Piotr Wiktor Lorkowski – O poezji, która zna życie

0
260

Piotr Wiktor Lorkowski



O poezji, która zna życie

 

 

sobota, 3 stycznia 2015

Bogumiła Salmonowicz, BoSa, Stowarzyszenie „Alternatywni”, Elbląg 2014.

 {jcomments off}

bosaPoezja Bogumiły Salmonowicz zna życie, a życie zna ją z różnych stron. Jej podmiotka ukazuje się czytelnikowi w rozmaitych rolach: utrudzonej, acz dumnej z potomstwa, matki (zob. wiersz:Farbkami pamięci), córki (Maminek), żarliwej kochanki (Stało się). Czy także w roli poetki? Tak – ale poetką staje się przede wszystkim poprzez sposób, w jaki mówi o swoich doświadczeniach. W każdym razie autotematyczność przesunęła się tu na plan drugi. Przecież wpierw trzeba opowiedzieć świat, rozpoznać rządzące nim ambiwalencje. Świat, gdzie fizyka i metafizyka są ostatecznie tak samo bezradne wobec szczęścia jak wobec nieszczęścia, gdyż brakuje im skutecznych narzędzi oraz właściwych miar (por. Zasada Heisenberga). Trudna zatem rada: trzeba  zdać się na osobistą intuicję. Uważnie patrzy w siebie, nie mniej bystro patrzy dokoła – i widzi. Dostrzega innych, ich walkę z cierpieniem, z przeciwnościami albo zagrożeniami (Pasażerka). Umie być bardzo blisko drugiego, „ty”. Jest wtedy  nadzwyczaj delikatna, w najwyższym stopniu, w najszlachetniejszym sensie empatyczna; rzeczowa, a bez cienia sentymentalizmu. Bo jakże inaczej mogłaby na przykład przekonująco mówić o miłości i macierzyństwie z nowotworem w tle, przedstawiając historię, jej zdaniem bardziej tragiczną niźli dzieje szekspirowskich kochanków (Julka)?  Na ogół skromna i bardzo do-ludzka podmiotka wierszy Salmonowcz stawia istnieniu wysokie wymogi. Nie zadowolą jej symulakra. Światopogląd postmodernistyczny ma w podejrzeniu (zob. (Po)nowoczesność). 

Wyjaśnia poetka: „nagi ból ubieram/ w sukienki słów/ tak łatwiej go utulić” (Nagość), wyznanie to wolno nam traktować jako zarys lirycznej strategii. Pojęcia „ból” albo „łzy” wraz z rożnymi ich synonimami mogłyby tu posłużyć za klucze interpretacyjne. Choć mają pozór poetycznych rekwizytów, chwilowo proponowałbym je uważać za ekwiwalenty wrażliwości, lub nawet – nadwrażliwości; również tej zmysłowej, pozwalającej odczuwać rozkosz jesiennego ciepła (Nauczyć skórę) lub ekstatycznie zatańczyć bossanovę (Przymarzanie). Salmonowicz z powodzeniem próbuje sił zarówno w wierszach trochę dłuższych jak i w kilkuwersowych impresjach (Cumbre del Sol – perełka!). Jedno wydaje się pewne: powinna rozważyć ograniczenie użycia metafor dopełniaczowych. 

Skrócona wersja tekstu przeznaczonego do publikacji w Dwumiesięczniku Literackim “Topos”.

 

Źródło: http://nowelitery.blogspot.com/2015/01/bogumia-salmonowicz-bosa-stowarzyszenie.html

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko