Jan Tulik – Chopin z wędką, czyli muzyka Kresów

0
347

Jan Tulik 

 

 

Chopin z wędką, czyli muzyka Kresów

 

(XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina odbywa się w dniach 1-23 października 2015 roku.)


Pomnik Chopina w Poturzynie

Blisko granicy z Ukrainą położone są wsie z bogatą, często wyjątkowo krwawą historią. I jakby w rekompensacie Los dał im także wyjątkową historię krzepiącą serca. Wieś Poturzyn na Lubelszczyźnie (gmina Telatyn) ma w swych dziejach szczególną kartę – pobyt Fryderyka Chopina w poturzyńskim pałacu u Tytusa Woyciechowskiego. A byli tu także rzeźbiarz Hegel, później malarz Duda-Gracz. O tej odtwarzającej się po wojnie wsi wie już świat kultury. To karta dobrej pamięci.

Szkoła Podstawowa w Poturzynie w 1989 otrzymała imię patrona – Fryderyka Chopina. Znalazło się tu miejsce na pamiątki i symbole („Kącik Pamięci”) związane z postacią genialnego kompozytora, a i jego przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego – także przecież muzyka i kompozytora, o którym z uznaniem pisał Jarosław Iwaszkiewicz, również znawca muzyki i dzieł Chopina, autor monografii o kompozytorze oraz dramatu „Lato Nohant”, uwzględniającego epizod pobytu artysty u George Sand na Majorce. Notabene Chopinowi podobały się kompozycje Tytusa, jeden Mazurek B-dur „Wspomnienie ze Lwowa” Woyciechowskiego opublikowano w Berlinie w 1880 r. 


Waldorf Tytusowi


Szkoła i lokalna społeczność wraz z samorządem organizują tu corocznie Dni Chopinowskie, w ramach których odbywają się recitale najwybitniejszych polskich pianistów oraz konkursy plastyczne i plenery malarskie. Przyjaciół przypomina ustawiony przy szkole obelisk autorstwa J. (inne źródła wymieniają imię Bolesława) Bulewicza. Powstał on głównie z inspiracji wybitnego publicysty muzykologa Jerzego Waldorffa, który prosił na łamach „Polityki” o uwiecznianie miejsc związanych z Chopinem, chodziło mu grób Gładkowskiej i pamięć o Woyciechowskim i Poturzynie. To Waldorff jest autorem wyrytej w kamieniu inskrypcji:

„Pamięci Fryderyka Chopina, który w Poturzynie gościł u przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego w 1830 roku tutejsze pieśni ludu unosząc w sercu, gdy niebawem opuszczał kraj na zawsze”.

Chopin przyjechał do Poturzyna w 1830 r., tuż przed wyjazdami na koncerty po Europie. Przyjaciele spotkali się po latach – Tytus uczył się (1818-1826) w Liceum Warszawskim i brał lekcje muzyczne u Wojciecha Żyznego, u którego kształcił się i Fryderyk.

Tytus umieścił Frycka w godnym pokoju na górze, dla specjalnych gości. Ono wychodziło na bezkresne pola, posiatkowane gałęziami leciwej brzozy. Zamierzał pobyć u „przyjaciela od serca” dłużej, lecz był tylko dziesięć dni (11 – 22 lipca), na wieść o koncercie jego platonicznej miłości Konstancji w Warszawie, postanowił wrócić nad Wisłę. Potem pisał do Tytusa: „jakąś tęsknotę zostały mi Twoje pola – ta brzoza pod oknami nie może m i wyjść z pamięci”. Znajomi sugerowali Chopinowi wyjazd do Paryża, w Warszawie już czuło się szykujące się powstanie. Fryderyk podobno jakby zwlekał, jakby wiedział, że jeśli wyjedzie, to ostatni raz; ani do dóbr Tytusa, ani w ogóle do kraju nie wróci. Intuicja go nie zawiodła, choć to przykra przepowiednia. Fryderyka jadącego do Paryża 2 listopada w Dzień Zaduszny (romantyzm…) „aż do Wiednia” odprowadził wierny przyjaciel Tytus Woyciechowski, który końcem miesiąca przystąpił jako porucznik do Powstania, za co przyznano mu Złoty Virtuti Militari  (zaś Frycka przekonał ojciec Mikołaj, że ojczyźnie bardziej przysłuży się muzyką).

W liście z Paryża już 18 września 1830 r. Chopin pisał do Woyciechowskiego: „Jeżeli nie będę miał co jeść, musisz mnie do Poturzyna za pisarka przyjąć, będę tam kolo stajni mieszkał, tak dobrze przy Tobie, jak tego roku we dworze”.


Iwaszkiewicz i Nohant


Według Iwaszkiewicza Nocturn g-Moll (także nokturny g-moll, f-moll, fis-moll) to muzyczna ewokacja nastroju, jakiego doznał kompozytor w Poturzynie. W utworze tym słychać echa ukraińskiej jak i żydowskiej muzyki Kresów. W ogóle muzykolodzy przypisują Chopinowi podniesienie muzyki ludowej na salony; ludowe wschodnie „pieśni rozlewne” i tęskne zostały przelane w Nokturn g-moll (również w Largo cantabile z Sonaty h-moll op. 58). Muzycy odwiedzający to miejsce wyrażają przekonanie, że dzięki mistrzowi fortepianu nadal słychać tu pogłos i echa wieczornych dumek na przemian ze śpiewem ektenii – czyli litanijnych wezwań w liturgii wschodniej, na które wierni odpowiadają: Hospodi, pomiłuj.


Genius loci Duda Gracz, Konstanty Hegel


Wozownia, PoturzynTo tutaj przebywali również słynny rzeźbiarz  Konstanty Hegel (autor warszawskiej Syrenki, nagrobnego pomnika Aleksandry i Stanisława Potockich w Wilanowie, a także dekoracyjnych rzeźb w Teatrze Narodowym) i artysta malarz Jerzy Duda-Gracz, który w Poturzynie (był tu dwukrotnie) stworzył gros cyklu obrazów „Chopinowi”. Nad pracami będącymi historyczną reminiscencją olbrzyma-pianisty pracował w latach 1999 – 2003. To cykl wybitny, akwarelowo-temperowe i olejne prace w serii „Etiudy”, „Preludia”, „Pieśni”. Każdy z 295 obrazów poświecony jest konkretnemu utworowi Chopina (pozostałych 18 z tego cyklu to tematyka w podobnym klimacie i tzw. Całuny, poświecone utworom, które zaginęły). Duda-Gracz mówił: „maluję to, co mi w duszy gra (…) świat, który odchodzi, umiera, gdzie więcej jest snu, zdarzeń z dzieciństwa (…) Na moich obrazach nie ma drutów telefonicznych, kabli, anten satelitarnych, samochodów, samolotów – tego wszystkiego, co zaprowadzi człowieka z powrotem na drzewo, jeżeli nadal będzie się tak rozwijał pod tym względem.”

Miejsca związane z Chopinem, Heglem, Grottgerem (a to oddzielna, liryczna hostia) pokazali mi Winczysława i Tadeusz Barteccy z pobliskich Nowosiółek. Wskazali też na inspirującą rolę Elżbiety Stąsiek – Witkowskiej, wójta gminy Telatyn. To ona z determinacją ocala i popularyzuje miejsca ważne dla kultury narodowej, choć geograficznie istnieją one jako pamiątki lokalne. 

Ten ważny epizod z życia „Frycka” rzetelnie ilustruje film „Wizyta w Poturzynie” Adama Kulika – dziennikarza i filmowca, autora szeregu interesujących książek o Kresach, a dla mnie szczególnie – poety (emitowała ten film regionalna TVP 3 Lublin w 2002 roku, później ogólnopolska stacja z cyklu Historia).


Najważniejszy w świecie wędkarz


Pomnik poświęcony ofiarom band UPA w PoturzynieIwaszkiewicz przypuszcza, że dwudziestoletni wówczas Fryderyk przyjechał również po ukojenie – jego platoniczna, niewyznana miłość do Konstancji Gładkowskiej była więc przybita Tantalowym cierpieniem; była dla innych anonimową muzą. Lecz Tytusowi wyznał w zaufaniu, w liście wraz z „pamiątką” na pięciolinii, czyli „adagiem” do koncertu, i zaznaczonym w nim iksem (x) czułego punktu. Pisząc o Chopinie w Poturzynie Iwaszkiewicz przywoływał swoje pejzaże z Ukrainy, ze swego Kalnika. Zaznaczył ważność natury – zielone połacie buraków, falujące kłosy i słodki zapach miodowych zagonów hreczki. Ale, jak zauważa J. Gajur, autor szeregu książek i wnikliwych opracowań na temat wschodniego pogranicza – wtedy jeszcze nie było w Poturzynie mowy o burakach cukrowych… Natomiast faktem jest chłonięcie natury przez kompozytora z Mazowsza, którego zauroczyły słuchane pieśni, dumki, śpiewki i przyśpiewki, wykonywane wieczorami przez miejscową młodzież. A miały one swą nostalgiczną nutę nadbużańską, w ogóle kresową; zachodzącą na siebie echem cerkiewnych pieni i dzwonów. Chopin notował w swej wyobraźni pamięci (a tak, wyobraźnia ma swą własną „pamięć”, jestem o tym przekonany!), spacerując za dnia po pięknym parku, to chwytając cień płaczącej wierzby albo łowiąc karasie i karpie w kaskadowych rybnych stawach Tytusa. Spacery aleją kasztanową, a zwłaszcza lipową w lipcu – musiały go sycić również osobliwymi dźwiękami. Tadeusz Łopalewski pisał: W Poturzynie zachwycał się malowniczym pejzażem, odmiennym od mazowieckich równin. „Tutaj wzgórza, pagórki i jary otwierały przed okiem wędrowców widoki (…) a niebo zadawało się falować to zbliżając się, to oddalając od ziemi…”

Do teraz powiada się, że mistrz wraz z Tytusem odwiedzali pobliskie dwory: w Witkowie, Wólce Poturzyńskiej, Żabczu, Wożuczynie. Podobno (także podobno…) w Oszczowie na mszy miał zagrać na organach… A – podobno – 17 lipca dał dwa koncerty w Starej Wsi na fortepianie Pleyela, jaki niedawno nabyło (oryginał z epoki) Muzeum Podkarpackie w Krośnie. Oczywiście koncertował i w pałacu Tytusa, gdzie zbierała się kulturalna, patriotyczna elita.


Muzy wśród okrutnych


Chopin zapewne zetknął się z unikatowymi zbiorami poturzyńskiego pałacu, w tym z galerią romantycznego malarstwa. Strawiła je, wraz z pałacem i cukrownią,  pierwsza wojna światowa. Spłonęły zabytkowe meble i dzieła sztuki ukryte w cukrowni „dla bezpieczeństwa”. Przepadł (lecz tego jeszcze za Chopina nie było) księgozbiór z XIX i XX w., zgromadzony przez Rulikowskich: „około 1500 woluminów z dziedziny ornitologii, ekonomii, historii i nauk okultystycznych. Nie ocalały  trofea myśliwskie ani bogata kolekcja europejskich i afrykańskich ptaków i jaj.” – wylicza w swej książce „Na Grzędzie Sokalskiej” Jan Gajur.

W ćwierć wieku później walki z nacjonalistami ukraińskimi także nie oszczędziły Poturzyna. Oddziały Ukraińskiej Samoobrony Narodowej (USN) 20 marca 1944 r., sotnia „Jahody”, rano zaatakowały Wiszniów i Poturzyn. Polska odsiecz była zbyt słaba w obliczu morderczo nastawionych napastników. Dowódca polskiego zgrupowania Z. Jachymek ps. Wiktor napisał, że w pogorzelisku wsi i dworu jeszcze „uwijały się watahy oprawców. (…) Ujrzeliśmy w ohydny, zbrodniczy sposób pomordowane osoby cywilne, kobiety i dzieci. Nawet bydło i psy były wystrzelane”.

{loadposition reklama2} 
 

Partyzanci polscy w odwecie zaatakowali kilka ukraińskich wsi-stanic. Ale już 1 kwietnia Ukraińcy w mundurach SS-Galizien i ukraińskiej policji pomocniczej oraz nacjonaliści po cywilu znów zaatakowali Poturzyn. „W okrutny i wyrafinowany sposób zabijano bezbronne dzieci, kobiety i starców. Wielu mordowano podczas snu, idąc z domu do domu, w którym schroniła się większa ilość Polaków. Podpalano domy, palono mieszkańców żywcem. Innych, którzy opuścili domostwa uciekając przez wieś, zabijano siekierami lub żywych wrzucano do studzien”. Bestialsko zamordowano 162 Polaków. Według innej publikacji (Zdzisław Kazimierczuk, Józef Niedźwiedź: „Małe Ojczyzny w Unii Europejskiej. Obszar G-6, przewodnik”) masakra ta rozpoczęła się o szóstej rano, lecz 8 kwietnia 1944 r. w Wielką Sobotę.

Tak oto historia „kołem się łamie”: subtelne utwory Chopina, dzieła rzeźbiarskie i obrazy, inspirowane tą ziemią, gasiła gorąca ludzka krew. Cym dla człowieka jest sztuka? Skąd się biorą jego zbrodnicze instynkty? Mazurki, etiudy, polonezy, nokturny i – ludobójstwo. Unde malum!? Skąd zło – dociekali wielcy tego świata, w tym bardzo intensywnie Czesław Miłosz.


Który  „Poszedł w cukier”.


Tablica obok pomnika i szkoły im. Chopina w PoturzynieNie dziwi więc pragnienie Waldorffa, by uczcić Tytusa Woyciechowskiego trwałą pamięcią, na równi z geniuszem jego przyjaciela Frycka. Gdyby nie człowiek wybitnie utalentowany, który jednak „poszedł w cukier” – jak słyszałem od pewnego racjonalisty – ani Fryderyk nie byłby w pełni zrealizowany, ani kultura polska nie zyskałaby dodatkowych walorów, dzieł. Szczerze i bezinteresownie wspierać sztukę potrafili tylko romantycy? Może nie tylko… Imponującym przedsięwzięciem okazują się być organizowane w Poturzynie „Dni Chopinowskie”, początkiem lipca – odbyły się już czwarte. – Dla mnie to niezmiernie ważna impreza, nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek jej zaniechano – wyznaje wójt Elżbieta Stąsiek – Witkowska, która już jako dyrektor szkoły w Poturzynie czyniła starania o osobliwe uczczenie miejsca związanego z muzycznym geniuszem. Skromnie dodaje, że do organizacji Dni Chopinowskich przyczynia się wielu mieszkańców środowiska i regionu.

Pewnie prawdą jest, że istnieją miejsca szczególne, jak te, które nazywamy miejscami mocy. Poturzyn takim miejscem jest. Wszak nie jest wyłącznie zwyczajnym  przypadkiem fakt obecności – w pewnej przestrzeni czasu, owszem – tak wybitnych ludzi, osobowości. Tak. To jest miejsce magiczne.

Jan Tulik 


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko