Zofia Mikuła – Zagęszczanie świata Adama Ziemianina

0
48

Zofia Mikuła


Zagęszczanie świata Adama Ziemianina


Zagęszczaj świat / Choć on i bez tego / Gęsty od tajemnic / I pytaj o szczegóły / Bo każda odpowiedź / Jest bramą do wieczności.

            Trzymam w dłoniach garść wierszy „wędrownych” Adama ZiemianinaWilcze podniebienie. Mam wrażenie, że wiersze znajdujące się w tym tomiku, są jakby rozrachunkiem z miejscami, w których poeta mieszkał, przebywał, albo odwiedzał tylko podczas licznych podróży. To zapewne z tych wypraw ukształtował się tom wierszy wędrownych. Wilcze (czarne) podniebienie mówimy o kimś szczególnie złośliwym, napastliwym. Kogo autor chciał określić tym mianem? Czyżby czas, który nieustannie gna do przodu, czy może los, który go doświadcza, czy może całe nasze ziemskie bytowanie…

            We wcześniejszej twórczości, Ziemianina zachwycał każdy przejaw życia. W Wilczym podniebieniu również widoczna jest ta jego zachłanność poznawania. Autor w perspektywie minionych i teraźniejszych doznań podejmuje próbę zrozumienia współczesnego świata. Ożywia dawne miejsca, zdarzenia i postaci ukazując obecną rzeczywistość, często odbitą w krzywym zwierciadle –„obmalowuje” ludzi jednakże w dobroduszny sposób. Niemniej jednak, nawet rodzinna miejscowość wydaje się poecie teraz inna i odległa – Przelotnie w Muszynie:

Rozmowa się nie klei / Bo czwarta nad ranem / Drzewa w opatrunkach / Z wapiennym bandażem / 
I jest jak w szpitalu / O zacięciu wojskowym / Gubimy naszych wypraw/ Szlachetne podkowy// Śliwowica krew z nosa / I pestka w herbacie / Na końcu ogrodowej / Ktoś trzyma wiatraczek // Ręce w rozpaczy rozrzucone / Jak w drodze krzyżowej / I gdzieś tam się idzie / Bo jeszcze nie koniec.

Poeta częstokroć wraca do byłych lat i miejsc. Odtwarzając kody pamięci chce ocalić ich historię. W tych wierszach odnajdujemy również niepokój o umiłowane galicyjskie zakątki, jak choćby w Posezonowo w Żegiestowie, gdzie autor ubolewa nad zagładą miasteczka zniszczonego powodzią.

U tego bacznego i wnikliwego obserwatora życia, zawsze ważna jest bliskość kontaktu
z naturą.
W Piętrowo w Wierchomli drwi z małomiasteczkowych snobistycznych zachowań: O Wawrzyńcu gadają / Że jakiś niedorobiony / Owsem karmi chmury / W rodzinnej Wierchomli […] A gdy się zmęczy / Do lasu się uda / Zaskrońce tresować / Bez jadu tresura // A drobno dorobieni / Mieszkańcy Wierchomli / Z domów piętrowych / Dziarsko wychylają głowy / Bo wyciąg narciarski / Już prawie gotowy / Dobrze się mieszka / Wielu ustawionych.

 Kształtowanie w sobie człowieczeństwa wymaga odniesienia się do wartości wyższych niż materialne, poeta mając świadomość ich dewaluacji próbuje przeciwstawić się temu ironicznym słowem: Do kościoła więc trzeba / Bo niedziela za oknem / Byle własnym autem / Nie musi być oplem // Wawrzyniec pod chórem / Odmawia zdrowaśkę/ Czasem się pomyli/ Bo to Polska właśnie.

            Idźmy dalej w głąb Wilczego podniebienia – kolejny wiele mówiący wiersz; Odkrywczo we Lwowie – otwierają się tu różne dawne przestrzenie, strata ideałów, odchodzenie bliskich nam światów ściskają za gardło. To więcej niż zwykłe wzruszenie:    

Tyle zaskoczeń we Lwowie że trudno coś powiedzieć / Na ścianie masek odkrywanie i na Łyczaków patrzenie / One dzisiaj mniej lwowskie a jakby bardziej weneckie / Idą w nieustannym karnawale umieraniem opuchnięte.

Adam Ziemianin zwiedził prawie cały świat, od Chicago po Lwów, od Toronto po Kołomyję, że nie wspomnę tu o polskich miastach, poznał wielu ludzi… Jednakże najlepiej czuje się wśród swoich stron, pośród rodziny i przyjaciół. Mówi nam o tym w wierszu – Platanowo w Londynie

Czasem trzymam się jak pijany płotu / Balustrady mostu na Tamizie / Bo nigdzie mi tu dalej ni bliżej // Londyńskie Oko patrzy zezem / Jak na słowiańską egzegezę // Choćbym się modlił cały dzień / Nigdy nie przeczytam jak Anglik / Wiliama Blake’a w oryginale / Choć siedzę chwilowo / Pod londyńskim platanem / I czasu mam sporo / Dopiero kiedy wrócę / Narodowym expresem / Dwanaście przystanków / Od Liverpool Street / Do salonu u dzieci / Przeczytam strofy Blake’a.

            W jego twórczości przewija się niejednokrotnie motyw studni, która jest mitycznym symbolem – miejscem odpoczynku od znojów życia, często do niej powraca ale bez ubolewania, wierzy, że tam spotka bliskich i znajdzie ukojenie. Temat ten odnajdujemy ponownie w przepięknym lirycznym utworze Listownie u studni w Piwnicznej dedykowanym ukochanej żonie – Marysi:

Więc czekaj kochana bo ty już u studni / I zajmij w miarę najlepsze miejsce / Tak żebyś była na odległość ręki / Wtedy nie trzeba nam nic więcej.

            Autor tomu Przymierzanie peruki i słynnych Makatek, mimo licznych bolesnych przeżyć patrzy na świat z optymizmem, pragnie jeszcze tu trochę pomieszkać, bo przecież życie jest tak piękne. I gna z duchem czasów „przyjaźniąc” się z komputerem: Z tym uwodzicielskim donosicielem ponad granicami zdrowego rozsądku / O niewyparzonym języku i wilczym podniebieniu bratam się po cichu / Wiem, że inaczej się wykruszę jak niedopałek poprzedniej epoki.

Ten mistrz prostych, lecz jakże wiele mówiących metafor, w specyficzny sposób opisuje życie, takim, jakim jest, na co dzień. Nie krytykuje, nie osądza, zamyka wiersz niemal filozoficzną pointą pozwalając czytelnikowi na własne refleksje.

Czytając Adama Ziemianina trudno nie zauważyć wpływu Jerzego Harasymowicza, również sam Ziemianin nie kryje swojej fascynacji autorem Madonn polskich.  Harasymowicz był piewcą codzienności i zwyczajności, twórcą przeświadczonym o prostocie ludzkiej egzystencji i wrodzonej dobroci ludzkiej natury – te same wartości, w tym także watki biblijne możemy odnaleźć w twórczości Ziemianina. Poezja obu poetów przepełniona jest humorem, subtelnym żartem, dobrotliwą ironią, czasem groteską. Nie przypadkowo również Wojciech Belon lider zespołu Wolna Grupa Bukowina sięgał do utworów obu poetów. Nawiązując do Harasymowicza, nie sposób także, nie wspomnieć o Emilu Zegadłowiczu autorze Powsinóg beskidzkich. Co łączy tych trzech znakomitych poetów? Na pewno umiłowanie folkloru prowincji, podziw dla klimatów górskich, wsłuchiwanie się w mowę przyrody i człowieka – te wartości afirmo­wali oni wszyscy trzej.

            Nie można mówić w pełni o Ziemianinie literacie i poecie, gdy nie odkryje się jego wrażliwości; te cechy nierozerwalnie współistnieją. Podczas wspólnego powrotu z warsztatów artystycznych z Garbicza mieliśmy możliwość odbycia długiej przyjacielskiej rozmowy. Parokrotnie w czasie tej podróży ulegałam wzruszeniom. Mogłam poznać Adama, nie tylko, jako znakomitego poetę, ale także, jako osobę ciepłą o wielkiej wrażliwości, a przy tym niesłychanie skromną.

            Poeta Ziemianin intuicyjnie odrzuca to, co nieautentyczne, dąży do żywych ludzkich kontaktów: Wierzę, bowiem w szczególną misję i rolę poezji. Ona ma nieść nadzieję i odkrywać piękniejsze zakątki człowieczeństwa – widoczne to jest w ostatnim tomiku poezji Adama Ziemianina Wilcze podniebienie, taka też jest cała jego twórczość, pisana sercem, zagęszczająca świat literacki wrażliwością.

Zofia Mikuła

Adam Ziemianin – Wilcze podniebienie – Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu

Rzeszów 2011

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko