Roman Soroczyński – Wieczory Mistrzów

0
78

Roman Soroczyński



Wieczory Mistrzów


 

Kiedy byłem trochę młodszy, zobaczyłem i usłyszałem, jak w pewnym programie telewizyjnym Janusz Kondratowicz wspomniał o ukochanym ZAiKS-ie. Zrozumiałem wówczas, że ZAiKS coś daje autorom, ale … nie za bardzo kojarzyłem, o co chodzi.

Teraz z wielką estymą patrzę na osoby, które publicznie mówią o tym, że ZAiKS chroni ich twórczość lub sami korzystają z utworów chronionych przez Stowarzyszenie. Wbrew pozorom, taki tok publicznego prezentowania nie jest – jak mawia klasyk – „oczywistą oczywistością”. Ale to jest inna kwestia, do której być może kiedyś wrócę.

Powyższa refleksja nasunęła mi się po dwóch ostatnich (w sezonie teatralnym 2013/2014) Wieczorach Mistrzów, które organizuje Mazowiecki Teatr Muzyczny im. Jana Kiepury.

Historia Wieczorów Mistrzów rozpoczęła się drugiego grudnia 2011 roku, równocześnie z premierą nowej sceny Mazowieckiego Teatru Muzycznego, nazwanej Sceną w Muzeum (Niepodległości – przyp. R.S.). Pierwszym Mistrzem-Artystą był Jerzy Maksymiuk – znakomity dyrygent, kompozytor i pianista. Następne spotkania są organizowane raz w miesiącu, a gwiazdami wieczorów byli między innymi: Ireneusz Dudek, Zbigniew Hołdys, Anna Polony, Anna Seniuk, Stanisława Celińska, Krystyna Prońko i Stanisław Soyka.

Od początku wprowadzono zwyczaj, że Wieczory Mistrzów są transmitowane przez Radio Dla Ciebie, a rozmowy na scenie prowadzą dziennikarze tej stacji. Gwiazda danego Wieczoru zaprasza swoich przyjaciół, którzy współtworzą klimat spotkania. Pojawiają się wspomnienia, anegdoty, a wszystko jest „oprawiane” muzycznie. Na przykład Wieczór Anny Seniuk został zilustrowany muzycznie przez zespół Opium String Quartet, zaś Krystynie Prońko akompaniował Przemysław Raminiak. Pani Krystyna zaprosiła również świetnego kompozytora Janusza Komana, który przypominał tło i okoliczności powstawania różnych utworów. Z kolei Stanisław Soyka zaprosił Adama Struga, z którym wykonał kilka utworów ze wspólnej płyty „Strug. Leśmian. Soyka”. Przyznam, że obydwaj panowie zainspirowali mnie do uważniejszego czytania poezji Bolesława Leśmiana oraz – co oczywiste – do zakupu płyty. Szkoda tylko, że nie można było jej kupić podczas owego Wieczoru: odbył się na tydzień przed oficjalną premierą płyty. W tym względzie przydałaby się lepsza koordynacja. Wszak spotkania z artystami służą popularyzacji ich osiągnięć, zaś nagrodą dla widzów może być uzyskanie stosownych autografów.

 

Bardzo ładnie w „mistrzowską” konwencję wpisują się Teatralne Nagrody Muzyczne im. Jana Kiepury. Ich inicjatorem był Dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego, Włodzimierz Izban. Podczas wręczania nagród podkreślał on, że do niedawna nie było nagród adresowanych do polskich teatrów muzycznych.

A chyba każdy człowiek lubi, kiedy jego praca jest doceniana przez innych. Dotyczy to również, a raczej zwłaszcza, środowiska artystycznego. Czasem nagrody mają co najmniej śmieszny wymiar (np. „Najpiękniejsi…”). W środowisku kinowym przyznawane są antynagrody (np. amerykańskie „Maliny” czy polskie „Węże”), ale są też nagrody, które przynoszą wyróżnionym prestiż w danym środowisku i wśród widzów (np. „Oscary” i „Orły”).

W środowisku teatralnym również są przyznawane nagrody o zasięgu światowym (Theatre World Awards), europejskim (Premio Europa il Teatro) czy wyróżnienia zdobywane w poszczególnych krajach (na przykład Wielka Nagroda Teatralna Yomiuri w Japonii).

Polskie nagrody teatralne też mają różny wymiar i zasięg. Można tu choćby wymienić nagrody miesięcznika „Teatr”, nagrody im. Stanisława Ignacego Witkiewicza przyznawane (z okazji Dnia Teatru) przez Polski Zarząd Międzynarodowego Instytutu Teatralnego, Feliksy Warszawskie czy nagrody przyznawane przez samorządy.

 

Organizatorzy konkursu na Teatralne Nagrody Muzyczne im. Jana Kiepury proponują poszczególnym teatrom zgłaszanie swoich nominacji w jedenastu kategoriach. Każdego roku zgłoszeń jest coraz więcej, wobec czego członkowie kapituły, będący zarazem jurorami, mają mnóstwo pracy. Warto nadmienić, że w ostatniej edycji nadesłano materiały, których łączna długość wynosiła 4.320 minut,    a zatem ich nieustanne słuchanie i oglądanie zajęłoby … trzy dni i trzy noce. Dwunastą „kategorią” jest nagroda za całokształt pracy artystycznej, która jest przyznawana na podstawie głosów oddawanych przez internautów. Podczas ósmej gali rozdania nagród, zorganizowanej 23 maja 2014 roku w Mateczniku „Mazowsze” w Otrębusach, wyróżnienie takie otrzymał Bernard Ładysz – wybitny śpiewak, posiadacz pięknego basowego głosu. Warto wspomnieć, że w ubiegłym roku takowa nagrodę otrzymała znakomita tancerka i choreografka, Krystyna Mazurówna.

Nie będę wymieniał nazwisk poszczególnych laureatów. Można je znaleźć choćby na stronie Teatru www.mtmteatr.eu. Chciałbym jednak skupić się na kilku ciekawostkach. Jest taką zapewne wyróżnienie, jakie w 2013 roku otrzymał Andrzej Chyra za … reżyserię opery „Gracze” w gdańskiej Operze Bałtyckiej. Był to debiut znakomitego aktora w tej roli, od razu spuentowany dużym sukcesem. W tym roku duże poruszenie na widowni wywołało wręczenie nagrody przyznanej najlepszemu scenografowi. Jej laureat, Justin C. Arienti, był w tym czasie za granicą. Ponieważ spod jego ręki wyszła scenografia do opery „Cyberiada” przedstawionej przez Teatr Wielki w Poznaniu, na scenie – w celu odebrania nagrody – pojawił się „robot”. Mechanicznymi ruchami i takąż mową podziękował za wyróżnienie. Wręczający nagrodę Prezes Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, pan Janusz Fogler, natychmiast dostosował się do konwencji i równie „automatycznymi” gestami wywołał aplauz wśród widzów.

Obiektywnie  muszę przyznać, że uroczystość wręczania Teatralnych Nagród Muzycznych im. Jana Kiepury przebiega na coraz wyższym poziomie organizacyjnym. Komentarze prowadzącego imprezę Pawła Sztompke były dowcipne i dostosowane do poszczególnych osób.

Żałuję jedynie, że niektórzy laureaci … nie idą „za ciosem”. Mam tu na myśli choćby Annę Srokę-Hryń – laureatkę w kategorii Najlepsza Śpiewaczka w 2013 roku. Wręczająca wówczas statuetkę Pierwsza Dama Polskiej Piosenki, Irena Santor, wyraziła hołd wobec talentu aktorskiego i piosenkarskiego młodej artystki.    Z wielką przyjemnością słuchałem jej głosu w spektaklu „Edith i Marlene”, ale do tej pory nie doczekałem się (a może nie zauważyłem?) płyty z wykonywanymi przez nią piosenkami. Wprawdzie na stronie piosenkarki pojawiła się zapowiedź płyty, niemniej na razie nie mam tej satysfakcji.

Może zatem nagrody powinny przebierać formę stypendium na realizację jakiegoś przedsięwzięcia?

 

Roman Soroczyński

15.06.2014 r.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko