Jan Stanisław Kiczor – Mimochodem

0
160
Drzwi otwierają się na każdą stronę,
Południe czasem przemyka przez okna,

Na ścianach wiszą teksty starych nowenn,

Firana błyszczy jak znoszony ornat.

Sens w tym odnajdziesz (choć jest to bez sensu),

Bo najważniejsze (i może się zdarzyć),

Że szukał będziesz różnych precedensów,

By do właściwych zwracać się ołtarzy.

To tak na poczet wszystkich naszych szaleństw,

Z niewiary w wiarę, lecz częściej – odwrotnie,

Bo może dzisiaj Boga nie ma wcale,

Lecz jutro, kto wie? Może gdzieś go dotkniesz.

Lecz zważ, byś czasem, przez chełpliwość własną,

Imaginacji nie pomylił z Bogiem.

Drzwi wciąż otwarte mogą się zatrzasnąć

I sam zostaniesz, zaplątany w trwogę.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko