Jan Stanisław Smalewski – Uf, jak gorąco!

0
114

Jan Stanisław Smalewski




Uf, jak gorąco!

 

smalewski-kompCzego jak czego, ale temperatury politykom w sierpniu zazdrościć się nie da . Taki żniwiarz na przykład da sobie radę, bo do kabiny gorącego jak piec ciągnika w upał nie wejdzie, poczeka i kombajnem wjedzie na swoje pole nocą. A polityk nocą swojego „poletka” uprawiał nie będzie, bo wyborca śpi wtedy smacznie i ma w nosie, co dzieje się w polityce.

            Polityk musi wyglądać zawsze świeżo, a wszelkie wystąpienia publiczne muszą się odbywać zgodnie z obowiązującą procedurą i etykietą. Garnitur, biała koszula i ten cholerny! krawat, który wiąże wszystko w całość, to atrybuty nie do odrzucenia. No chyba, że jest się znanym łamaczem konwenansów, jakim kiedyś był na przykład Jacek Kuroń, a teraz jest popularny ostatnio Paweł Kukiz. Chociaż także i oni, i im podobni, sote przecież w upały przed publicznością nie występowali.

            Nosiłem i ja kiedyś mundur i wiem, co to znaczy być ciągle zapiętym pod samą szyję, a już do tego w upały mieć gardło ściśnięte krawatem. Co to znaczy w sali pozbawionej aklimatyzacji i wypełnionej po brzegi ludźmi stanąć za mównicą, przy mikrofonie, czy po prostu en face zmierzyć się z publiką.

            Coś za coś – jak zwykło się mawiać. – Chcesz być popularny, chcesz, by cię podziwiali, jesteś publiczny, to znoś te mitręgi, poć się i torturuj. Za politykę, za popularność, za bycie człowiekiem publicznym też trzeba płacić.

            Za brak przewidywalności i niedostatek kindersztuby w polityce zapłacił już nie jeden. A żeby daleko nie szukać, posłużę się przykładem prezydenta Bronisława Komorowskiego, którego 5 sierpnia warszawiacy hucznie pożegnali, by już w kolejnym dniu zgodnie z odwieczną zasadą: Umarł król, niech żyje król, powitać jeszcze goręcej wstępującego pod prezydencki żyrandol Andrzeja Dudę.

Jako poeta powiem: Etykieta to rzecz święta, zwłaszcza kiedy czcimy prezydenta. A jako publicysta podkreślę, że nie o samą osobę tu chodzi, ale urząd. Urząd, który Najjaśniejszą Rzeczypospolitą reprezentuje. Jak bowiem nas szanować będą obce nacje, jak nas czcić będą poganie, gdy własnych bożków sami nie uszanujemy.

Upał upałem, od pogody się nie odizolujemy, ale od złych obyczajów owszem, możemy, a nawet powinniśmy skutecznie się izolować. Kindersztuba to coś jednak, co wynosi się z domu, to dobre wychowanie, uszanowanie obyczajów, to także umiejętność trzymania języka za zębami wtedy, gdy nas jęzor świerzbi, a mleć nim nie wypada. To trzymanie fasonu w sytuacji, gdy nas oceniają za kulturę osobistą.

Polityków jakich mamy, każdy widzi. Sami zresztą się do tego przyczyniliśmy, bo żeśmy sobie ich wybrali. I tak będzie zawsze. Jak i zawsze będzie też tak, że Nie wszystko złoto co się świeci, – nie zawsze da się do końca przeniknąć drugiego człowieka, wyborca często mając wybór, tak naprawdę wielkiego wyboru nie ma, wybiera z tego, z czego mu lista krajowa podsunie. A bywa, że na przykład ładna twarz w telewizji wcale w rzeczywistości nie musi być inteligentna, czy też naszym ideałom wierna.

Oczywiście, że mam na myśli buczenie niektórych posłów podczas inauguracyjnego wystąpienia prezydenta Dudy przed połączonymi izbami senatu i sejmu. – Tyle uroczystości, tyle obrzędów, porządków, zabiegów. Tyle wysiłków, potu i świątecznych emocji, i co? Po latach w historii utrwali się to jedno: buczano, gdy prezydent w swym inauguracyjnym przemówieniu mówił o biedzie dzieci w zubożałych regionach Polski.

Kto buczał? Pamiętacie kochani ten dowcip ze Stalinem, gdy na sali ktoś kichnął? – Kto czichnuł? – padło pytanie generalissimusa, na które nikt nie odpowiedział. Generalissimus wydał krótki rozkaz do enkawudzistów: Pierwszy rząd wyprowadzić! Gdy na zewnątrz dał się słyszeć huk salwy karabinowej, ponowił pytanie: Kto czichnuł?.. I tak doszło do ostatniego rzędu, gdy wreszcie na pytanie wodza podniósł się kmiotek i wyznał: Generalissimusie to ja kichnąłem. Stalin popatrzył na niego, uśmiechnął się i głośno powiedział: Na zdrowie, towarzyszu. Na zdrowie.

Wątpię, czy to buczenie wyjdzie na zdrowie tym co buczeli? Czy tak, jak kichanie kmiotkowi? Na pewno będzie zapamiętane na dłużej przez wyborców. Czy prezydent Duda im to zapamięta, tego nie wiem?

A propos buczenia. A co? Może nie ma zubożałych terenów Polski, nie ma biednych dzieci? Nie ma biedy w Polsce? Jest jedna zielona wyspa dostatku i jedna opływająca w dostatek partia PO? Przecież to pan prezydent zjeździł Polskę wzdłuż i wszerz podczas swej kampanii wyborczej. Był i zobaczył. Na własne oczy. Nie oczami dziennikarzy, polityków, tylko swoimi osobistymi. No to chyba wie, co mówi.

Uf, jak gorąco!, w tej naszej polityce. Jak gorąco zrobiło się pod przysłowiowym żyrandolem. Nowy prezydent dał wiele znaczących sygnałów i wyborcom i politykom. Wyborcom, że będzie wierny swym obietnicom wyborczym. Politykom, że mają wspólnie jednoczyć Polaków. Że nie zamierza być strażnikiem żyrandola.

Gorąco, bo teraz jedni będą czekać na to, co się im poprawi, a drudzy: w czym się im pogorszy. Rozbieżności interesów zawsze były inspiracją dla publicystów więc zapewne będzie o czym pisać w najbliższej przyszłości. Mniemam, że będą to dla społeczeństwa dobre sprawy.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko