Andrzej Walter – Lewicowy lamus

0
92

jastrzab-na-plazy

 

   Przeczytałem Cię Marku uważnie i z ogromnym zdziwieniem. Tym razem Twój tekst (jak zawsze świetnie napisany) opiera się na fałszywych przesłankach, błędnych założeniach i tej dziwnie pojętej humanistycznej naiwności, która na przestrzeni dziejów stała się zaczynem wielu tragedii.

 

   Twój antyamerykanizm jest tyleż śmieszny, co, i tu moje ogromne zdziwienie, nie poparty dogłębną analizą obecnych problemów zarówno świata jak i coraz nędzniejszej ludzkości. Ludzkości jednak na tyle różnorodnej na poziomie zarówno swego kulturowego, jak i intelektualnego rozwoju, iż ów konflikt etniczny, obyczajowy, by nie powiedzieć mentalny narasta i eksploduje – jak choćby kilka dni temu w Tunezji. Zresztą trudno powiedzieć, czy ów barbarzyński akt terroryzmu możemy pod ten konflikt podciągnąć, czy nie jest to jedynie wykwit, element ekstremalny, obcy i po prostu chory.

 

   Zarzucasz nam darzenie Amerykanów miłością nieodwzajemnioną, natrętną i wazeliniarską, a  ja uważam, że to nie żadna miłość, tylko efekt pragmatyzmu. Efekt liczenia sił, w coraz bardziej niebezpiecznym świecie. Tyleż efekt zawartych traktatów. Słowem, te hasłowe epitety nijak nie oddają istoty sprawy. I owszem. Grupka pożytecznych idiotów (mamy ich w dobie władzy mediów całe zastępy) może tak scharakteryzować naszą proamerykańską „miętę”. Tylko to brednia. Właściwa wazeliniarzom oraz ich kryterium myślenia. Z europejskich perspektyw patrząc (czynią tak Niemcy, Anglicy, ba, nawet z właściwym dystansem Francuzi) sojusz proatlantycki jest jedynym wyjściem na przeciw agresji Wschodu i Południa. Prawdziwi, wnikliwi i rzetelni analitycy ostatnio stwierdzili, że Car popełnia błąd za błędem, swoimi beztroskimi, agresywnymi działaniami genialnie reaktywując NATO i całą ideę sojuszu. A że potencjał był zawsze – czas gra na naszą korzyść.

 

   Aby zrozumieć to, co dzieje się dziś na świecie należy choćby sięgnąć do lektur Oriany Fallaci. Przypomnę Ci tu główne tezy podnoszone przez Fallaci:

  • europejska “polityka wielokulturowości” poniosła porażkę, ponieważ imigranci nie asymilują się i nie przyjmują “wartości europejskich” jak oczekiwano, a wprost przeciwnie, gardzą nimi i wyrażają otwarcie wrogość wobec cywilizacji zachodniej,
  • politycy tolerują skrajnie rasistowskie i agresywne wypowiedzi liderów niektórych zachodnioeuropejskich wspólnot islamskich, nawołujących otwarcie m.in. do zabijania nie-muzułmanów,
  • elity stosują politykę przemilczania oraz ignorowania przypadków wdrażania tych postulatów w życie (morderstwa Pima Fortuyna – którego zamordował lewicowy ekstremista, nie będący jednak muzułmaninem i Theo van Gogha),
  • zachodnie elity intelektualne, zwłaszcza lewicowe, są otwarcie antychrześcijańskie i równocześnie otwarcie proislamskie, pomimo skrajnie brutalnych metod (rejestrowane kamerą podrzynanie gardeł, rozstrzelania, obcinanie głów piłą, bomby) stosowanych przez radykalnych islamistów,
  • politycy europejscy w imię politycznej poprawności i wielokulturowości tolerują praktyki w sposób ewidentny sprzeczne z “wartościami europejskimi” – np. dyskryminację kobiet (żon muzułmanów) czy infibulację (usunięcie łechtaczki połączone ze zszyciem warg sromowych) dziewczynek, przemilczając je lub nazywając eufemistycznie “odmiennymi wzorcami kulturowymi”,
  • tzw. umiarkowany islam de facto nie istnieje, gdyż jest sprzeczny z nakazami Koranu, jego interpretacjami oraz stanowiskiem wielu islamskich liderów religijnych – czego wedle niej dowodzi wrogość prezentowana przez liderów religijnych wobec tzw. “umiarkowanych muzułmanów”,
  • zachodnie media fałszują rzeczywistość unikając mówienia o „terroryzmie islamskim” czy wręcz negując jego istnienie pomimo otwartego wsparcia udzielanego terrorystom przez wielu islamskich liderów politycznych i religijnych,

   Sądzę, że tylko wychodząc od tych tez można próbować zrozumieć, co, tak naprawdę, dzieje się dziś na świecie. Włoska dziennikarka naprawdę była wnikliwą badaczką tych problemów i trudno się z tymi tezami nie zgodzić.

 

   Wracając do antyamerykanizmu. Każdy, w miarę intelektualnie rozgarnięty człowiek rozumie, że Amerykanie dysponują środkami, wpływami, lobby zbrojeniowym i wyrachowaniem arcymistrza. Wywołuje to wojenki, testuje poligony i wprowadza „demokrację” siłową. To jedna strona medalu. Ale jest też i druga. Nie porzucili zasad, patriotyzmu i chrześcijańskich korzeni. Czwarta władza – w postaci dziennikarstwa śledczego wciąż tam działa, a do tego służby specjalne nie są tak bezkarne i uzależnione jak w innych rejonach świata. Po prostu działają w interesie racji stanu, zarazem wierząc głęboko w ten interes (i w te „stan”). Oczywiście – są tam też aspekty negatywne. Nic nie jest jednoznaczne, generalne i czarne albo białe. To oczywiste. My jednak – i powiedzmy to otwarcie – jesteśmy tylko pionkiem w tej grze. Problem w tym, że pionek ten ma również prawo (w takim świecie) żyć i przeżyć.

 

   Szkoda Marku, że nie chcesz przyjąć do wiadomości skali naszego, polskiego handlu bronią, polskiego „lobby” tego procederu, polskich grzeszków na mapie wojenek i poligonów. A nie jest on niewielki. (Serbia) Tylko bardzo dobrze ukryty. Rzekłbym – wstydliwy temat. Tyle, że – przecież obaj wiemy – ćwierć wieku temu zmieniliśmy obozy i poniosło to za sobą konsekwencje. Jakie? Strach mówić, a pisać nie uchodzi. I tym tematem nie chcę się zajmować i w niego wnikać, ale trzeba o nim wiedzieć.

 

   Zatem i w tej materii musimy się dopiero „odbudować”, a nie pozostawiać spraw na przykład niemieckiej prokuraturze. Wracając od tych dywagacji do pewnwgo sedna, skoro chcesz wszystkich handlujących bronią przegnać i potępić – zacznij od naszego podwórka, dowiedz się, co nieco o nim i jeśli chcesz zmieniać świat, rozpocznij od „serwowania lepszego koniaku we własnym lokalu”. (wedle starej anegdoty)

 

   Z innej perspektywy Marku. Europa nie ma dziś żadnej buty. Raczej zblazowane pseudoelity – klękające przed homolobby – uzupełnione dorobkiewiczami zza post żelaznej kurtyny. Wedle takich podstawa siła NATO jest chyba jedyną receptą wobec hord jeszcze innych barbarzyńców z krańców świata.

 

   Nie do końca sami zapracowaliśmy na tę krwawą nienawiść. Ona pojawiła się w globalnym świecie samoistnie na styku kultur. Tylko nasze nieczytające, nic nie pojmujące elity nie potrafią sobie z tym poradzić. Mówiąc nasze, suponuję – europejskie. To przecież my, tę Europę tworzymy. Faktycznie, owe elity, zleciały z drzewa ewolucji i nie za bardzo wiedzą skąd wzięła się ich kultura, tradycja, ideały … Bo niby skąd mają to wiedzieć. Ze stacji uciech i dennych kabaretów? Z propagandowych gazet – zamienionych w realizację lobby nacisku i grup interesów? Z ogłupiających hollywoodzkich superprodukcji, o tym jak to święty i cudowny był pułkownik Claus Schenk Graf von Stauffenberg? (uważający nas, Polaków, za motłoch i podludzi – potem mu się „odwidziało”, kiedy widmo łomotu zajrzało w oczy – trochę nazbyt późno…)

 

   I tak możemy sobie odwracać historię na lewą stronę, tylko, po co? Lewa strona już udowodniła w dziejach, że ich raj nie nadejdzie, że to mrzonka, utopia, fantasmagoria, … że nie będzie nowego wspaniałego świata. Może być tylko ten stary, choć trochę ulepszony, ale nie wylany jak dziecko „z kąpielą”.

 

   Twój tekst po prostu irytuje brakiem wiedzy o pewnych sprawach, brakiem, być może chęci tych spraw przyswojenia. Jak choćby konflikt sunnici – szyici. (polecam Kapuścińskiego, dość dobrze go tłumaczy) Też uległeś kliszom, propagandzie, powielanych sądach – przesądach i fałszywym przesłankom.

 

   Tak, jak Ty to uczyniłeś w tekście „Jadą goście, jadą” nie da się ogarnąć tej rzeczywistości i jej zrozumieć, a przynajmniej starać się zrozumieć. Co nie znaczy, że pewnego aspektu spraw nie pojmuję podobnie. Bijemy się jakby o to samo, ale nie o to samo. Nie tak samo. Z mojej perspektywy, akurat w tej sprawie – kroczysz we mgle … Nazbyt łatwo wyciągasz wnioski, z tych fałszywych przesłanek. Gdybym nie wiedział, że to Ty napisałeś, (choć styl i tak się rozpoznaje), uznałbym, że to tekst jakiegoś „zielonego” rewolucjonisty z irytującą tendencją do naprawy świata a’la bunt młodziaków z 1968. Dziś założyli krawaty i robią nam … Unię. Nie tę Adenauera, De Gasperiego i Schumana, tylko tę rozkapryszonych buntowników, którym wszystko było wolno, a zwłaszcza się nie zgodzić. Dziś zgadzają się jednak na wszystko, a zwłaszcza na to, co: antykatolickie, antyludzkie i anty-naturalne. Ujmę to – anty-odwieczne.

 

   Faktycznie. Pospadali z drzew. Tylko, z jakich?

 

Andrzej Walter


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko