Janusz Termer – Święty związek – Głos pokolenia przełomu

0
65

Janusz Termer                                                           

Książki 25-lecia (3)

                         

Święty związek Głos pokolenia przełomu

 

 

Maria Wollenberg-Kluza     Radiowa dwójka Polskiego Radia zachęca słuchaczy do głosowania na najlepszą polską książkę minionego 25-lecia. Zamieszcza też na swojej internetowej stronie, niejako wyręczając czytelników, własną listę książek (ułożoną wedle niezupełnie jasnych do końca kryteriów), na które można oddawać głosy. Lista owszem, ciekawa, obejmująca różne gatunki pisarskie: od poezji i prozy po dramat i esej, acz jednak „lista nieobecnych” wyraźnie pokazuje jak daleka od wyczerpania wszystkich wartych uwagi pisarskich nurtów oraz utworów powstałych w tym czasie. Brakuje mi na tej liście sporo autorów i książek, m. in. prozy Andrzeja Żuławskiego (W oku tygrysa), wspomnień poobozowych Zofii Posmysz (Do wolności do śmierci do życia) – o których pisałem wcześniej (patrz dwa ostatnie wydania pisarze.pl) oraz książek innych jeszcze prozaików, jak np. Władysław Lech Terlecki  (Zabij cara, Wyspa kata), Eugeniusz Kabatc (Czarnoruska kronika trędowatych), Zbigniew Żakiewicz (Gorycz i sól morza), Edward Redliński (Transformejszyn), Józef Łoziński  (Holding i reszta albo Jak zostać bogatym w biednym państwie), Zbigniew Domino (Syberiada polska); eseistów, jak Piotr Kuncewicz (Legenda Europy) czy Radosław Romaniuk (Inne życie – biografia Jarosława Iwaszkiewicza) oraz ważne tomy wierszy takich – pominiętych na tej liście „dwójki” – poetów, jak chociażby Julia Hartwig, Krzysztof Gąsiorowski,  Jerzy Górzański, Marian Grześczak, Zbigniew Jerzyna, Roman Śliwonik, Jan Twardowski, Adam Zagajewski czy poniżej przypominany poniżej Krzysztof Karasek i jego zbiór wierszy Święty związek.

    Krzysztof Karasek (rocznik 1937) związany blisko niegdyś z tzw. „pokoleniem 1968” (m. in. Stanisław Barańczak, Julian Kornhauser, Ryszard Krynicki, Ewa Lipska, Rafał Wojaczek, Adam Zagajewski) do niedawna jeszcze uważany był niemal za outsidera owej „nowej fali” w poezji polskiej końca XX w., dziś wyrasta – zdaniem wielu krytyków – na czołową postać tej formacji. „Jego poezja nie nagłośniona publicystyką polityczną, nie wsparta stemplem emigracyjnym, jest najpoważniejszym artystycznym głosem pokolenia przełomu. Ładunek myślowy, filozofia i samoświadomość tej poezji ma najwyższy współcześnie ciężar gatunkowy” (Zbigniew Bieńkowski). Zaś Tomasz Burek wyznacza poecie miejsce analogiczne do tego, jakie z latami zajął Jarosław Iwaszkiewicz pośród „pięknej plejady” poetów Skamandra, początkowo również niedoceniany, gdyż tak jak on – wodzony na pokuszenie różnych sprzecznych ideologii, światopoglądów, jak i modnych poetyk – nie uległ żadnej „frakcji, konwencji czy manipulacji, że zachował wobec świata ciekawość i lęk, zdolność litości, dystans i swobodę osądzania, że nie bał się własnych sprzeczności i że na sprzecznościach, nieodłącznych od ludzkiego wymiaru istnienia, cierpliwie budował swoją poetycką osobowość” (w: Sporne postaci polskiej literatury współczesnej. Kontynuacje, IBL, 1996).

 

   Sam Krzysztof Karasek formułując wprost swój literacki program w szkicu Autopsychografia (1993) pisał, że: „Poezja wynika z poczucia braku i poczucia pełni, z poczucia wyobcowania i pragnienia zadomowienia się we wszechświecie. Jest rezultatem nie zawinionych urazów i zasług, które sobie przypisaliśmy, odnalezieniem miejsca i jego utratą, buntem, zniecierpliwieniem, ale i pokorą. Wszystko to splata się w niej, a raczej ona splata w sobie to wszystko (…). Bunt i akceptacja, brak i pełnia, światło i mrok”.

 

   Ten niewątpliwie heroiczny i maksymalistyczny program poetyki znajduje swoją egzemplifikację, dopełnienie i rozwinięcie w tomie – Święty związek(Wydawnictwo Dolnośląskie, 1997). Jest to zbiór – i program –  pełen świadomie eksploatowanych dychotomicznych sprzeczności w całej jego twórczości literackiej. Zwłaszcza w poezji. Poezji traktowanej jako najwyższa wartość życia duchowego człowieka. Poezji jako próby godzenia awangardowych poszukiwań i tęsknoty za klasycznym ładem, miarą i porządkiem natury i kultury. Poezji pełnej elementów witalizmu i zarazem intelektualizmu, przywiązania do materialnej cielesności istnienia i jednocześnie odwołań do wielkiego humanistycznego dziedzictwa dorobku artystycznego i umysłowego ludzkości. Poeta rozdarty jest (bywa) tutaj miedzy naporem fizyczności, a bodźcami cywilizacji; miedzy wymogami „nagiej”:egzystencji, a potrzebą i głodem metafizyki; miedzy poznawczym zwątpieniem, a żywą podskórnie nadzieją na odnalezienie jeszcze żywych, dramatycznie traconych w XX stuleciu, klasycznie humanistycznych wartości – rozmaicie zresztą jak wiadomo rozumianych w poszczególnych epokach – prawdy, dobra i piękna.

 

   Tom ten przynosi wiersze z lat 90., znamienne dla postawy autora głośnego przed laty poematu Rewolucjonista spod budki z piwem. Zawiera utwory łączące emocjonalność wizji i tonów osobistych z pokoleniowymi przeżyciami (np. Berlin 1975, wspomnienie, Do ciemnego poety). Wiersze i poematy podejmujące problematykę przemyśleń związanych z narodowymi czy społecznymi doświadczeniami (np. Ojczyzna II, Święty związek, Poemat bez tytułu i na dwa końce) obok wierszy bezpośrednich wyznań poetyckiej wiary (np. Dwa i pół zdania na temat wierszy) oraz pełne przekornie wilczego często humoru i autoironii teksty odwołujące się do tradycji historycznej i mitów kultury, łączące niemal reportażowe elementy codziennej realności z poetykę snu (Dyskurs poetów, Wahrheit und Dichtung), dające sugestywny obraz stale ponawianych prób pisarskiego samookreślenia, zderzanych z pytaniami o istotę nie tylko „prywatnej” historii (Chłopiec wyjmujący cierń ze stopy, Ten, który niesie), co i „powszechny” sens ludzkiego życia, egzystencjalne imponderabilia (Odpowiedniki, Petersburskie widziadła wierszem i prozą). To niewątpliwie jeden z najważniejszych i najciekawszych ówcześnie poetyckich głosów owego społeczno-politycznego i milenijnego zarazem „pokolenia przełomu”. Jakże niekonwencjonalny, całkowicie własny i odbiegający od częstych jednostronnie „chóralnych” głosów i zaśpiewów naszej literatury (poezji) tego czasu.

                                                                                                                  J.T.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko