Krystyna Tylkowska – Ratuj rozbitka

0
111

Krystyna Tylkowska

 

 

Ratuj rozbitka

(o Glorii i Grace w reż. Bogdana Augustyniaka w MCKiS w Warszawie)

 


gloria1

 Sztuka Toma Zieglera jest niby utwór muzyczny na dwie aktorki. Oczywiście, pierwsze skrzypce gra tutaj Stanisława Celińska. Widz może nawet mieć wrażenie, że dramat ten został napisany specjalnie dla niej. Tak świetnie aktorka wciela się w Grace – kobietę prostą, ale pełną mądrości życiowej, oschłą, a jednocześnie bardzo wrażliwą, wreszcie kogoś, kto w beznadziejnej sytuacji wykazuje się niezwykłą siłą ducha i poczuciem humoru.

 Artystka znakomicie buduje graną przez siebie postać, wykorzystując wszystkie zwroty akcji, aby powiedzieć o niej coraz więcej. Podkreśla przeciwieństwa i kontrasty w osobowości Grace, czyniąc ją bardzo wiarygodną i ciekawą. Od pierwszej chwili bohaterka ta zdobywa sympatię widza. Nawet na początku spektaklu, gdy jest nieprzystępna i raczej niemiła, promieniuje jakimś ciepłem, humorem. Przy tym wszystkim zagrana jest z dużą dozą dystansu.

 Zastanawiać może więc, czy Grace to rola dla wielkiej aktorki, czy też Stanisława Celińska dostrzegła w niej potencjał i uczyniła z tej roli perełkę, aktorski majstersztyk. Faktem jest, że wystarczającym powodem, by wybrać się na spektakl jest możliwość zobaczenia Celińskiej na scenie, podziwiania jej niezwykłego aktorstwa. 

 Partnerująca Stanisławie Celińskiej Lucyna Malec ma niezwykle trudne zadanie. Grana przez nią postać jest już w dramacie mniej ciekawa, mniej wyrazista. Aktorka jednak nie chce się zgodzić na bycie tylko tłem dla Stanisławy Celińskiej. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że nie może konkurować z wielką artystką sceniczną.

gloria2 Szuka więc innego sposobu, żeby zaistnieć na scenie.  Idzie w karykaturę, świadomie przerysowuje swoją postać. Tam, gdzie ma być trochę irytująca, drażni, tam, gdzie widz powinien się z niej lekko podśmiewać, wzbudza zniesmaczony, pełen politowania grymas. 

 Wbrew pozorom to dobra taktyka, z której aktorka wychodzi zwycięsko. Ma na scenie kilka wielkich momentów, no i dokonuje czegoś niewiarygodnego – wzbudza w końcu współczucie i życzliwość dla swojej bohaterki w ten sposób pokazanej. To niezwykle trudne.

 W bardzo realistycznej scenografii rozgrywa się specyficzny dramat dwóch kobiet z różnych światów. Właściwie w innych okolicznościach nie mogłyby się one zetknąć ze sobą, teraz jednak każda z nich czerpie mnóstwo z tego spotkania z drugim człowiekiem.

  Grace, śmiertelnie chora, samotna potrzebuje Glorii nie po to, jak początkowo sądzi tamta, pozałatwiać wszystkie swoje sprawy i ulżyć sobie w cierpieniu, ale po to, by odkryć, zrozumieć sens swojego życia, dowiedzieć się czegoś ważnego o sobie.

  Gloria dzięki spotkaniu z Grace może wreszcie zrozumieć, że pomaganie innym (a już zwłaszcza narzucanie się z pomocą ) nie jest antidotum na własne problemy. Odkrywa również, że od każdego człowieka może się uczyć i że życie, niezależnie od okoliczności może być piękne, wartościowe.

  Dla której z bohaterek spotkanie tej drugiej było ważniejsze? Trudno rozstrzygnąć. Nic tutaj nie jest do końca takie, jak się wydaje.

  Przez cały spektakl przewija się pewien motyw muzyczny. Jedna z postaci słucha często muzyki Gospel, a konkretnie jednego utworu, z powtarzającymi się słowami modlitwy „ratuj rozbitka”.  Która z bohaterek jest tym rozbitkiem, potrzebującym pomocy? Może obie?  

gloria3  To spektakl o samopoznaniu, stawaniu w prawdzie o sobie. Jednocześnie jego dużym atutem jest to, że mówi o rzeczach ważnych w sposób lekki, z humorem i z przymrużeniem oka.

  Z pewnością będzie to dla każdego udany wieczór w teatrze. Spektakl lekki, a jednocześnie pełen głębi, zmuszający do refleksji. No i znakomite aktorstwo Stanisławy Celińskiej. Naprawdę warto!          

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko