańską w aspekcie ich „czystości rasowej”.
Masowe mordy Cyganów miały miejsce na Wołyniu, nie tylko z rąk hitlerowców, ale również z rąk ukraińskich faszystów. W województwie warszawskim zamykano Cyganów w gettach, skąd wywożono do Treblinki. Mordowano Cyganów również w getcie łódzkim. Największym jednak i najbardziej masowym miejscem zagłady Cyganów był obóz koncentracyjny Oświęcim-Brzezinka.
Mówią o tym słowa cygańskiej piosenki, która jak podaje Ficowski, „wraz z nielicznymi Cyganami uszła cało zza oświęcimskich drutów”, oto jej słowa: „Wyprowadzili nas przez bramy, wypuścili kominami”.
Na uwagę również zasługuje fakt jak dzielą się Cyganie, na jakie szczepy, ponieważ to będzie nam pomocne przy omawianiu postaci Papuszy:
a).Polscy Cyganie nizinni, zwący się polska Roma
b).Polscy Cyganie wyżynni
c).Kełderasza,
d).Lowari

ad.a). Polscy Cyganie nizinni, to, jak podaje Ficowski, „wędrowni mieszkańcy naszego kraju, którzy od wielu pokoleń przebywają na terytorium Polski”. Do tego szczepu, polska Roma należy właśnie nasza Papusza.

Możemy sobie wyobrazić jak wyglądała na co dzień poprzez charakterystykę cygańskiego stroju:
jak podaje Ficowski, do cech charakterystycznych stroju kobiet cygańskich należą „długa i fałdzista spódnica, chusta przewieszona przez jedno ramię i „ozdobność”, będąca wynikiem zamiłowania do błyskotek i jaskrawych barw. Z kolei według XIX wiecznego świadectwa Teodora Narbutta, tak wyglądałaby kobieta cygańska: „Kobiety stroją w co złapią, warkocz roztrzepany, długi, hebanowego koloru, spada wolno na plecy i ramiona. Lecz aby narodowość w stroju zachować, obwijają się w płachty, które, nie zszyte, na wzór togi rzymskiej, zawieszają na ramionach, tak że ręka prawa, nad której ramieniem płachta zaczepiona , wolna i nie zakryta zostaje”.

Co Papusza jadła na co dzień? Jak podaje Ficowski, najczęstszą potrawą w wędrownych taborach jest gotowana kura i rosół, ponieważ właśnie kury są głównym łupem Cyganek chodzących po wróżbie. Przysmakiem jest również jeż, po cygańsku „jeżo” lub „karnało”. Cyganie uwielbiają mięso jeża, ponieważ według nich przewyższa wszelkie inne: jest tłuste, znacznie podobne do wieprzowego, ale o wiele delikatniejsze i smaczniejsze. Poza jeżem Cyganie jedzą także zupę z pokrzyw, kwaśny barszcz z wiśni, duży kawał mięsa-cielaka, barana czy świnię. Oprócz tego chętnie Cyganie zjadają grzyby. Cyganie bardzo skrupulatnie przestrzegają czystości. Jak podaje Ficowski, „specjalne naczynia służą do mycia mięsa, kur i innych produktów spożywczych: garnki są czyszczone do blasku, a oskubana i wypatroszona kura myta jest kilku wodach-bardzo dokładnie, centymetr po centymetrze. Z napojów Cyganie lubią piwo („łovina”), wódkę („bravinta”) i wino („moł”). Bardzo dużo piją mężczyźni, spory z nich odsetek do alkoholicy. Oprócz tego trudnią się Cyganie ziołolecznictwem, na przykład z trującego grzyba sromotnika robią nalewkę do smarowania bolących miejsc, z dojrzałej purchawki robią środek przeciwko oparzeniom, z szyszeczek olch sporządzają środek przeciwko boleściom, natomiast z młodych, majowych pędów i pączków sosen-nalewkę od kaszlu.

Cyganie mają swój kodeks zakazów. Z tą potrzebą higieny i przestrzegania czystości, łączy się coś bardzo ważnego, co określa się pojęciem skalania („Mageripen”). Ktoś skalany, to ktoś, kto nie tylko nie przestrzega zasad cygańskiej higieny, na przykład zje końskie albo psie mięso (kobieta po urodzeniu dziecka jest też wśród Cyganów skalana i dopiero muszą minąć dwa lub trzy tygodnie, nim powróci do cygańskiej społeczności, podobnież wdowa jest skalana, ale nie można żałoby nosić zbyt długo, gdyż grozi to śmiercią, Ficowski podaje przypadek wdowy, która nosiła żałobę półtorej roku i w końcu zmarła). Ale skalanie dotyczy również kogoś, kto wystąpił wbrew cygańskiemu kodeksowi. Jest wtedy sądzony przez cygańską wspólnotą, na której czele stoi Baro-Sero(Wielka Głowa), pozostałość po dawnym królu cygańskim. Natomiast najcięższe wykroczenia przeciw cygańskim prawom, jak podaje Ficowski, „są przedmiotem szczególnego potępienia i sprowadzają one na winowajcę, zwanego „Famuso”, czyli infamis, czyli nikczemnik, okryty hańbą), dożywotnie i całkowite wyłączenie ze społeczności cygańskiej. Do kategorii niewybaczalnych występków należy na przykład zdrada. Dodam, że taką infamią była objęta właśnie Papusza za „Cyganów na polskich drogach”, czyli za rzecz, którą napisał Jerzy Ficowski jako efekt włóczenia się z taborem cygańskim, gdzie poznał Papuszę, która nauczyła go języka cygańskiego po pierwsze a po drugie wyjawiła mu wiele cygańskich sekretów, takiej zdrady wspólnota nie mogła przepuścić, objęto Papuszę wykluczeniem ze wspólnoty cygańskiej, za co ona przypłaciła ciężką chorobą psychiczną, ciągnącą się za nią właściwie do końca życia.
Często właśnie myśli się o Cyganach jako o ludzie żyjącym w sposób anarchiczny, bez praw, to stereotyp, jak podaje Ficowski, ponieważ mimo że cygańskie prawa nie są zapisane, trwają, przekazywane ustnie i są bardzo surowe.

Mówię dalej o tradycyjnych zajęciach i profesjach cygańskich, aby nakreślić Państwu tło historyczne oraz obyczajowe, z którego wyrosła Papusza oraz jej poezja. Otóż najczęstszą profesją cygańską jest muzykanctwo, jest to odwieczna profesja cygańska, Stanisław Bystroń podaje w „Dziejach obyczajów w dawnej Polsce”, , że „gdy Cyganie na cytarach uderzą w smętną strunę, to Zygmunt rozpływa się w zadowoleniu”. Mowa tutaj o Zygmuncie Starym, który już jako królewicz był rozmiłowany w muzyce. Ulubionymi cygańskimi instrumentami są skrzypce, cymbały i lutnie.
Wielu Cyganów to byli również tak zwani niedźwiednicy, dziś powiedzielibyśmy zaklinacze niedźwiedzi. Otóż oni tresowali w udany sposób niedźwiedzie przy pomocy muzyki. Na przykład w jakiejś chłopskiej chałupie mieszkało „złe”, znakiem tego „złego” było, że niedźwiedź nie chciał przejść przez próg chaty. Dopiero, kiedy został uraczony serem, mięsem, chlebem, winem, przestępował próg chaty i złe się wyganiało. Oprócz tego Cyganie wyganiali i zaklinali szczury, kiedy niektóre gospodarstwa cierpiały na plagę szczurów. Stąd mowa, że Cyganie pochodzą z Indii, bo wiele z tych zasad oddziaływania dźwięków na zwierzęta wywodzi się z zaklinaczy wężów z Indii.

Innym zajęciem cygańskim jest wróżbiarstwo. Również i Papusza była uczona wróżbiarstwa. Ficowski dobrze i szczegółowo opisuje te praktyki. Na przykład każda wróżka miała swojego „diabełka”, „trupka”, „kostki”, „włochate krzyże. Ciekawe jest to, że Cyganie strasznie, jak podaje polski badacz, boją się diabła, a jednocześnie taki „diabełek” zrobiony nich dla nich nie znaczy, to po prostu zabawka. Dla ciekawości podam jak wygląda taki diabełek: Dwie pary kurzych oczu, zszyte ze sobą ściśle na płask stanowią jego głowę, która zaopatrzona jest w zakrzywione różki zrobione z pazurków kury. Dalszy ciąg diabełka to zwisający w dół kosmyk czarnych włosów, najczęściej cygańskich. Cyganki uważają, że diabełek jest wtedy skuteczny, kiedy kurze oko jest świeże, błyszczące, spoglądające jakby żywym wzrokiem. Natomiast kiedy ten wzrok matowieje, wysycha, robi się kolejnego diabełka. Tak zaopatrzona w diabełka Cyganka idzie wróżyć czy czarować do poszczególnych gospodarstw chłopskich. Na przykład, kiedy Cyganka wyczuwa, że w gospodarstwie źle się dzieje a gospodyni każe sobie powróżyć, każe jej Cyganka przynieść kurze jajo, a potem je rozbić, niepostrzeżenie trzyma przy tym diabełka, który równie niepostrzeżenie wyskakuje z kurzego jaja i przerażenie gospodyni jest ogromne, że w tym jaju diabeł mieszkał. Cyganka potem oferuje pomoc, wypędzenie złego, diabła za odpowiednią opłatą: masła, kury, mąka, byleby pozbyć się diabła.

Teraz krótko przedstawiam rysik cygańskiej poezji ludowej, której najwybitniejszą przedstawicielką i do tego jedyną, piśmienną, okazała się Papusza. Otóż są to utwory bardzo krótkie, lapidarne, tematyka ich jest różna, czasem zahacza o daną profesję, na przykład kiedy powstaje wśród cygańskich kowali. Poza tym przewijają się w nich odwieczne tematy cygańskie, jak wędrówka, tęsknota, śmierć, miłość, bieda. Tutaj może krótki cytat z cygańskiej poezji miłosnej:
„Cyganeczko młoda
w twoim dzbanie woda.
Będę pił ze dzbana
i z twych ust kochana
Cyganeczko młoda,
rozpal mi ognisko,
nie wielkie, nie małe.
Chcę mieć ciebie blisko”.
Przetrwała również pieśń cygańska mówiąca o zagładzie Cyganów w Oświęcimiu,
„Dom jest duży w Oświęcimiu,
to on nam szczęście przyniósł.
Ohej! Lata mały ptaszek.
Niechby zagrał słowa nasze,
może liścik mógłby zanieść
memu ojcu, mojej mamie…
Tęskno mi tu, czas się dłuży.
W Oświęcimiu dom jest duży.
Da Bóg, że otworzą się bramy,
że mateczkę powitamy,
że powrócę do rodziny,
że pić będę wódkę z nimi…
Tu nas biją w Oświęcimiu,
to on nam szczęście przyniósł”.
Oprócz tego trzeba zwrócić jeszcze uwagę, że kultura słowa nie tylko w piosenkach cygańskich przetrwałą, ale również w ludowych porzekadłach, na przykład: „Wierzę w Boga, bo mi już nic innego nie zostało”, „Nawet Bóg odwraca się na widok głupca”, „Życie składa się z wielu kłamstw i z odrobiny prawdy”, „Biedny jest diabeł, bo nie ma duszy”, „Pies, który wędruje, znajdzie sobie kość”„Dużo dzieci-dużo szczęścia”, „Chcesz bić, to bij, ale słowem”, „Cygan i po śmierci fajkę kurzy”.

Właśnie w takim otoczeniu kulturowym, w tych fermentach i tyglach, wyrosło zjawisko, któremu na imię Papusza. Nazywała się ona naprawdę Bronisława Wajs, wołali ją jednak Papusza, co po cygańsku znaczy lalka. Ficowski był odkrywcą jej talentu, kiedy włóczył się z cygańskim taborem. Najpiękniejszy utwór poetki to „Pieśń cygańska z Papuszy głowy ułożona”, którą poetka poświęciła Julianowi Tuwimowi, drugiemu, obok Ficowskiego, opiekunowi jej talentu. Data jej urodzenia nie jest dokładnie znana. Umownie przyjmuje się datę 30 maja 1910 i Lublin, miasto. Papusza nigdy nie chodziła do szkoły, jednak jako jedyna w zasadzie nauczyła się czytać i pisać, posłuchajmy wspomnienia Papuszy.
Wyszła za mąż za Dionizego Wajsa i weszła w krąg Cyganów-muzykantów. Szlaki przedwojennych wędrówek taboru Papuszy to głównie Wołyń, Podlasie oraz Wileńszczyzna. Latem 1949 roku Ficowski poznaje Papuszę w okolicach Stargardu Szczecińskiego i podróżuje z taborem Dionizego Wajsa, słuchając wieczorami, przy rozpalanych ogniskach cygańskich pieśni oraz opowieści.
Po 40 latach wędrówki, zdecydowała ze swoją rodziną się na osiadły tryb życia, w 1950 roku, poprosiła o przydział mieszkania, domek otoczony drzewami, żeby mieć wspomnienie lasu, mały fragmencik swojej 40 letniej wędrówki. Tęsknota za wędrowaniem i koczowniczym trybem życia pozostała w niej do końca życia. Obok „Pieśni cygańskiej”, „Krwawe łzy”, są epicką opowieścią o Cyganach uciekających od zagłady w czasie wojny. Są to wspomnienia samej Papuszy, która wraz z innymi Cyganami kryła się przed hitlerowcami i faszystowskimi Ukraińcami w lasach wołyńskich.
Najważniejszym, by tak rzec, bohaterem tych utworów jest las, tytuł wyboru wierszy Papuszy jest „Lesie, ojcze mój”. A zatem las śpiewa cygańską pieśń (ves bageł romani gili). Jak pisze Ficowski, „w szumie lasu wyraża się radość i smutek poetki”. Las to również wyraziciel nastrojów Papuszy, do lasu poetka jest niezmierne przywiązana. Las jest również czymś uczłowieczonym, współdziałającym z Cyganami i taborem, „leśne ptaszki” są „leśnymi braciszkami” poetki.
Początkowo Papusza mieszkała w Żaganiu, a potem przeniosła się rodzina do Gorzowa Wielkopolskiego. Wpływ na jej poezję miała przede wszystkim cygańska poezja ludowa, cytowana wcześniej, Papusza raczej nie znała „cudzej” poezji, dzięki temu nie naśladowała nikogo, nie była wtórna wobec żadnej tradycji. Papusza nie szlifowała swoich tekstów, pisała jednym cięgiem od początku do końca kartki, nie znając podziału ani na strofy ani na wersy, stąd na pewne dłużyzny i rozwlekłości w tej tekstach narzeka Ficowski. Rękopisy Papuszy występują często z błędami, są pisane pośpiesznie. Ficowski, co charakterystyczne, nie używa na określenie jej tekstów słowa pieśń, ale raczej słowa gawęda, bardziej podatne, jak pisze do zrytmizowanej melorecytacji niż do śpiewu. Nie są to również w pełni profesjonalne, wypracowane utwory, ale jak pisze Tuwim, „proste, z serca Cyganki płynące wiersze”. Jak pisze Ficowski, twórczość Papuszy pełna jest świeżej pomysłowości poetyckiej, obfituje w odkrywcze metafory, celne porównania, trafne skojarzenia. Oprócz tego charakterystyczna jest również tutaj świeżość widzenia i swoista, poetycka prawdomówność, poezja Papuszy wyrasta bowiem z jej przeżyć i doświadczeń, z dziecięcego patrzenia na świat, jakby dany przedmiot, rzecz lub zjawisko, udało się zobaczyć po raz pierwszy.  Tuwim mówił o „bijącym, czystym źródłem” poezji Papuszy, kiedy dostał „Pieśń cygańską z Papuszy głowy ułożoną”.
Pierwsze wiersze zaczęła zapisywać Papusza w początkach 1950 roku, parę miesięcy po wędrówce z taborem, Ficowskiego po Pomorzu Zachodnim. Namówił do zapisywania wierszy Papuszę właśnie Ficowski. W grudniu 1953 roku, nastąpiła wskutek choroby psychicznej, przerwa w pisaniu. Jeden z ostatnich jej wierszy nosi tytuł „Ziemio moja, jestem córką twoją”, przywiązanie do ziemi polskiej, Cyganie mówią, że niemożliwe dla Cyganki, ale Papusza jest Cyganką ze szczepu polska Roma, który nie opuszcza ziem polskich od dziesiątków pokoleń.
Całkowicie zgadzam się z bardzo lapidarnym, ale niezwykle celnym określeniem Tuwima. Kiedy czytałem te nieliczne, do dzisiaj zachowane pieśni Papuszy i poematy, uderzyła mnie właśnie ich czystość, gawędowa, epicka śpiewność, opowieść, z której bije czyste źródło poezji. Poza tym bezpretensjonalność tej poezji, nie silenie się na nic, nie udawanie, brak fałszu, autentyzm, ludowość podana w formie nieoszukanej, a jednocześnie naznaczonej piętnem indywidualnego talentu, Bronisława Wajs, Papusza, czyli lalka, trzeba o niej pamiętać

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko