Bohdan Drozdowski – Dwoje

0
101
Przez granatowość
pokornego nieba
co od źrenicy
w porę się odchyli
patrzę
na granie foremnych motyli
nad polem owsa
które wiatr koleba

To się unoszą
jak twój biały stanik
to mrużą skrzydła
jak ty oczy wtedy
gdy już jesteśmy tacy stratowani

Co ponad lękiem naszym się otwiera
Dalekie
obce w swoim nieskończeniu
jest jak ów motyl
który wzrok mój przeniósł
stąd gdzie się żyje
tam gdzie nie dociera

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko