Leszek Konarski – Umarł Julian Kawalec

0
438

Leszek Konarski


Julian Kawalec – zmierzch chłopskiej drogi



Kawalec32 października 2014 roku odszedł od nas Julian Kawalec, pisarz, publicysta, poeta, członek Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Był nestorem pisarzy zaliczanych przez krytykę do nurtu chłopskiego w polskiej literaturze. Każdego roku delegacja krakowskiego ZLP odwiedzała go w dniu urodzin. W tym roku miał na nas czekać w sobotę 11 października. Do 98 lat zabrakło mu tylko kilku dni.

Urodził się11 października 1916 r. we wsi Wrzawy pod Tarnobrzegiem. Dzięki ogromnemu wysiłkowi rodziców, właścicieli niewielkiego gospodarstwa rolnego, uczył się w Gimnazjum Humanistycznym w Sandomierzu i rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, które przerwane przez wojnę, ukończył w 1946 roku. Debiutował w 1948 roku opowiadaniem „Śmierć Baśki” zamieszczonym w „Echu Krakowa. Był autorem ponad 20 książek przetłumaczonych na 25 języków. Jego najbardziej znane powieści to „Ziemi przypisany”, ”Tańczący jastrząb”, ”Oset”, ”Ukraść brata”, ”W gąszczu bram”, ”W słońcu”, ”Marsz weselny”.

Kawalec bardzo martwił się, że gdy umrze to wraz z nim zacznie się zmierzch autentycznej chłopskiej literatury.  Pozostaną tylko nieliczni – Wiesław Myśliwski, Edward Redliński czy Marian Pilot, których bardzo cenił ale widział, że oni też mają dzisiaj sporo lat. Zabraknie więc świadków dawnego wiejskiego życia. Wyschnie źródło, z którego on i inni czerpali tematy. Wprawdzie tematyka wiejska będzie nadal istniała w literaturze to nie będzie oparta na autentycznych przeżyciach. Wraz z ich odejściem przestanie istnieć również wieś do której wkroczy miasto. W prawie każdym wiejskim jest dzisiaj internet, komputer, laptop, tablet.

Julian Kawalec 2Z początku Kawalec bardzo dziwił się dlaczego jego książki zostały przetłumaczone na 25 języków. Pytał swoich zagranicznych wydawców co oni w nich widzą. A oni mu tłumaczyli, że Norwedzy czy Duńczycy je czytają bo takich wsi, jakie on opisuje, u nich już dawno nie ma. To ta egzotyka biednej polskiej prowincji ich interesowała. U nich już dawno miasto wkroczyło na wieś, zniknęły różnice pomiędzy ludźmi mieszkającymi na wsi i w miastach.

Julian Kawalec w ostatnich latach żył sobie trochę na uboczu literackiego świata, gdyż nie wszyscy akceptowali jego samouwielbienie chłopskiego pochodzenia, o czym przypominał na każdym kroku. Wielu jego kolegów ze świata literackiego chciało być koniecznie mieszczuchami, burżujami, nie przyznawali się do swojego rodowodu wiejskiego, zmieniali nazwiska na kończące się na „ski”, nie przyznawali się, że to w PRL skończyli studia. A on uparcie mówił, że jest chłopem, dzięki nadzwyczajnemu poświęceniu rodziców zdobył wykształcenie. Widział wady PRL-u ale zauważał zmiany jakie zaszły na polskiej wsi, chwalił reformę rolną, likwidacje analfabetyzmu, rozwój czytelnictwa, budowę świetlic i domów kultury.  Gdy inni w ostatnich latach zachwycali się przedwojenna wsią to on pisał jaka wtedy była bieda. Trudno wiec aby był na fali.

Żegnaj Julianie, piewco chłopskiego trudu i miłości do matki Ziemi.

Leszek Konarski

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko