Kalina Izabela Zioła – Wiersze spod zamglonego księżyca

0
456

Kalina Izabela Zioła



Wiersze spod zamglonego księżyca

 

koczownicze-serce            Poezja ormiańskiego poety Gagika Davtyana znana już jest polskim czytelnikom. Przekłady jego wierszy publikowane były zarówno na stronach i portalach internetowych, jak i w literackich i kulturalnych polskich czasopismach.

Twórczość Davtyana jest bardzo zróżnicowana. Znaleźć w niej można czułą, delikatną lirykę, gorąco patriotyczne utwory poświęcone Armenii, a także głębokie rozważania filozoficzne.

Wszystkie wiersze tego poety są bardzo emocjonalne, pisane pod wpływem porywów serca. I stąd pewnie tytuł „Koczownicze serce”. Serce, które choć przywiązane jest do ziemi ojczystej, to jednak wędruje od zauroczenia do zauroczenia, od jednej wielkiej miłości do innej.

Jak sam pisze: O święta sieroto/ koczownicze serce!/ Jak możesz wytrzymać ten ból?/ Gdzie w nieprzyjaznym świecie ogrzejesz się, nieszczęsne, …/ A ty byłaś błogosławiona/ milcząc odchodziłaś,/ …/ Błogosławiona, ty wiesz, że, tak mnie zostawiwszy,

niczego  teraz z sobą już nie zabierzesz,/ sama siebie porzucisz i zaczniesz  żyć, błyszcząca,/ jak odcięty kawałek szkła, jak ostry nóż,/ w moim bezdomnym sercu.  (Gdy odchodzisz).

Liryka poety jest subtelna, bez zbytniej czułostkowości, lecz pełna ciepła, otulona lekką mgłą niedopowiedzenia. Jak księżyc świecący jasnym, srebrzystym obliczem zza welonu chmur;/ wędrowałem całą noc przez niebiosa,/ i z każda gwiazdą/ nawiązałem rozmowę/ w tajemnicy przed tobą …/ w tajemnicy przed tobą/ o tobie,/ moja miłości. (W tajemnicy przed tobą). Czasami jest nasycona erotyzmem, wibrująca pragnieniem, zawsze jednak nie do końca odkryta, zawsze niedokończona: … I dreszcz przeszedł wzdłuż kręgosłupa,/ i ciało się napięło/ i drżało jak struna/ …/ Było mi tak ciepło,/ ale trudno było oddychać,/ jak gdybym/ wszedł do fali/ i powoli opadał na dno.(Rozkosz)

 

Dużo jest w wierszach światła. Ten motyw przewija się przez całą książkę, powtarza w wielu wersach. Nic w tym zresztą dziwnego. Światło jest początkiem wszystkiego, jest potrzebne do życia na równi z powietrzem. To słońce budzi nas rano swym świetlistym blaskiem, to w jasnym świetle kwitną kwiaty i drzewa wyciągające gałęzie ku niebu: I światło pozostawiam wszystkim, absolutnie wszystkim,/ niech światło/ otworzy nasze zaspane oczy,/ ponieważ światło żyje tylko/ w otwartych oczach,/  …/ zostawiam światło,/ przedwieczne,jak chwila stworzenia,/ które jest nieskończone i tak czyste,/ że człowiek chce/ przed jego duchowym aspektem/ zginać kolana i… płakać …   (aspekty duchowe). Poeta chciałby podarować wszystkim i wszystkiemu  światło, obudzone w nim samym, ten blask mistycyzmu, nieziemskiego poznania i wszechogarniającej miłości. Zachwyca się również bezinteresowną dobrocią słońca: Ono tylko daje,/ niczego nie żąda w zamian./ …/ Słońce jest ważniejsze, niż matka,/ ono otula światłem/ wszystko, co żyje, bez wyjątku …/ Niepotrzebne mu  nasze radosne hymny i ody,/ i histeryczne piosenki -/ Istotą jego jest to, że nie przejęło od nas natury./ Już od tylu wieków ludzkość się dziwi:/ dlaczego ono okazuje taką szczodrość,/ niezmiennie,/ nie chcąc nic w zamian? (Słońce i my).

Często bogata metaforyka poety wprowadza czytelnika w mistyczne, niepokojące przestrzenie, pełne dziwnych, nadprzyrodzonych przedmiotów, ożywionych żywiołów i tajemniczych relacji pomiędzy nimi: Drzewo cierpienia/ zapuszcza korzenie/ w mokrych oczach morza,/ i pękają silne/ pąki smutku,/ otwierają się podobnie/ jak tajemnice/ przechowywane głęboko/ w labiryntach serc/ A dym smutku/ gęstnieje powoli/ w zapłakanych oczach morza,/ i w okrutnej niewoli/ kapryśnych fal/ kołysze się krucha łódź/ jasnego cierpienia./ I góry/ grzebieniem wierzchołków/ krzemionkowym, zagubionym,/ rozczesują splątane kosmyki/ grzywy drzewa cierpienia. (Drzewo cierpienia) albo: Ślepa noc jest pełna

duchów wędrujących/ w naszych snach,/ zamglonych wizji./ Co przygotuje ranek? … (Nasze marzenia) czy też: Pod niebieskim-niebieskim/ spokojnym okiem nieba/ spod  nieostrożnej ręki/ rzeźbiarza wiatru/ amorficzne sylwetki/ powoli wzbijają się/ w czystą kopułę nieba … (Bądź opiekunem naszych marzeń).

Jak wspomniałam wcześniej, w poezji Gagika Dawtyana często rozlega się, jak czysty dźwięk dzwonu, głęboki ton patriotyzmu poety. Kocha on swoją rodzinną Armenię, czuje się bezpiecznie pod śnieżnobiałym podwójnym szczytem Araratu. Tę miłość do kraju najlepiej obrazuje  wiersz „Aspekty duchowe”: nie przypominałem sobie, kiedy/ i kto mnie, tak naprawdę, zostawił/ bym urodził się tu …/ Zapomniałem,/ ale dokładnie pamiętam, / że tu pod tym nieskończonym niebem,/ to ojczyzna/ nie szukałem ani chwili,/ i natychmiast wybrałem …/ I wiem na pewno,/ że gdybym narodził się na nowo,/ to na pewno urodziłbym się znowu tutaj,/ ten sam byłby mój ojciec,/ i tą samą matkę musiałabym mieć. Autor wie, że nawet wtedy, gdy ciężko czasem żyć na tej nękanej wojnami i okrucieństwem przez długie wieki ziemi, to jest ona dla swych dzieci jedyna i niepowtarzalna, nie można jej zamienić na żadną inną. Często też wraca w swej poezji do historii, do zamierzchłych czasów, do wojen, które zawsze są okrutne i bezsensowne: Strach leży na biegunach/ nadziei i rozpaczy./ Z nieba rozlega się/ bezczelny śmiech/ świętokradztwa./ A śmierć, przynosząc/ zabójcze ciepło pustyni,/ chwyta ziemię za gardło/ …/ A w matczynej piersi/ przegrzewa się mleko cierpliwości,/ i czekanie na koniec/ staje się nieznośnym kawałkiem/ zardzewiałego żelaza,/ tkwiącym w torturowanym ciele … (Wojna). Wojnę przedstawia też Gagik Dawtyan z innego punktu widzenia, z ironicznym filozoficznym przymrużeniem oka: Bóg daje jednemu czaszkę,/ drugiemu – głowę/ a trzeciemu – ani jednego, ani drugiego,/ i wszyscy potulnie i pokornie przyjmują/ ten dany im Boży dar …/…/ Panie, zmiłuj się nad swoimi dziećmi,/ bo to naprawdę straszne,/ gdy wrze pole bitwy/ kiedy burza śmierci w górach i wąwozach,/ a jeździec bez głowy dowódcą/ konnego oddziału …(Jeździec bez głowy). Te głęboko przemyślane, filozoficzne utwory ormiańskiego poety często posiadają żartobliwą puentę, która jeszcze podnosi ich wymowę:    sytuacje bez wyjścia/ nie zdarzają się nigdy,/ są wyjścia których drzwi są przed nami otwarte ,/ a nam po prostu wygodniej ich nie zauważać …/ Jednak, Boży człowieku,/ te zamknięte drzwi -/ to przecież także drzwi, którymi można wyjść,/ i żeby wyjść tymi drzwiami/ trzeba tylko trochę ruszyć rozumem… (Wyjście przez zamknięte drzwi). Pisze Davtyan o szczęściu, które nigdy nie puka do drzwi w odpowiednim momencie, o tym, że życie to tylko spektakl, tragikomedia w jednym akcie, po której nie można żądać bisów, o ludzkiej głupocie, przeważnie nieuleczalnej, o naturze, i tej ludzkiej, ograniczonej, i tej w szerszym znaczeniu.

Każdy z wierszy Gagika Davtyana przyciąga uwagę, skłania do refleksji, zostaje w pamięci. To poezja na bardzo wysokim poziomie. Bardzo się cieszę, że mogłam przybliżyć polskim czytelnikom te naprawdę warte przeczytania strofy.

————————————————————————————

Gagik Davtyan „Koczownicze serce”, tłumaczenie z j. rosyjskiego: Kalina Izabela Zioła

Wydawnictwo: Biblioteka „Tematu”, Bydgoszcz 2015, stron 74

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko