Zdzisław Antolski – Człowiek z zeszytu

0
131

Zdzisław Antolski


Człowiek z zeszytu


Zbigniew StecTytuł zbioru wierszy Mariusza Jagiełły „Człowiek z brudnopisu” sugeruje, że znajdziemy się w kręgu tematów „obywatelskich”, bowiem nawiązuje do takich głośnych i niemal „przysłowiowych” już dzieł filmowych, jak „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza” czy książki o Edwardzie Gierku „Człowiek z węgla” oraz ich parodii w języku potocznym, np. „człowiek ze styropianu” itp. Jednak lektura zawartych w tomie wierszy przekonuje nas, że ich bohater jest tzw. Zwyczajnym człowiekiem, choć na pewno nie jest to Człowiek-Nikt, ma bowiem swoje przemyślenia, a głównie obserwacje rzeczywistości. Można powiedzieć, że jest to pan Cogito codzienności Anno Domini 2014 r. Człowiek prywatny, szary obywatel, Polak statystyczny, ale też człowiek myślący i odczuwający wiele. Poza tym, bagatela, potrafiący to oddać w efektownych, precyzyjnych wierszach.


Nie znajdziemy w tych utworach bogoojczyźnianych tonów, ani patosu rodem z Mickiewicza czy Żeromskiego. Przeważa codzienność, życie rodzinne jako wartość najważniejsza w chaosie pojęć i politycznych zawirowań świata współczesnego, chłodne spojrzenie na polską rzeczywistość post-rewolucyjną, post-komunistyczną, post-solidarnościową i post-industrialną, po burzliwych i kontrowersyjnych latach transformacji z rozlicznymi aferami w tle. Można powiedzieć: krajobraz po bitwie, nawiązując do innego dzieła filmowego Andrzeja Wajdy. Nawet historia literatury polskiej, „przerabiana” w szkole, zamienia się w metaforyczny sposób w historię romansu i małżeństwa bohatera lirycznego:


Romantyzm poznawaliśmy z dłońmi na kolanach
a inwokację w przerwach
między ustami i pieprzykiem na piersi. (…)
Pozytywizm był pracą u podstaw. Na kanapie
rodziców przy głośnej muzyce grała
lalkę, a ja Bartka zwycięzcę. Praca organiczna
rozbudzała. Nikt się nie spodziewał,
że tak szybko przerobimy młodą Polskę
z pieluchami w rękach.


(Lekcja polskiego)

Bo jest ten zbiorek także rodzajem „spowiedzi dziecięcia wieku”, człowieka pamiętającego z dzieciństwa i wczesnej młodości poprzednią epoką i próbującego żyć racjonalnie we współczesności. Dokonującego rozrachunku z własnym, dotychczasowym życiem i próbującego dociec sensu, czy też przeznaczenia swojego istnienia.


Bohater tych wierszy nie ma w sobie nic z poety-wieszcza, nie jest też buntownikiem wobec społeczeństwa, jest jednym z nas, jednym z przechodniów, czytelnikiem tych samych gazet i widzem tych samych stacji telewizyjnych. Jest w pewnym sensie współczesnym Anonimem, zagubionym w cywilizacji i Historii, cierpiącym na psychiczne dolegliwości (w jednym z wierszy mówi się o lęku napadowym), życiowo doświadczonym, próbującym żyć sensownie i godnie. Bohater zbiorowej wyobraźni. Everyman. A może współczesny „człowiek bez właściwości”?


Nie prosiłem o angaż do przedstawienia
o kolekcjach bezradności, jestem kandydatem
na pacjenta oddziału patologii dojrzewania


(Nominacja)


Zdaje sobie również sprawę, że jest przedmiotem manipulacji reklam handlowych oraz sił politycznych i mediów, bowiem przechodnie, ludzie współcześni:


Z plakatów reklamowych dowiadują się,
kogo opluwać w najbliższym tygodniu


(Przesłanie powinno być)


Mamy więc wiele elementów życiorysowych zamieszczone w ironicznie zatytułowanym cyklu „samiec alfa”,  i kolejne przeprowadzki, aż do „Teraz i tu”:


Mokotowa nie rozumiem,
stare drzewa przypominają o braku włosów,
kurz na meblach  rachunkach za życie.
Już dwie kobiety posługują się moim nazwiskiem,
a ja nie potrafię zatrzymać trzydziestu lat.
Ponowne zmieniam adres.


(Początek)


Dojrzewanie wydaje mu się patologią, a może jest to przypadek jednostkowy, odosobniony: „Wczoraj byłem pacjentem na oddziale patologii dorastania…” (Proces).


Wspomnienia z dzieciństwa zajmują dużo miejsca w wyobraźni bohatera lirycznego. Oto bardzo udany wiersz pt. „W latach osiemdziesiątych” :


Wakacje były na kartki – tak myślałem
na każdej stacji benzynowej,
podróżując maluchem nad Bałtyk.


Przekrzykiwałem lato z radiem,
koło Nidzicy usłyszałem o internowanych,
w Ostródzie koniec wycieczki.
To była uszczelka pod głowicą.


Ojciec poparzył rękę, udając, że zna budowę
silnika, matka wyjęła termos i kanapki
– placebo na jego przekleństwa,
rozmawiali o ważnych sprawach
– miał podrożeć cukier.


Kilka lat później kupili Poloneza,
a niektóre państwa zmieniły nazwę.


Inny apokaliptyczny wiersz o utraconym raju dzieciństwa mówi:


Znaczki w klaserze przypominają o niewysłanych listach
do zaćpanych przyjaciół, a boisko szkolne już nie jest areną
meczów o mistrzostwo świata. Ten widok wydaje się być
iluzją, ziarenkiem pisaku pozostałym na bucie.


(Piasek na bucie)


Poezja ta, jak sugeruje tytuł, unika politycznych zawirowań, jest prywatna, pisana „na brudno”, ale jednocześnie kunsztowna forma jakby zaprzeczała tym twierdzeniom. Bohater liryczny, a pewnie i Autor, nie chce osądzać życia publicznego, unika opowiedzenia się po którejś stronie konfliktu. Nie wydaje sądów, jest ostrożny, czasem aż nadmiernie. Czytelnik (mówię o sobie) chciałby jednak obrazu bardziej wyrazistego.


W sumie to obiecujący debiut. Niczego jeszcze nie rozstrzyga o dalszej twórczości autora, tak właśnie, jak z brudnopisu możemy się tylko domyślać, jak będzie wyglądał czystopis. Z niepokojem więc, ale i z nadzieją czekam na następną książkę poetycką Mariusza Jagiełły.

 

 

——————————————————————–

Mariusz Jagiełło Człowiek z brudnopisu, Warszawa 2014, s. 58

 

 

Zdzisław Antolski


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko