Kalina Izabela Zioła – Powiew wiosny

0
54

Kalina Izabela Zioła

 

Powiew wiosny

 

 

            Rok 2013 został ogłoszony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Juliana Tuwima, ze względu na przypadające w nim dwie dotyczące poety rocznice: sześćdziesiątą rocznicę śmierci i stulecie debiutu poetyckiego. Któż nie zna wierszy Juliana Tuwima?! Stykamy się z nimi przecież już od najmłodszych lat. I niektórzy idą z nimi przez całe życie. Tak właśnie wędruje z wielkim poetą Miłosz Kamil Manasterski, dla którego Tuwim zawsze był wzorem godnym naśladowania, przede wszystkim dzięki prostocie języka, docierającego do szerokiego grona czytelników.

Właśnie w tym roku, poświęconym Julianowi Tuwimowi, wydał Manasterski nową książkę poetycką “Tuwim. Inspiracje”. Zawiera ona utwory z lat 1998 – 2012, będące jakby dialogiem z wierszami Tuwima. Nie naśladuje on oczywiście zmarłego idola, nie pisze jego stylem, ale każdy ze swoich wierszy poprzedza mottem, urywkiem tuwimowego utworu. Czasem wiersze obu twórców mają wspólny tytuł, czasami tematykę, a czasami są krańcowo różne. Łączy je zawsze przejrzysty, nie udziwniony, pozbawiony sztucznych tworów język, wnikliwa obserwacja życia i lekko ironiczne poczucie humoru. Czyta się je

z prawdziwą przyjemnością.

            Choć każdy z zamieszczonych w książce utworów poprzedza „motto” autorstwa Tuwima, to można je czytać również bez tego powiązania. Przecież wiersze Manasterskiego powstawały przez kilkanaście lat jako utwory zupełnie odrębne, dopiero z okazji Roku Juliana Tuwima autor postanowił nadać książce taki właśnie kształt. Mówi w niej o sprawach bliskich każdemu z nas,  w sposób delikatny, z wrażliwością i zrozumieniem.

 

            Jest w tych wierszach tęsknota nastolatków, ich zauroczenie gwiazdami srebrnego ekranu: kolega kochał się w Arabeli/ nawet nie wstydził się przyznać/ zdjęcie wyciął ze Świata Młodych/ powiesił nad łóżkiem…/ Arabela śniła się nawet mnie (“Złotowłosa”); jest pokazana z przymrużeniem oka proza życia: życie z kelnerką/ powinno układać się idealnie/ona zawsze wie/ co komu podać/…/ kelnerka po całym dniu na nogach/ chętnie się kładzie/…/ trzeba pamiętać tylko o jednym/ kiedy wszystko się skończy/ to ona wystawia rachunek (“Życie z kelnerką”); są wspomnienia z licznych wyjazdów, podczas których przeżywał wypełnione bieganiną dni i puste noce: za późno na esemesy/ za wcześnie na listy/ tęsknota jest nieuleczalna/…/ utorować chciałbym przejście/ za daleko by pobiec/ za blisko by się zgubić (“Rondo Kaponiera”); i rozważania na temat ewentualnych oświadczyn: myślę że po trzydziestce/ przestaniesz być taka wybredna/ ja mogę jeszcze poczekać/ do pewnych rzeczy/ nawet mi się nie spieszy/ od rana/ w trzydzieste urodziny/ będę stał pod twoimi drzwiami/ …/ wiem / inne dostają/ ładniejsze prezenty/…/ może nie jestem / mężczyzną twoich marzeń/ ale przecież marzeń/ ci nie zabronię („Czas oczekiwania jest bezpłatny”). To przeciecież cudowny romantyzm, ale nie ckliwy, przesłodzony, tylko doprawiony szczyptą humoru i autoironii. Podobne odczucia budzą: „Wiersz powściągliwy”: myślę o niej/ jakby już była moją/ choć nasze szczoteczki/ mieszkają w osobnych lustrach/ …/ skąd mogę wiedzieć/ że jesteśmy dla siebie/ nie jestem pewien/ czy już dojrzałem/ do wspólnej tubki blend-a-med/ dwóch różnych kluczy/ do jednego zamka; oraz wiersz „Piołun”, który zrobił na mnie ogromne wrażenie już w ubiegłym roku, gdy ukazał się w almanachu XXXV Miedzynarodowego Listopada Poetyckiego: mógłbym cię kochać/ prawie bezinteresownie/ mógłbym pisac o tobie wiersze/ na konkursy literackie/ bez zniżki i znieczulenia/ jeździłbym do ciebie/ drugą klasą pociągu pospiesznego/ …/ łatwo dałbym się oszukać/ że żaden inny kiedy wyjadę/ …/ ludzie by o nas mówili/ jaka to piękna para/ on taki w niej zakochany/ a z niej to jest niezłe ziółko. I jak się nie zachwycić? Niby zwyczajna, banalna historia, samo życie, pokazane w prostych, jasnych słowach, a ile w tym uczucia – miłości, zazdrości, pogodzenia się z tym, z czym walczyć nie warto, bo można stracić wszystko.

Poezja Manasterskiego jest delikatna, subtelna, porusza się w obszarach znanych wszystkim wrażliwym ludziom. Autor buduje za pomocą nieskomplikowanych środków wyrazu ciepłą, bliską relację z czytelnikami, ukazuje im swój wewnętrzny, bogaty świat uczuciowy, pozostający w bliskim powiązaniu z otaczającym go światem zewnętrznym.

            Tak jak Tuwima inspiruje poetę przyroda, pełna kształtów, smaków i zapachów. Czasem maluje słowami barwne obrazy, jakby wyjęte z impresjonistycznych pejzaży:

wiatr zagradzał nam drogę/ wśród liści i pajęczyn szukaliśmy/ furtki do ogrodu/ …/ pamiętamy smak/ jabłek kradzionych Panu Bogu/ rosnących samopas śliw gruszy/ i tego egzotycznego drzewa/ przy szopie/ („Dom”). Wiele uwagi poświęca miejscom, które odwiedził, które zapisały się czymś szczególnym w jego pamięci, miastom, miasteczkom… Tej wyjątkowej atmosferze, jaka otacza nas w nowym, nie zbadanym jeszcze obszarze: za wycieraczkami/ miasto przepływa w majową zieleń/ drzewa wylewają się z trawników/ park opuszczają ostatni rozbitkowie/ Mały Rynek jak Mała Strana/ z jedynym tylko turystą/ („Krotoszyn”), po szynach przykrytych asfaltem/ wyjeżdża tramwaj firmy Ringhoffer/ z pantografem zawieszonym we mgle/ w kamienicach przy Bielskiej/ lokatorzy wciąż słyszą przez sen/ tramwajowy dzwonek/ od stu lat ten sam/ („Nocny tramwaj w Cieszynie”), miasteczko rano/ spokojnie otwiera rolety/ w zamknietej cukierni/ stolik dla dwojga/ kusi/ przez mglisty rynek/ przejeżdżają niewyspane autobusy/…/ o siódmej rano w Kcyni/ samotność jest/ nie do zniesienia/ („Sentymentalny”), bez widoków/ wzdłuż torów tramwajowych/ wokół ronda/ pod pomnikiem/ mgła/ latarnie oderwane od ziemi/ drzewa urwane w połowie/ ślepe ulice/ plac bezludny/ („Biały wiersz”). Widać w tych wierszach dokładne przyglądanie się światu, fotograficzną prawie obserwację, zapamiętywanie szczegółów. Ale gdziekolwiek poeta się znajduje, cokolwiek podziwia, zawsze w puencie wiersza jest wzmianka o samotności, o tęsknocie, o chęci powrotu do domu, do kobiety, którą kocha i bez której życie jest puste, pozbawione sensu: / porusz/ rozwiej wszystko/ na/ drodze/ zanim w bieli kartek/ do ciebie/ zabłądzę/ („Biały wiersz”),  zimno/ bez twoich ramion/ mróz/ („Sentymentalny”), gaśnie hotelowa elewacja/ …/ w pokoju obok/ przerwana rozmowa/ niedyskretne łóżko/ próbuje przebić ściany/ na ulicy męski głos/ krzyczy twoje imię/ a może to moje myśli/ odbijają się od kamienic/ („Wieczór”),  a ty wciąż/ nie odbierasz/ moich telefonów/ („Krotoszyn.Maj”), w drzwiach wagonu zobaczyłem twoją twarz/ („W Kaliszu”),  tylko objąć nie mogę/ nic ci szepnąć nie umiem/ składam ci pocałunek/ nie poczujesz/ („Faro”).

            Można więc przypuszczać, że miłość jest dla Miłosza Kamila Manasterskiego równie inspirująca, jak poezja Juliana Tuwima. I te dwie połączone inspiracje pozwoliły mu napisać doskonałą książkę, którą czytelnik nie tylko weźmie do ręki, ale z przyjemnością przeczyta i niejednokrotnie do niej wróci. W dzisiejszych czasach, gdy wokół pełno jest pseudopoetyckiego bełkotu, silenia się za wszelką cenę na oryginalność, pisania tak zawiłego, że zrozumiałe jest często tylko przez piszącego, poetycka książka Manasterskiego „Tuwim. Inspiracje” jest jak ożywczy powiew wiosennego powietrza. To prawdziwa poezja pisana piękną polszczyzną.

Miłosz Kamil Manasterski „Tuwim. Inspiracje”,

Wydawnictwo Książkowe „IBiS”, Warszawa 2013, s.98


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko