Z lotu Marka Jastrzębia – Uszczegółowienie

0
185

Z lotu Marka Jastrzębia



Uszczegółowienie



jastrzab-marekOd narzekania i podawania gotowych rozwiązań są politycy wygłaszający kiełbasiane przemowy. Zwłaszcza podczas wieców, partyjnych konwencji i wyborów. Nasennym gdakaniem po próżnicy  zajmują się też gadające puste głowy.
 

Wielokrotnie wypowiadałem się (w felietonowej formie) na polityczne i społeczne tematy i zazwyczaj natykałem się na komentarze świadczące o kompletnym niezrozumieniu tego literackiego  gatunku.
 

Felieton nie jest przecież pryncypialną i wszechstronną rozprawą naukową. Nie jest też poradnikiem z nawiedzonymi receptami. To fraszka, błahostka, literacki pyłek, lekka forma sygnalizacji omawianego zjawiska, na które autor chce  zwrócić uwagę, a tym samym –  zmusić czytelnika do zwrócenia uwagi na przedstawiany problem. Do zastanowienia, co nie oznacza, że ma go pouczać i w napuszony sposób strofować.   Felieton służy jako dodatek do kawy i z tej racji nie jest monumentem, drogowskazem, zbiorem świętych wytycznych. Tak więc zarzucanie felietoniście, że pisze teksty felietonowe, nie ma logicznych podstaw.
 

Zwyczaj


Wstyd się przyznać, ale w durnych latach młodości zdarzyło mi się ukraść książkę z biblioteki. Zabrać z czytelnianych półek i pożyczyć na wieczne nieoddanie; przypadłość ta znana jest wielu bibliofilom. Kolekcjonerom zazdrośnie strzegącym swoich zdobycznych zbiorów. Obsesjonatom nie dopuszczającym myśli, że mogłyby znajdować się gdzie indziej, niż u nich; dobre cymelia chcą mieć tylko dla siebie, cieszyć się ich wyłącznym posiadaniem.
 

Może i zasługuję na grzywnę, ale że od tamtego incydentu minęło pięćdziesiąt lat i nastąpiło przedawnienie, społeczne skutki mojej zbrodni są co najmniej minimalne. Dzisiaj już bym tego nie zrobił, chociaż kto go tam wie! Kto wie, czy gdyby nadarzyła się okazja, nie świsnąłbym jakiegoś pierwszego wydania.
 

*
 

Na temat zwędzania dóbr pozamaterialnych miałem brzydki pogląd: uważałem nieoddawanie książek za błahy proceder, a rozgrzeszając się, mówiłem, że nie tylko ja tak postępuję, bo w porównaniu do hurtowej grabieży krajów najeżdżających Polskę (np. Szwecja, Niemcy, ZSRR,) wywożących od nas wagony obrazów, rzeźb i starodruków, moja jedna gwizdnięta książczyna, to złodziejski pryszcz.
 

Czego nie da się powiedzieć o międzynarodowych łupieżcach. Muzea Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji czy Rosji pękają z dumy i w szwach od arcydzieł zagrabionego pochodzenia. W Luwrze znajdują się napoleońskie pamiątki z wizyty w Egipcie, w Szwecji urządza się (bez żenady) muzealne wystawy dzieł zrabowanych w Polsce; wojenna tradycja nakazująca ogałacanie podbitych państw, nie ma końca.
 

Wirus


Był to czas, gdy namiętnie chodziłem do kina. Do teatru też. Przykład idzie z góry: z rodzicami co tydzień na spektakl i jakiś film, raz na miesiąc do filharmonii, a w niedzielę do teatru. Najpierw z rodzicami, później sam. I to z własnej woli.
 

Teatr wszedł mi w krew. Stał się nawykiem, niemal obowiązkowym nałogiem, jak bezwiedne oddychanie czy uzależnienie się od radiowego Teatru Wyobraźni, słuchanie bajek dla dzieci, lektury scenariuszy z „Dialogu”, pod które podkładałem głosy znanych aktorów.  
 

A że rodziców prędzej widywałem z książką niż z kieliszkiem, a że w domu mieliśmy biblioteczne półki na całą ścianę wypełnioną woluminami, połknąłem i tego lekturowego bakcyla; w domowej czytelni zdarzało mi się popasać na dłużej, bo tam dopiero czułem się na miejscu. W kinowym lub teatralnym zaciszu odnajdowałem się bardziej, aniżeli w  zatłoczonym rozgwarze agresywnych ulic. Lecz pójście do kina, teatru czy opery napotyka dzisiaj na nową, przedtem nieznaną, zaporową barierę: ceny. Książki nie opłacają się nikomu, ani autorom, ani wydawcom. Dobre księgarnie poszły na manowce i sprzedają drogie maglarskie podroby oraz kandyzowane gówna  w okładkach na glanc i puc. Wyprawa do Opery Narodowej kosztuje:
 

Strefa I — 160-320 zł

Strefa II — 120-240 zł

Strefa III — 100-200 zł

Strefa IV — 66-132 zł

Strefa V — 40-80 zł

Strefa VI — 28-56 zł
 

Na jedną osobę. Kiedy zechce wybrać się cała rodzina, trzeba wziąć długoletni kredyt.
 

Muzeum Narodowe:
bilet normalny 15 zł
bilet ulgowy 10 zł
bilet rodzinny  30 zł (2 osoby dorosłe + dzieci do lat 18, max 6 osób)
bilet grupowy 10 zł / osoba (min. 10 osób)
 

dzieci, uczniowie i studenci do 26 roku życia – 1 zł

 

Ceny biletów wstępu na ekspozycje czasowe (uprawniających również do wejścia na ekspozycje stałe):
bilet normalny – 20 zł
bilet ulgowy – 15 zł
bilet rodzinny – 50 zł (2 osoby dorosłe + dzieci do lat 18, maks. 6 osób)
bilet grupowy – 15 zł / osoba (min. 10 osób)

 

Ceny imiennych biletów wstępu rocznych:

bilet normalny – 100 zł
bilet ulgowy – 80 zł

 

By nie było, żem stronnicza menda i koncentruję się na Warszawie, to teraz parę słów o terenowych przybytkach: Teatr Współczesny, Wały Chrobrego 3: Szczecin zaprasza na spektakl rozrywkowego autorstwa Stephena Sinclaire’a i Anthony McCartena Goło i Wesoło:

 

Cena okazyjna: 110,00 zł

miejsca siedzące, numerowane

 

Natomiast w tymże samym Szczecinie, w Teatrze Kameralnym, szanowna publika  zapoznać się może ze stęchłą twórczością niejakiego Eugene Ionesco Lekcja

Cena: 25,00 zł – 35,00 zł

miejsca nienumerowane

Nisze, oazy, enklawy


Przyczyny zagrzebywania się po literackich wądołach i komyszach  pisarzy dobrych, a znanych garstce portalowych czytelników, przyczyny takie są różne, by nie rzec – rozmaite. Twórcami powoduje wstydliwość, przesadne i nieuzasadnione poczucie zawyżonej lub pomniejszonej wartości, trwała i demonstracyjna niechęć do pokazywania się na dużej estradzie, wstręt przed  konkurowaniem z gorszymi lub lepszymi. Prozaik lub poeta woli zatem nie wdawać się w zabawowe w gry o uczestniczenie na rakingowych listach twórczych przebojów. Wzdraga się przed sztucznym istnieniem. Nie pasjonuje go zadawanie szyku, pompatyczne błyszczenie, gdyż zdaje sobie sprawę, że obecność na dużych forach grozi uszkodzeniem „godności”, obrzuceniem plugawymi słowy, narażeniem się na wyzwiska i odsądzania od czci i wiary. Ma wzmożoną alergię na hejterowskie zaloty, dręczy go merytoryczna  histeria totalnych znawców niczego. Jak wiemy, pajacowanie w miejscach nieuczęszczanych jest mało rozrywkowe i ma sens tylko tam, gdzie kupa luda.   Dlatego dobrzy siedzą  w schowanku.



Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko