Władysław Panasiuk – Niepokonany, niezniszczalny ( List z Chicago)

0
57

Władysław Panasiuk

 

Niepokonany, niezniszczalny

 

 

Tak mówi się o diamencie (z łac.diamentum), którego zarysować można tylko innym diamentem. Ten szlachetny kamień to krystaliczna forma węgla w jego najczystszej postaci. Po raz pierwszy spalona pod szklanym kloszem wiązką promieni słonecznych skupionych soczewką przez Antoine Lavoisiera.

Jeśli słyszymy, że w Rosji i Ameryce jest wszystko najlepsze, największe, najdłuższe, to musimy w to uwierzyć. Te dwa kraje pomimo niegdyś (medialnie) prowadzonej zimnej wojny mają wiele wspólnego i pewnie się w różnych sprawach wspomagają. To dwa mocarstwa, które od lat się „nie lubią”, dowodem czego może być mieszkający syn Bush’a w Moskwie, a Gorbaczow w USA. Przykłady owej „nienawiści” można by mnożyć.

Wielkość zobowiązuje, czy nam się to podoba, czy nie. Ameryka jest olbrzymia, ale Rosja to prawie połowa naszej planety, więc nieporównywalna z żadnym innym krajem. To, że tory mają szersze – wiemy, ale, że przeszło czterdzieści lat temu odkryto na Syberii największy krater diamentowy na świecie (liczący sto kilometrów), owiany tajemnicą Kremla niemal przez pół wieku – nie każdy wie.

Pod zmarzliną syberyjską kryje się wiele tajemnic, o których jeszcze świat usłyszy. Skarby pochodzące z powierzchni ziemi – żywią, a te ukryte w jej głębi – bogacą.

To właśnie w Rosji jest najwięcej milionerów. Niektórzy przypisują majętność ludzi ich pracowitości, ale wszyscy doskonale wiemy, że to nie jest prawdą.

Diamentowy kamień jest w rosyjskim kraterze dwa razy twardszy niż dotychczas nam znany. I znowu te wielkości. Przy obecnym zapotrzebowaniu powinno go wystarczyć światu na trzy tysiące lat. W Ameryce też są kopalnie diamentów, ale owe złoża nie mają wielkiego znaczenia w przemyśle. Ten minerał najtwardszy ze wszystkich substancji występujących w przyrodzie można znaleźć w ponad dwudziestu krajach świata. Z reguły tam gdzie występuje diament panuje bieda, „bo nie dla psa kiełbasa”.  Kontynent afrykański jest najlepszym tego przykładem, choćby wymienić: Kongo, Senegal, Tanzania, Wybrzeże Kości Słoniowej, Namibia, Sierra Leone, Angola, Ghana, Gwinea, Liberia.

Wydobyty diament używany jest w przemyśle i medycynie, tylko jego niewielka część, a wiec w granicach do 20% posiada cechy jubilerskie. Oszlifowany kamień nazywamy brylantem. Największym i ogólnie znanym jest „Cullinan” 3106 karatów, podzielony na 105 części i oszlifowany. Takich diamentów jest więcej, w Polsce są dwa, chociaż nieporównywalne z wyżej wymienionym, ale nie o tym chcę pisać.

 

Obwieszone brylantami zamożne panie nie mają najmniejszego pojęcia o pochodzeniu tych błyskotek. Mówią, że drogie kamienie krwawią, ale jest w tym wiele prawdy.


***

Przy łowieniu pereł, które spoczywają w muszlach na dnie głębin traci życie wiele osób. Poławiacze nie są milionerami, a ci zaś nie schodzą na głębokość poniżej basenu. Wszystko, co piękne rodzi się w bólach.

 

Przenieśmy się na chwilę do zachodniej Afryki na wybrzeże Atlantyku gdzie leży Sierra Leone, jedno z najbiedniejszych państw świata, ale nie osamotnione w tym względzie. Sierra Leone przez przeszło trzy wieki było dla Europejczyków źródłem w pozyskiwania niewolników.

Pod koniec XVIII w. aż do XX w. kraj ten był kolonią brytyjską. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia ze względu na wielkie korupcje i biedę, kraj ten pogrążył się w walkach wewnętrznych. W 1991 r. wybuchła wojna domowa, trwająca do 2002 r. Front rewolucyjny stanął przeciwko rządowi, który objął całkowitą kontrolę nad zyskami pochodzącymi z wydobywania: boksytu, tytanu, a przede wszystkim diamentów. Wojna pochłonęła w swych czeluściach ponad 100 tys.ludzi, a drugie tyle zmarło z powodu chorób i głodu. Pozostało wielu kalekich. Trudno się z tak wielkiej tragedii otrząsnąć

 

Drugim (i wcale nie ostatnim) afrykańskim krajem położonym na diamentach, który mogłoby się dławić dobrobytem, jest Zimbabwe. Trzy czynne kopalnie bogate w dobry surowiec przynoszą niemałe zyski opiewające na sumę czterech mld. dolarów rocznie.

Co z tego, jak wydobycie kontrolowane jest przez organizacje przestępcze. Od lat pracownicy kopalń traktowani byli poniżej godności człowieka, a więc bici, torturowani i zabijani. Biedacy złapani z motyką w dłoni na polu diamentowym Marange są szczuci psami i katowani. Zyskami nadal dzielą się najwyżsi urzędnicy państwowi.

Czy to nie dziwne, że ludzie śpiący na diamentach należą do najuboższych na świecie?

Nie pomogły żadne organizacje i wydawane certyfikaty, wszystkich można kupić, tylko każdy ma odpowiednią cenę.

Gdyby zyski sprawiedliwie podzielić, ale co ja bredzę, byłby to przecie komunizm.

Kiedy widzę szyje ozdobione diamentowymi koliami, czuję się tak, jakbym stąpał po tamtych polach przesiąkniętych krwią. Gdybyśmy nie kupowali tych drogich kamieni znikłyby problemy i kurierzy przenoszący towar do Mozambiku. Zmniejszyłyby się fortuny, a co najważniejsze nie lałaby się krew niewinnych ludzi z garścią ryżu w dłoni, dla którego codziennie ryzykują życiem. W tym niechlubnym procederze uczestniczy cały świat, a więc i my. Wolny rynek sprawia, że możemy dowolnie handlować: jedni kamieniami, inni zielem i złotem, a jeszcze inni majątkiem narodowym.

 

Władysław Panasiuk

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko