Władysław Panasiuk – Tylko pamięć

0
150

Władysław Panasiuk


Tylko pamięć

 

„Czasie, czasie, kto cię zatrzyma, kto twój powstrzyma bieg”.

Przemijamy wraz z nim, a teraźniejszość przemienia się w przeszłość, tym samym tworząc dalszy ciąg historii. Moje pokolenie jest niezwykłe, bo przyszło mu żyć na przełomie dwóch wieków, gdzie zmieniały się ustroje i przeobrażał świat. Byliśmy świadkami wielu niepowtarzalnych wydarzeń; w tym wielkiego pontyfikatu papieża rodaka. Takich pięknych i wzniosłych chwil było znacznie więcej, ale nie ominęły nas zdrady i tragedie narodowe. Przez wiele lat Polacy domagali się lepszego życia i to coraz odważniej. Wychodzili na ulicę, by manifestować swoje niezadowolenie. Zwyczajnie domagali się praw do godnego życia. Demonstracje rozpędzało rozwścieczone komunistyczne ZOMO, prostując pały na plecach robotników i rolników, którzy ich żywili, padały strzały, ginęli niewinni ludzie. Potem były nieludzkie przesłuchania i haniebne wyroki. Jedynie „partia robotnicza” postępowała słusznie i nieomylnie, a jej przywódcy stali się carami. Nie wszyscy pamiętamy o tych, którzy również w naszym imieniu domagali się prawdy. Wielu bohaterów minionych zdarzeń pogrzebał czas. To prawda, że na cudzych plecach nawet setny bat nie boli.

Zdarza się i mnie obrywać baty, kiedy piszę o tamtych niechlubnych wydarzeniach i nędzy, która dotyka wielu ludzi w obecnych czasach. Ci, którym się trochę lepiej powodzi zapominają o ludziach potrzebujących wsparcia. Nie każdy urodził się przedsiębiorcą czy politykiem.

Pamięć bywa krótka, a dzieje historii mało znane.

***

Wojna wydana własnemu narodowi popchnęła kraj w ciemny zakątek, z którego wyjść trudno. Zdradzili nas szpicle doprowadzając do kolejnego cichego rozbioru. Oni zostali „bohaterami”, a bity naród biedotą. Rozwijająca się niegdyś gospodarka przeszła w ręce obcych, którym musimy usługiwać. Chorować mogą tylko zamożni, bo szpitale podobnie jak na Zachodzie stały się mennicami. Nasza zawodowa armia nie jest w stanie obronić Białegostoku i tylko patrzeć jak ktoś wyciągnie rękę po ten skrawek ziemi gdzie wzrastaliśmy. Braterstwa broni i partnerstwa doświadczaliśmy wielokrotnie i zawsze było tak samo. Sojusz to jeno, a samotność to drugie. Wchodzą w życie nowe kultury i tak naprawdę rodzice nie wiedzą jaką płeć w przyszłości wybierze ich pociecha. Wręcz tragiczne ustawy zabijają logikę, na ślubnym kobiercu rozgardiasz jakiego nie było. Dokąd zmierza zagubiony człowiek?

                                                               

***

Wiele narodów ambitnie dąży do suwerenności, obala zasiedziałych na tronach władców, czasami nawet dyktatorów. Naród ich rozlicza, ale oni nigdy nie oddają zagrabionych dóbr. Prawo bowiem od wieków należy do władców.

Giną niewinni ludzie, wojny sieją spustoszenie, a świat biernie przygląda się i milczy. Wielkie organizacje nie mają żadnego wpływu na tych, którzy grożą wielkim palcem, a embarga stały się jedynie symbolem prawa. Interesy rządzą światem, a my zwyczajni zjadacze chleba, na który ciężko musimy pracować nabieramy wody w usta, albo, co gorsza mędrkujemy.

 Już nawet na błędach człowiek się nie uczy – znana reguła nie obowiązuje, bo jakby tak było, świat stałby się lepszy.

                                                                        

***

Powróćmy do niedawnej historii, by uzmysłowić sobie, co tak naprawdę znaczą sojusze i jakie potrafią pozostawiać po sobie cierpienia. „21 857 zamordowanych Polaków, to sześć hektarów ludzi stojących ramię przy ramieniu – aż po horyzont! Każdy z imieniem, nazwiskiem, stopniem wojskowym i…dziurą w głowie. Każdy miał ojca i matkę, brata i siostrę, żonę, dzieci i rodaków, za których oddał życie” ( fragment zamieszczony w folderze „Fundacja Pomnik Ofiar Katynia”

 

Stawiamy pomniki katom, a co z ich ofiarami?

 

Dostałam list z rosyjskim znaczkiem

Piszesz, więc żyjesz, Bogu dzięki!

Całujesz córkę jedynaczkę.

A mi posyłasz nieba błękit.

I w zwiewnej widzisz mnie sukience

Wiem, że nie możesz pisać więcej.

 

Basieńka pyta wciąż o tatę

I marzy o dalekich krajach

Gdzie pojedziemy wszyscy latem.

Więc tylko siebie uspokajam.

Jeńcom nie wolno strzelać w głowy.

To prawo międzynarodowe.

 

Chciałeś powrócić przed wigilią.

Na pewno wrócisz na Wielkanoc.

Ja kawę z mlekiem i wanilią

Przyniosę ci do łóżka rano.

Na razie szukam cię w albumie.

I sny mam, których nie rozumiem.

 

Mężczyźni w płaszczach lecz bez twarzy

Idą przez rzadki las pomału.

Czuję, że złego coś się zdarzy.

I nagle słychać huk wystrzałów!

Otwieram oczy, strzały liczę.

To wiatr uderza w okiennice.

 

Dostałam list z rosyjskim znaczkiem.

Piszesz, więc żyjesz, Bogu dzięki…

 

Umilkły słowa, zostało cierpienie, dlaczego człowiek człowiekowi zgotował tak okrutny los. Zwierz zabija z głodu, człowiek z nienawiści, a czasem nawet z grymasu. Agresja nie służy rozwojowi, a już najmniej wychowaniu młodych pokoleń. Skutki światowych wojen zauważamy w Stanach. Szesnastoletni uczeń rani w szkole dwudziestu rówieśników. Powracający z wojny mordują najbliższych, czy trzeba więcej argumentów?

                                                                     

***

Siedemdziesiąta czwarta rocznica mordu w Katyniu, czwarta rocznica Smoleńska.

Obchody owych rocznic w Chicago są wciąż żywe. W związku z tym odbyło się wiele uroczystości: pod pomnikiem katyńskim i w kościołach.

Zrzeszenie Literatów im. Jana Pawła II zorganizowało w JOM spotkanie upamiętniające te dwa smutne wydarzenia. Była krótka lekcja historii, recytowano wiersze, wyświetlono film A. Gargas „Anatomia upadku cz. II”. Liczna widownia ocierała łzy.

 

(…) Na ziemi, gdzie wyrosła kraina Nerona,

Miast dzwonów biją w niebo wartownika kroki.

Przez drut kolczasty Chrystus schodzi w piwnic mroki

Tam gdzie wolność zabita, by za wolność konać.

 

Jak wybaczyć krzywdy, jak ukoić rany tej nieludzkiej zbrodni, tak podłego czynu.

To fragment historii krwią Polską pisanej, opowieść o gułagach (stworzonych przez Lenina), to łzy polskich matek ocierane dłonią spękaną jak ziemia, która naród żywi. To krzyk naszych dzieci powtarzany echem i ta niedola płynąca jak rzeka. Oczy wciąż łzawią, a czas ucieka.

Przebaczyć trzeba, zapomnieć nie wolno.

 Wszystkie nieprawdy należy obalić i honor przywrócić ofiarom. Tylko nasza pamięć może ich ocalić.

 

Władysław Panasiuk

 

Wykorzystano wiersz „Sen o Katyniu” Dominiki Świątek i fragment wiersza „Msza święta” Bolesława Redzisza jeńca Kozielska.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko