Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
113

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego



Agnieszka ‘49

To jest tak naprawdę dziennik dziecka, 12-13-letniej dziewczynki, nieco tylko nad wiek dojrzałej emocjonalnie, za to nieprzeciętnie inteligentnej, niezwykle chłonnej, spostrzegawczej. Co uderza w tych zapiskach młodziutkiej Agnieszki Osieckiej, to ich dokładność, drobiazgowość, konkretność, naoczność.Obejmują przede wszystkim krąg najbliższego otoczenia młodej diarystki – szkoła, nauczyciele, lekcje języków, szkolne koleżanki i koledzy, potańcowki, krąg rodzinny, wakacyjne wyjazdy, spacery, wypady do kin czy na basen. Jest mnóstwo obserwacji szczegółów z codziennego życia, zakupów, warunków podróży. Tła społeczno-politycznego póki co jest tu niewiele (za młoda na takie zainteresowania), choć tu i ówdzie się pojawia, raczej w postaci uwag dotyczących form oficjalnych. Wszakże nie w postaci negatywnych uwag w stosunku do systemu. Agnieszka czyni raczej, dość łagodne i bez odrobiny jadu, wycieczki przeciwko „reakcji” i „reakcjonistom”. Od czasu do czasu czyni też dość dziecinne rozważania o religii, ateizmie. Są uwagi o lekturach, dość bogatych, od „Komedii ludzkiej” Balzaca do „Przeminęło z wiatrem” Mitchell. I oczywiście – jakże by inaczej – liczne passusy o Agnieszkowych fascynacjach chłopcami, światem męskim, jej miłościach, budzących się pożądaniach. Ta sfera okazał się zresztą jedną z dominant, jeśli nie podstawową dominantą życia Agnieszki Osieckiej.

Język Agnieszki, podpisującej swoje zeszyty pseudonimem „Bożena Ostoja” jest mieszaniną języka dziecięcego, nowomowy, a na ogół poprawnej literackiej polszczyzny. I oczywiście sporo tu ciekawej „personalistyki”, uwagi o ludziach, nieznanych, mało znanych lub znanych. No i zawsze bezcenne i niezbędne w dziennikach przypisy. Czasem aż o aż nazbyt podstawowe treści w objaśnieniach kim był Stalin i co oznacza słowo „endecja”. Czytelnika-erudytę obeznanego z historią najnowszą mogące nawet śmieszyć czy irytować jako zbędne, ale kto wie, czy nie niezbędne w dobie powszechnej i powszechniejącej ignorancji w sferze wiedzy ogólnej.

Autor świetnego wstępu-eseju do dzienników, zatytułowanego „Ukryta autobiografia” Andrzej Zieniewicz pisze o nim tak: „Dzienniki wyjątkowe i zwyczajne. Dziecinne, dojrzałe, intymne, literackie. Arcyciekawe – i jako dokument ze środka stulecia, i z czasu pierwszego powojennego dziesięciolecia PRL czyli lat zaraz po wojnie, a potem lat socrealizmu, odwilży. Także jako autobiografia, czyli wynurzenia osoby, która w tym akurat dziesięcioleciu dojrzewa – przeistaczając się na naszych oczach z uczennicy w studentkę, debiutującą, dziennikarkę, poetkę i fantastycznie kolorową postać ze studenckiego ruchu kabaretowego, świetnie znaną w środowiskach artystycznych Warszawy i Gdańska”.

Zaznaczmy, że powyższy passus ze wstępu Zieniewicza dotyczy całości dziennika, a w niewielkim stopniu niniejszego tomu, który rozpoczyna kilkutomową edycję, który wydaje się być tylko skromną, „juwenilijną” przystawką do przyszłej uczty.

Agnieszka Osiecka – Dzienniki 1949-1950”, t.1, Wyd. Prószyński i s-ka, Warszawa 2013, str. 474, ISBN 978-83-739-626-0, wstęp A. Zieniewicz


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko