Andrzej Walter – Humanistyczna przerwa kulturowa

0
123

Andrzej Walter

 

Humanistyczna przerwa kulturowa

 

 

Vladimir Kush   I jak tu przeżyć te święta? Markety pozamykane, o przepraszam, galerie (handlowe) – czyli nasze centra spełniania marzeń. A marzenia mamy proste, aby nie powiedzieć prostackie. Ciepła woda w kranie. Fura, skóra i komóra względnie talon na siłownię czy darmowy bilet do Spa. Powiedział ktoś kiedyś co prawda, że nie ma darmowych obiadów. Przecież za każdy ktoś musi zapłacić. Prawda ta rzadko jednak dociera do radosnego konsumenta made in Poland, który zbytnio nie wnika, że jeśli coś jest darmowe, to musi w tym tkwić jakiś haczyk – dlaczego?

 

   Nasza rzeczywistość skurczyła się do świata na wizji. W innych przypadkach skarlała do korporacyjnego niewolnictwa, bądź też urzędniczego otępienia. Nasza rzeczywista codzienność ograniczyła się się do jakiegoś patologicznego biegu, przepychania się łokciami, zajeżdżania innemu kierowcy drogi i spędzania wolnego czasu albo przed telewizorem albo na zakupach. Pokaźna grupa szaleje też w sieci.

 

   Może zatem to dobry czas, aby zapytać co się z nami stało? Z nami jako zbiorowością, z nami jako społeczeństwem, z nami jako ludźmi. Co się stało, że daliśmy się wciągnąć w wir tak zwanej nowoczesności odmierzonej kolejnym niepotrzebnym zakupem, kolejnego podrobionego przez Chińczyków towaru czy też nowoczesności określonej materialnym statusem w miejsce intelektualnego? Co się stało, że byt zamieniliśmy na lichą egzystencję medialno-elektroniczną okraszoną złudnymi przyjemnościami cielesności oraz fałszywym wyrazem wizerunku? Nasza sztuczność, nasza plastikowość zakaziła rzeczy brakiem smaku, zapachu i wyrazu. Grzyby przestały pachnieć jak grzyby, zaniknął aromat malin, a chiński czosnek w markecie czosnkiem pozostał tylko z nazwy… Towary produkuje się na jednorazowość, na śmietnikach leżą tony żywności, która również, częstokroć żywnością była tylko z nazwy. A z drugiej strony na świecie dziennie tysiące ludzi umarło z głodu…

 

   Nasz świat stał się światem hipokryzji, udawania, nakładanych masek, wymiaru logo i pustym, mało znaczącym miejscem, w którym dni mijają jak podobne do siebie sekwencje odmierzane idiotycznymi czynnościami. Nasz świat skurczył się do mechanizmu, w którym człowiek został przedmiotem manipulacji pod pozorem jego wielkiej i nieskończonej szczęśliwości – wyrachowanej, zaplanowanej, uknutej w głowach enigmatycznych twórców tego systemu. I system ten, tworzony jakby siłą bezwładu i bezwiedności, funkcjonuje znakomicie. Prawa jednostki, prawa człowieka i brutalne prawo ludzkiej dżungli, w której wygrywa cwańszy, silniejszy, bardziej pewny siebie, taki jak gdyby Dyzma w wersji cyfrowej …

 

   Nasz język zredukował się do komunikatu, a nasze myśli opustoszały z duchowości, z głębi, z duszy. Z każdym kliknięciem oddalamy się od siebie będąc jednocześnie stale „w zasięgu”. Dyspozycyjni do bólu, skrojeni na miarę praw popytu i podaży, dopasowani do szablonu, odhumanizowani, a tak naprawdę coraz bardziej zagubieni, obojętni, osamotnieni. Wtapiamy się w bezkształtną masę, czy też milczący, stadny, tłum kierowany popędem i zaspokojeniem. Byle od razu, na poczekaniu, na enter, błyskawicznie.

Tak. Taki jest ten świat. Taki błyskawiczny. Świat instant, świat w proszku. Świat o każdym (chemicznie wytworzonym) smaku i każdym zapachu. Fotooferty mile widziane.

 

   Bo ten świat stał się burdelem. Luksusowym burdelem, w którym kupić da się już niemal wszystko, a system znieczuleń opracowano do perfekcji. System utylizacji sumień, system wyrugowywania uczuć, system handlowego podrażniania ego, kształtowania postaw wulgarnym wyrażaniem siebie za pomocą atrap. Króluje bowiem ersatz. Rządzi blaga. Panoszy się pustka opatulona markowym ciuchem, z naniesionym w widocznym miejscu logo, znakiem firmowym, czy symbolem przynależności. Elitarna pseudoelita. Kompleksowa identyfikacja znana jako pojęcie z dziedziny nauk ekonomicznych ogarnęła prawie każdą dziedzinę życia, funkcjonowania i wszystkich działań. Wszystko to jest zatem zintegrowane, wchłonięte, kompatybilne, … i … zagmatwane choć pozornie proste.

 

   I też godzimy się na to, jak na słowa, którym odebrano znaczenia, jak na Boże Narodzenie, które w korporacyjnej poprawności politycznej nazwano gdzieś – zimowymi wakacjami czy humanistyczną przerwą kulturową. Łykamy radośnie i bezgłośnie te efemerydy wyrażeń, znaczeń – byle tylko sprostać wymogom nowoczesności, naukowości, trendom, modom i jałowemu hasłu o tolerancji tak właściwej prawdziwemu Europejczykowi. A przecież to tylko cholerna przerwa w realizacji planu sprzedażowego. Jaka szkoda…

 

   Jakie to wszystko jest smutne… i jakie dziwne…

 

   Powie ktoś, że przesadzam, że jest jeszcze wiele dobra, ludzi z krwi i kości (oraz duszy), że jest przecież w wielu miejscach normalnie. Tak. Zgoda. Jest. Pytanie tylko – jak długo? Jak długo jeszcze te enklawy normalności zdołają przetrwać nawałnicę zidiocenia, wyrównywania, ogołacania i dostosowywania człowieka do podczłowieka.

 

Skoro przeżyliśmy już czasy nadczłowieka i czasy podludzi – wejdźmy w czasy nowe, czasy podczłowieka. Obozy zbudują się same, a właściwie już są, powstały w naszych głowach, tak skutecznie odmóżdżonych z nazbyt skomplikowanej myśli. To nie są obozy śmierci, choć i śmierć skasowano z przestrzeni publicznej. Obecnie raczej nachalnie emanuje się młodością. Miejsca ludzi starych są na śmietnikach historii oraz wysypiskach idei czy też w starodawnych składnicach zdziwaczeń, którym ulegli oni hen lat temu, kiedy świat był jeszcze w całości ich światem. Bo tego – tamtego świata już nie ma. Naprawiliśmy go. Udoskonaliliśmy. A tych zbędnych ludzi, ludzi starych i niedostosowanych poddamy humanitarnej „przerwie” kulturowej eutanazji. Tak będzie lepiej, taniej, sprawniej i wygodniej … wszyscy będą zadowoleni. Nawet ten dziwaczny niespodziewany gość.

 

   Bo jak to po staropolsku bywało – gość w dom, Bóg w dom. Tylko kim (albo czym) jest Bóg?

 

   Może jednak, my, Polacy, mamy światu coś do zaoferowania. Coś, czego ten świat już niby nie chce, coś, co ten świat przegapił, zatracił, utracił, albo czego się świadomie pozbył. To te nasze staromodne, ciepłe, rodzinne, że tak ujmę – starodawne, tradycyjne, i wyjątkowe: Wigilie, Wielkanoce, Święta Zmarłych… Ten nasz durny i niepoprawny dziś, zarówno mentalnie jak i politycznie – ośmieszony polski romantyzm. To koncentrowanie się na Domu, na bliźnim, na miłości …

 

   Powie ktoś – to jak to jest? Z jednej strony jest tak dennie, fatalnie, fatalistycznie … a z drugiej tak cudzysłowowo cudownie. To chyba jakieś rozdwojenie jaźni. Tak. Może to przedświąteczne, polsko-wigilijne rozdwojenie jaźni. Może to jakaś potrzeba pozbierania rozsypanych w piaskownicy zabawek, które w swej nad hojności ofiarował nam ten świat. Ten świat, właśnie ten, który sami tak a nie inaczej stworzyliśmy. Który ulepiliśmy na swoje podobieństwo i na miarę naszych czasów: ani dobrych, ani złych, ale czasów dziwniejszych niż wszystkie… Czasów człowieka uzurpującego sobie bycie bogiem. Czasów totalnych. W mega promocji.

 

   Opłatki zatem już leżą. Też są naszym światem. Innym. Odmiennym, nieprzystawialnym. Światem, którym za chwilę przełamiemy się na pół z drugim człowiekiem. Życzmy mu tylko tego, czego chcielibyśmy sami. To wystarczy.

I niech się te życzenia spełnią. Bowiem chyba tylko w nich. tylko w tym wyjątkowym sobie życzeniu jest jeszcze jakaś nadzieja. W tych ekstremalnych chwilach … innych niż wszystkie, w kaźni codzienności…

 

Andrzej Walter

 

ps.: I na koniec dzielę się z Wami – Drodzy Czytelnicy opłatkiem znakomitego wiersza Tadeusza Śliwiaka

 

Wigilijny wieczór               Tadeusz Śliwiak

           

W naszym domu z opłatka
i złożonych dłoni
gościmy wilka i jagnię
naszych wciąż jeszcze
nie spełnionych pragnień

 

Stół przemawia do nas ludzkich głosem
a jego słowo staje się chlebem

 

Chłód ściął się w szkło
i grzeje się u naszych warg
Płomienieje sękata świeca

 

U progu staje wiewiórka
unosząca w łapkach
cały swój świat orzecha

 

W kropli miodu
ziarenko maku
śni czerwone jedwabne sukienki

 

Za oknami cisza śniegu
Słyszysz? – to za nas
modli się natura


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko