Paweł Ciechanowicz – Draugas – Za trzecią falbaną

0
217

Paweł Ciechanowicz – Draugas

 


 

ZA TRZECIĄ FALBANĄ


 

            Pomorska poetka Liliana Prokopiak debiutowała w 2009 roku tomikiem „Wczoraj umarła kolejna topola”. O ile ta książka została określona przez Wiesława Ciesielskiego „niezwykłą”, o tyle najnowszy tomik pt. „Spódnica z potrójną falbaną” uznałbym za niesamowity. Pomiędzy tymi dwoma publikacjami nastąpił duży rozwój kunsztu poetyckiego Liliany. Aczkolwiek nie jest moim zamiarem deprecjonować udanego (życzliwie przyjętego przez krytykę) debiutu.

            …i nie wódź Klary na rozproszenie

            Powyższe słowa stanowią prolog – tytuł do pierwszej części książki. Sam wyraz „rozproszenie” przywodzi na myśl wygnanie – diasporę, będącą zarazem tułaczką po obcym świecie, gdy opuścimy bezpieczne, matczyne łono. Przywoływana w wierszach postać Klary jest projekcją postaci autorki, jak również sennym, nieco halucynogennym obrazem kobiecej duszy w ogólności. Duszy stanowiącej enklawę niedostępną dla męskiej części naszego gatunku. Działa to zresztą w obie strony, co sama autorka jakby potwierdza (niesprawiedliwie?): nie wierzę/w męską szczerość, a każde spojrzenie/potwierdza regułę… Ale to tylko krótkotrwała chwila desperacji. Próżno tu szukać typowego dla kobiecej liryki potępiania rodu męskiego, przypominającego odwieczny konflikt wilka i zająca. Liliana ma świadomość istnienia nieprzekraczalnych granic, jest obiektywna, refleksyjna… daleka od kategorycznych sądów.

            Autorka, niczym Ariadna podaje czytelnikowi nić, wiedzie go poprzez enigmatyczny, zwiewny szlak swej jednorazowości. Kiedy już myśli, iż poznał jej zamysł, nitka się urywa i staje wobec niewiadomej oszołomiony głębią poetyckiej percepcji. Mnogość porównań i niebanalnych metafor prowadzi na rozstajne drogi interpretacji. Tak jest na przykład z przywołaniem postaci Klary Zach, żyjącej w czternastym wieku. Padła ona ofiarą chuci naszego króla Kazimierza Wielkiego, który choć Polskę „zostawił murowaną”, to w życiu prywatnym okazał się kanalią. Rodzina Klary Zach została wybita, a nią samą okrutnie okaleczono wystawiając przy tym na pośmiewisko gawiedzi. Historia Klary nabiera alegorycznego znaczenia. Wszak średniowieczna opowieść dzieje się i na naszych oczach, nie w sposób literalny i bywa doświadczany nie tylko przez żeńską część populacji. Nasze, wydawać by się mogło, urozmaicone życie, cechuje schematyzm, powtarzalność. Niekonkretność i niezliczona możliwość doświadczeń kumulowana w nieprzewidywalnych wynikach, zdaje się przerastać człowieka. Klara przekonywała boga,/nie ma złych zamiarów, są tylko niewykorzystane chwile, że się podeprę stwierdzeniem Liliany.

            Druga część tomiku zatytułowana …z przybrudzoną walizką, jest bardziej namacalna, stanowiąca inną jakość poetycką. Dewaluacja uczuć, okrucieństwo i zwykłe codzienne zmagania prowadzą podmiot liryczny do raczej smutnych refleksji. Tym razem autorka nie waha się sięgnąć do dramatycznych czasów okupacji (wiersze „pięćdziesiąt lat” , „martwa natura”).

           

 

            …unikam codzienności.

            Żyję myślami i udaję, że jestem.

            Duchową wolę przestrzeń, przynajmniej

            liście nie spadają na głowę.

            Chociaż coraz częściej przebija grymas/rozdrażnienia to jednak rzeczywistość poetycka  wydawać się może dla twórcy pewnego rodzaju namiastką wolności. Mimo że wiersz kończy się pesymistycznie to nie do końca ufam sprytnej Lilianie. Bowiem widać, że pisanie sprawia jej przyjemność i mam nadzieję, że zamilkła tylko na krótką chwilę.

            …zawsze myślała, że marzenia przyjdą

            później. Czekała.

            teraz już, dorosłą kobietą, nie czeka

            aż, świat jej ofiaruje, sama zbiera owoce

            dojrzałe na bożym zagonie.

            Pomimo wszystko trzeba żyć, pomimo że nigdy/nie wiadomo, czy nastanie ten najjaśniejszy/czy najczarniejszy scenariusz. Wyruszamy z mitycznej krainy dzieciństwa oddani na pastę powszechnego ludożerstwa, zranień i pogrążeni w apatii.

            do boju! w przykrótkich spodenkach,

            z potarganą czupryną przemierzasz świat.

            mijasz bezludne wyspy tak dorosłe

            niedostępne dla twych marzeń.

            łóżko tarmosisz, sztorm, mama

            to statek piracki, tylko żagiel krasnoludki

            ukradły. „one nie kradną”.

            co ty, mama, krasnoludki nie istnieją.

            wyruszasz co dzień w dalekie

            kraje. boje toczysz statkiem

            podwodnym. ogromne rekiny zwyciężasz.

            marzysz, że będziesz duży jak tata.

            kiedy porzucisz piratów,

            samochody usną w piwnicy.

            wybiegniesz w życie daleko, daleko…

            nie będziesz tęsknił za domem

            dom będzie w tobie.

            Przypuszczalnie tu jest ratunek. Należy zatem zachować w pamięci „tamte” poruszenia serca i może to miał na myśli rabbi z Nazaretu, powiadając: „stańcie się jak dzieci”. Królestwo niebieskie jest w nas, owo odpocznienie do którego zapraszał naród wybrany troskliwy Jahwe. Poeta o tyle ma lepiej, że aranżuje w wierszu transcendentny wymiar.

            Utwory Liliany Prokopiak są fascynującą przygodą intelektualną. Pomimo wielu gorzkich stwierdzeń odnajdziemy w wierszach wiarę i ufność w dobry scenariusz. A jeżeli jest scenariusz, to musi być i reżyser. Może więc Bóg istnieje? Prawdziwy, żywy, nie ten, uśmiercony w zatwardziałych bazylikach. Czy przypadkiem nie za daleko wybiegam w swoich dywagacjach? Być może, ale właśnie lektura książki szczecineckiej poetki, sprzyja właśnie takim nieprawdopodobnym i karkołomnym wędrówkom filozoficznym.

        

 

           

            Tom „Spódnica z potrójną falbaną” jest dopracowaną kompozycją. Autorka z wysmakowaną elegancją porusza się od średniowiecza przez II wojnę światową do współczesności. Jej sprawność warsztatowa pozwala czytelnikowi odkrywać treści ponadczasowe, które złośliwy demiurg powszedniości stara się przed nami ukryć. Na łamach „Gazety kulturalnej” Leszek Żuliński podkreśla, że Prokopiak odkryła swój język… To oczywiście podstawa dobrej literatury, jakże niedostępna dla licznej rzeszy wierszopisów, kopistów i naśladowców przeróżnych szkółek i trendów. Osobiście lubię taką poezję. Nie zajmuje mnie studiowanie wykrawanych z codzienności obrazków, powierzchownych zachwytów nad kotkami, kwiatkami czy (w najczęściej męskiej wersji) kuflami spienionego piwa. Liliana jest daleka od tego typu frazesów. To poezja mądra, treściwa i wysublimowana, stawiająca autorkę w pierwszym szeregu twórczyń Pomorza Środkowego. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ponownie podejmie pisarski trud, a jej utwory będą bardziej znane w kraju, bo warte są tego…

 

Liliana Prokopiak „Spódnica z potrójną falbaną” Wydawca: SAPiK (Szczecinek 2012r.) ISBN 978-83-61291-20-6 Str.62

 

 

Wiersze tygodnia – Liliana Prokopiak: https://pisarze.pl/poezja/3631–wiersze-tygodnia-liliana-prokopiak.html


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko