Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
63

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego





Polska w świetle swojej legendy

legenda-polskaTematem cyklu studiów-esejów Ewy Jabłońskiej Deptuły (1931-2008), historyk Kościoła z KUL jest spojenie polskiej walki niepodległościowej z religią katolicką. Tak sformułowany komunikat tchnie na pierwszy rzut oka najtrywialniejszym banałem i tematem instrumentalnym, wyeksploatowanym do cna, głównie przez media katolickie pod hasłem: „Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską a Polak Polakiem”.Nie będę krył, że nie należę do rzeszy orędowników tego hasła i że bliska mi jest zgoła przeciwna perspektywa patrzenia na ten nurt w dziejach Polski, a i taka istnieje w polskiej historiografii, publicystyce, eseistyce czy prozie (choćby „Kryjaki” Marii Jehanne –Wielopolskiej). Nie zmienia to jednak faktu, że z prawdziwym pożytkiem warto sięgnąć po ten zbiór, bo jest on owocem prawdziwej, rozległej i głębokiej wiedzy naukowej. Tym bardziej, że spoiwo katolicyzmu i narodowości polskiej jest faktem, któremu nie sposób zaprzeczyć, acz nie wyczerpuje to całości zagadnienia, jako że był też w historii walki o niepodległość Polski nurt radykalnie laicki ( m.in. jakobini polscy w insurekcji 1794 roku, nurt radykalny Towarzystwa Patriotycznego w Powstaniu Listopadowym, Gromady Grudziąż i Humań, postacie m.in. Stanisława Worcella, Tadeusza Krępowieckiego czy Ludwika Waryńskiego,  nurt „Czerwonych” z Jarosławem Dąbrowskim w Powstaniu Styczniowym, czy podziemna PPS (1892-1918). Ma on jednak znacznie skromniejszą prasę i bibliografię. Aliści Ewa Jabłońska-Deptuła nie tym nurtem,  akurat się zajmowała, lecz historią Kościoła katolickiego pod zaborami, w tym jego udziałem w walce o niepodległość i w tworzeniu owej tytułowej „Legendy polskiej”. Tu rozumianej nie w znaczeniu literalnym, lecz jako system idei, znaków, kodów, emblematów, haseł, myśli i emocji, także tych wyrażanych w literaturze, w szczególności w poezji, a tworzących w sumie panteon i theatrum polskie, a przy tym instrumentarium duchowe służące walce o niepodległość. Początek procesu powstawania tego instrumentarium sytuuje autorka w roku 1764, czyli roku intronizacji Stanisław Augusta na króla Polski, a następnie w szybkiej, sprowokowanej wkrótce tym między innymi faktem, Konfederacji Barskiej (1768-1772). To właśnie specyficzna, gorliwie katolicka w treści, emocjach i formie, aura Konfederacji stała się zaczynem katolicko-niepodległościowej legendy polskiej (w swoim monumentalnym dramacie-poemacie „Ksiądz Marek” wzmocnił tę legendę Juliusz Słowacki. Proces tworzenia jej znalazł swe uwieńczenie w straceńczym i tragicznym Powstaniu Styczniowym. Niejako siłą rzeczy zajęła katolicka uczona w tej kwestii pozycję w zasadzie hagiograficzną. Nie wyraża się to w braku obiektywizmu w naukowej narracji, czy w jakiejś ostentacyjnej stronniczości w przekazie, lecz w uprawnionym w przypadku takiego zamysłu doborze faktów, obficie dokumentujących ogromny wpływ Kościoła na walkę niepodległościową. Nie pomija co prawda Jabłońska-Deptuła zagadnienia – de facto – oportunizmu i zaprzaństwa narodowego, a nawet zdrady ze strony pewnej, niemarginalnej bynajmniej części kleru, ale w jej perspektywie nad stroną „ciemną” przeważa strona jasna.

Przy okazji zwrócę uwagę na drobne uchybienie, które być może powstało w procesie redakcji pracy przygotowanej szereg lat po śmierci autorki. I tak: nazwisko francuskiego generała, który wspomagał Konfederację Barską, a dwadzieścia lat później zasłynął jako rewolucyjny dowódca (później zdradził Wielką Rewolucją Francuską, a ściślej biorąc – jakobinów i uciekł z kraju), ja osobiście znam z bogatej literatury tylko w postaci: DUMOURIEZ (Charles), a nie w takiej, jaka występuje w tekście i indeksie: Demuriez).

Dla wiedzy o kształtowaniu się polskiej legendy narodowej między wstąpieniem na tron Stanisława Augusta a upadkiem Powstania Listopadowego lektura pracy Jabłońskiej-Deptuły jest niezbędna. Przez kolejne kilkadziesiąt lat legenda ta nie rozwijała się już, lecz petryfikowała w zastanych formach, czasem nawet ulegając procesom degeneracji piętnowanej choćby przez Żeromskiego czy Brzozowskiego. Dopiero ożywienie społeczne lat 1904-1905, a następnie czyn wojskowo-polityczny Józefa Piłsudskiego i będąca jego konsekwencją legenda Legionów dopisały kolejną, inną już w klimacie kartę legendy polskiej.

Ewa Jabłońska Deptuła – Legenda polska. Kościół-Religia-Patriotyzm. 1764-1864”, Wyd. Editions Spotkania, Warszawa 2015, str. 240, ISBN 978-83-7965-032-3

 

Klasyka niejedno na imię


W czasach kompletnego odwrotu od tradycji literackiej Wydawnictwo MG czyni rzecz arcycenną – wydaje klasykę. Zasługa i uznanie tym większe, że nie jest to klasyka „modna”, jak dzieła Kafki, Becketta czy Joyce, lecz klasyka właściwie już poza kręgiem profesjonalistów i smakoszy zapoznana. Stendhal, Orzeszkowa? Któż to jeszcze czyta? – chciałoby się zapytać, choć z mojej akurat strony jest to pytanie typowo prowokacyjne i retoryczne, bo ja akurat czytam. Wydawnictwo MG wydało właśnie „Pamiętnik Wacławy” i „Czerwone i czarne”. Rzecz jasna – rzeczy to wartością literacką i znaczeniem kulturowy nierównoważne. Z jednej strony arcydzieło jednego z największych pisarzy wszechczasów , z drugiej powieść naszej poczciwej pani Elizy, i to nie te pierwszoplanowe „Nad Niemnem”, lecz rzecz z drugiego szeregu czyli „Pamiętnik Wacławy”. Z jednej strony studium jednostki wplątanej w epokę burzliwych przemian, z drugiej właściwie czytadło o relacjach młodej dziewczyny z rodzicami. Z jednej arcydzieło literatury światowej, z drugiej rzec z marginalna nawet w obrębie twórczości polskiej pisarki. Łączy je jednak to, że obie należą do literackiej klasyki dziewiętnastego wieku, epoki apogeum rozwoju gatunku jakim jest powieść. Obie też są świadectwem zdarzeń, procesów i emocji, które stanowiły o kształcie, treści i kolorycie tego niezwykłego stulecia, jakim był „piękny wiek XIX”. Nie są to już co prawda problemy naszych czasów, ale nie na tym polega sens czytania klasyki. Polega on na obcowaniu z pięknem artystycznym i na szlachetnej zdolności do psychicznego oderwania się od „tu i teraz”, od chleba codziennego. Lektura klasyki jest, zwłaszcza w naszych pragmatycznych do bólu czasach, aktem szlachetnej bezinteresowności i nie daje pożytków modnych, zaspokajających snobizm i przydatnych „na teraz”. Ale tylko zdolność do takiej bezinteresowności może postawić czytelnika w szeregach najszlachetniejszej gildii spośród parających się tym zajęciem. Każdemu wydawnictwu, które temu dopomaga należy się niski ukłon. Taki właśnie składam przed Wydawnictwem MG.



czerwone i czarneStendhal – „Czerwone i czarne”,

przekł. Tadeusz Boy-Żeleński,

Wydawnictwo MG,

Warszawa 2015,

str. 534, ISBN 978-83-7779-292-6





pamietnik-waclawyEliza Orzeszkowa – „Pamiętnik Wacławy”,

Wyd. MG,

Warszawa 2015,

str. 736,

ISBN 978-83-7779-258-2




Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko