Jan Orłowski – Julian Tuwim w kręgu poezji Puszkina

0
619

Jan Orłowski

 

 

Julian Tuwim w kręgu poezji Puszkina


 

          W roku bieżącym przypada 60-lecie śmierci Juliana Tuwima (poeta zmarł w Zakopanem 27 grudnia 1953 r.). W okresie międzywojennym był on najbardziej znanym i rozpoznawalnym poetą spośród grupy „skamandrytów” (jak wiadomo, należeli do niej Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Jan Lechoń). Po upływie ponad półwiecza od śmierci autor Rzeczy czarnoleskiej nie przestaje nas wzruszać jako poeta liryczny, odżegnujący się od patosu wzniosłości wyraziciel przeżyć prostego człowieka swojej epoki, jako twórca tekstów wciąż śpiewanych pieśni, powszechnie lubianych wierszy dla dzieci i wreszcie jako niedościgniony tłumacz poezji rosyjskiej – od staroruskiego eposu Słowo o wyprawie Igora do wierszy i poematów współczesnych sobie poetów – Włodzimierza Majakowskiego, Borysa Pasternaka i Michaiła Swietłowa. Miejsce szczególne w translatorskim dorobku Tuwima zajmuje jednak spuścizna Aleksandra Puszkina – najsławniejszego z poetów rosyjskich wszech czasów. Ona to właśnie najbardziej fascynowała Tuwima, była mu szczególnie bliska i z nią związane były jego najwybitniejsze osiągnięcia literacko-artystyczne w dziedzinie trudnej sztuki przekładu poetyckiego1.

          Warto przypomnieć, że polskie przekłady poezji Puszkina pojawiały się już w dobie romantyzmu. W latach 20-tych XIX wieku – głównie w wileńskim ośrodku literackim – tłumaczono fragmenty jego poematów – Fontanna Bakczysaraju, Jeniec Kaukazu, Cyganie oraz niektóre wiersze liryczne, wśród nich Elegię i Przypomnienie (ten  drugi  wiersz  przełożył  Adam  Mickiewicz  podczas  swojego  pobytu  w  Rosji). Pierwszymi polskimi tłumaczami, którzy za życia Puszkina przekładali jego utwory, byli oprócz Mickiewicza – następujący twórcy: Adam Rogalski, Napoleon Feliks Żaba, Aleksander Chodźko, Antoni Edward Odyniec i Ignacy Despot Zenowicz. Przekłady z Puszkina stanowią jednak znikomą część ich dorobku literackiego2

          Tłumaczenia z Puszkina zajmują poczesne miejsce dopiero w twórczości młodopolskiego poety Leo Belmonta (pseudonim Leopolda Blumentala), który na początku XX wieku przyswoił literaturze polskiej dziewiętnaście utworów autora Jeńca Kaukazu, w tym jego koronne dzieło – „romans wierszem” Eugeniusz Oniegin,  małą tragedię Mozart i Salieri i kilkanaście wierszy lirycznych. Belmont jako pierwszy stworzył pełny polski przekład Eugeniusza Oniegina (wydany był w Krakowie w roku 1902), który był wysoko ceniony do czasu pojawienia się po drugiej wojnie światowej bardziej współczesnych tłumaczeń Juliana Tuwima i Adama Ważyka. W XIX wieku fragmenty swoich spolszczeń tego dzieła publikowali: Jakub Jurkiewicz (pseudonim – Benedykt Dołęga), Adam Sikorski, Stanisław Budziński, Władysław Stankiewicz, Adam Pług (pseudonim Antoniego Pietkiewicza) i Wiktor Gomulicki.

          Bez przesady można stwierdzić, że prawdziwie nową epokę w przyswajaniu polskiej poezji twórczości Puszkina stanowią dopiero przekłady Tuwima. Ich zwiastunem były pojawiające się od roku 1927 tłumaczenia fragmentów Jeźdźca miedzianego, które Tuwim publikował w tygodniku „Wiadomości Literackie”. Cały tekst tego poematu, wraz z wnikliwym studium slawisty Wacława Lednickiego, wydany został w roku 1932 i – jak napisał później znany „puszkinolog” Marian Toporowski – „był rewelacją w zakresie adekwatności i artyzmu tłumaczenia”3

          Historiozoficzny Jeździec miedziany Puszkina w interpretacji Tuwima określany jest w krytyce literackiej i w rozprawach naukowych jako przekład kongenialny, to znaczy całkowicie odpowiadający oryginałowi pod względem artyzmu. Określenie to odnosi się również i do innych tłumaczeń autora Kwiatów polskich

          Owo translatorskie dokonanie Tuwima spotkało się z licznymi, nierzadko entuzjastycznymi ocenami ówczesnych krytyków, pisarzy i historyków literatury (byli wśród nich m. in. Sergiusz Kułakowski, Adam Grzymała-Siedlecki, Karol Wiktor Zawodziński, Władysław Chodasiewicz). Od wydania polskiej wersji Jeźdźca miedzianego w roku 1932 datuje się jakościowo odmienny okres przyswajania polskiemu piśmiennictwu poezji Puszkina. Po tym przekładzie Tuwima trudno już było innym tłumaczom zejść poniżej jego poziomu artystycznego. Ujawnione w Jeźdźcu miedzianym inspirujące oddziaływanie translatorskiej sztuki Tuwima tak oceniał cytowany już  Marian Toporowski we wstępie do książki Puszkin w Polsce:

 

          W okresie międzywojennym nastąpił zasadniczy przełom w zakresie poziomu i techniki przekładów z literatury rosyjskiej. Stało się to dzięki znakomitemu tłumaczeniu Jeźdźca miedzianego przez Juliana Tuwima. Nareszcie otrzymaliśmy przekład, który oddawał nie tylko treść lub nastrój, ale i cały artyzm Puszkinowskiej sztuki. Ten świetny tłumacz dał również piękny wybór liryki Puszkinowskiej w tomie Lutnia Puszkina. Przekłady Tuwima cieszyły się wielkim powodzeniem i nakłady ich były bardzo szybko wyczerpywane4.

 

          Wspomniana tu Lutnia Puszkina w jeszcze większy stopniu niż Jeździec miedziany rozsławiła nazwisko Tuwima jako niedoścignionego tłumacza spuścizny geniusza poezji rosyjskiej. Książka ta ukazała się w roku 1937, w stulecie tragicznej śmierci tego poety, którą to rocznicę w niepodległej Polsce – mimo bardzo żywych przecież wśród Polaków antyrosyjskich uprzedzeń – obchodzono w świecie polskiej kultury uroczyście i z dużym rozmachem.

          Tuwimowska Lutnia Puszkina zawierała przekłady kilkudziesięciu wierszy lirycznych oraz fragmenty niektórych poematów Puszkina (Jeździec miedziany, Cyganie, Połtawa). Znaczenie tego dzieła polega na spopularyzowaniu w Polsce znakomitej i ciągle wzruszającej Puszkinowskiej liryki, którą Andrzej Lewandowski, sam świetny współczesny tłumacz kilku poematów tego twórcy (Eugeniusz Oniegin, Rusłan i Ludmiła, Fontanna Bakczysaraju) uważa za nieprzekładalną. Tuwim jednak odważnie i z wielkim sukcesem artystycznym zmierzył się z błyskotliwą liryką Puszkina i przełożył jej najobszerniejszy wybór. Wśród jego spolszczeń tej liryki są chociażby tak znane wiersze jak Pomnik, Pismo na Sybir, Poeta, Muza, „Wolności siewca…”, Prorok, Do poety, Mój rodowód i wiele innych. 

          Ukoronowaniem Tuwimowskich tłumaczeń z Puszkina był przekład poematu Eugeniusz Oniegin. Tuwim zdołał jednakże przełożyć tylko początkowe trzy rozdziały tego dzieła, nad którymi pracował po drugiej wojnie światowej (rozdział pierwszy i drugi ukazał się już w roku 1946 w tygodniku „Odrodzenie”). Jak wiadomo, polską wersję Oniegina tworzył równocześnie Adam Ważyk, mniej zasłużony tłumacz Puszkina5. Dokonane wówczas przez Tuwima i Ważyka spolszczenia Eugeniusza Oniegina spełniają rolę swoistych punktów odniesienia w sporach i dyskusjach o metodzie tłumaczenia tego arcydzieła rosyjskiej poezji romantycznej. Chodzi tu zwłaszcza o adekwatność odtworzenia w przekładzie charakterystycznej czternasto-wersowej „strofy onieginowskiej” ze specyficznym przeplataniem rymów żeńskich i męskich (te ostatnie są, jak wiadomo, dość rzadkie w polszczyźnie). Tuwim zachował w swoim tłumaczeniu pełen wdzięku i lekkości kształt Puszkinowskiej strofy, Ważyk zaś rezygnował z części występujących w niej rymów męskich, wskutek czego w jego polskiej wersji Oniegina osłabiony został formalno-artystyczny efekt oryginału. Spór Tuwima i Ważyka wokół sposobu tłumaczenia Eugeniusza Oniegina nie pozostał bez wpływu na dalsze edycje i późniejsze przekłady tego dzieła. Polscy wydawcy – jak wiadomo – preferowali tłumaczenie Ważyka (zapewne dlatego, że Tuwim nie spolszczył pełnego tekstu tego poematu). Ale Tuwimowski przekład Oniegina wciąż ma swoich wielbicieli i jest nadal źródłem inspiracji dla tłumaczy. Potwierdza to najnowsza polska wersja tego „romansu wierszem”, którą wspomniany wyżej Andrzej Lewandowski opublikował w Toruniu w 2005 roku6

          Jak wiadomo, o Tuwimowskich tłumaczeniach poetyckiego dziedzictwa autora Połtawy wielokrotnie pisali już krytycy i historycy literatury. Bohdan Łazarczyk, autor monografii Sztuka translatorska Tuwima, tak oceniał miejsce tłumaczeń z Puszkina w imponującej przekładowej spuściźnie Tuwima:

 

          Podobnie jak rzuca się w oczy przygniatająca u Tuwima przewaga tłumaczeń z rosyjskiego nad przekładami z innych języków, tak translacje z Puszkina zdecydowanie dominują nad spolszczeniami utworów innych poetów rosyjskich. Ogromna liczba ponad stu przełożonych przez autora Kwiatów polskich tytułów Puszkinowskich mówi sama za siebie i szczególne miejsce tych przekładów w Tuwimowskim dorobku translatorskim nie ulega najmniejszej wątpliwości7.

 

          Ten sam historyk literatury tak podsumował swoje omówienie Tuwimowskich przekładów poezji Puszkina: Tuwim był „najlepszym polskim tłumaczem największego poety rosyjskiego”8.

          Warto przypomnieć, że apogeum rozgłosu Puszkina w polskim życiu literackim przypadło na rok 1949. Wtedy właśnie obchodzono nagłośnione wyjątkowo 150-lecie urodzin tego poety, którego w jego ojczyźnie już wcześniej nazwano „słońcem poezji rosyjskiej”. Owym powojennym puszkinowskim uroczystościom w Polsce nadano charakter państwowy. Wiadomo wszak, że w ówczesnej polityce władz PRL zadekretowano niewzruszoną przyjaźń polsko-radziecką, której prapoczątkiem i symbolem miała być często przypominana w kulturalnej propagandzie przyjaźń Puszkina i Mickiewicza. Zapomniany dzisiaj pisarz Władysław Kowalski, ówczesny marszałek sejmu (wcześniej zaś minister kultury i sztuki) mówił w roku 1949:

 

          Puszkin jest związany z narodem polskim szczególnie mocno serdeczną przyjaźnią, która łączyła go z Mickiewiczem. Obaj poeci rozumieli się głęboko na tle wspólnej ideologii wolnościowej, pozwoliło im to na wnikliwy wzajemny sąd o sobie […] Przyjaźń obu wieszczów wypływała z najgłębszych pokładów, ze wspólnego nam umiłowania wolności, sprawiedliwości społecznej i międzynarodowej, spokojnej współpracy kulturalnej dla realizowania szczęścia całej ludzkości9.

 

          Ta pełna politycznych frazesów wypowiedź Władysława Kowalskiego, którą wydrukowała „Trybuna Ludu” z 5 czerwca 1949 roku, dobitnie świadczy o tym, jak bardzo instrumentalnie traktowano wtedy w polskiej polityce kulturalnej pisarstwo i znaczenie Puszkina. W podobnym duchu wypowiadali się wtedy o tym poecie Stefan Żółkiewski i wiceminister kultury i sztuki Włodzimierz Sokorski. Nie znaczy to jednak, że nie drukowano wówczas w polskich periodykach rzeczowych rozpraw naukowych o Puszkinie autorstwa Mariana Jakóbca, Mariana Toporowskiego, Samuela Fiszmana, Juliusza Gomulickiego, Juliana Krzyżanowskiego, Henryka Markiewicza i in. Te dobrze znane literaturoznawcom nazwiska mówią same za siebie. 

          Julian Tuwim też opublikował wtedy w „Trybunie Ludu” swój jubileuszowy artykuł o Puszkinie. Nadał mu jednak najprostszy tytuł jaki można – Aleksander Puszkin – bez żadnych epitetów, bez ideologicznego zakwalifikowania i zbędnych nadinterpretacji. Tłumacz wyraził w nim po prostu swój bardzo osobisty stosunek do Puszkina jako człowieka i artysty. Oto kilka zdań z tego artykułu:

 

          […] innych poetów kochamy, w Puszkinie jesteśmy zakochani. Źródeł tego specyficznego stosunku do Puszkina należy szukać w pewnej rzadkiej właściwości jego geniuszu: nie znam drugiego poety, za którego każdym utworem stałby nieodstępnie żywy człowiek – on właśnie – Aleksander Puszkin […] I to właśnie, to niepodzielne współistnienie człowieka genialnego i po prostu człowieka, wprawia nas w radość: że oto zjawił się ktoś bliski, swój, jakiś wspaniały krewny10.

 

          Tak mógł napisać o Puszkinie człowiek, który ukochał i dogłębnie poznał jego poezję i jej humanistyczne przesłanie. Ale Tuwim uczcił ówczesny jubileusz Puszkina nie tylko tym wyjątkowym artykułem, ale tym co potrafił najlepiej – nowymi przekładami jego poezji.

          Jak wiadomo, po stworzeniu na emigracji dygresyjnego poematu Kwiaty polskie (dzieło to nie zostało dokończone) i po powrocie do Polski w roku 1946 oryginalna twórczość poetycka Tuwima zeszła na dalszy plan i ograniczała się głównie do pisania okolicznościowych wierszy na tematy społeczno-polityczne. Tuwim afirmował dokonujące się w powojennej Polsce przemiany ustrojowe, dzięki czemu cieszył się wysokim uznaniem ze strony ówczesnych władz PRL. Główny nurt działalności literackiej poety sprowadzał się wtedy do twórczości przekładowej.

          Jak wyżej wspomniano, w ówczesnych tłumaczeniach Tuwima dominowała literatura rosyjska, zwłaszcza zaś dziedzictwo Puszkina. Wiersze, poematy i prozę tego twórcy przekładali w owych latach m. in. Mieczysław Jastrun, Seweryn Pollak, Adam Ważyk, Włodzimierz Słobodnik, Tadeusz Stępniewski. Wspomniany wyżej Puszkinowski jubileusz z roku 1949 stworzył wyjątkową aurę sprzyjającą dziełu popularyzacji spuścizny Puszkina wśród polskich odbiorców. Tuwim, który był już wtedy bardzo dobrze znany jako doskonały tłumacz tego poety, rozpoczął pracę nad nowymi przekładami jego utworów. Przed powrotem z emigracji, już w roku 1945, wznowiono przedwojenne wydanie Lutni Puszkina. W latach następnych pojawiały się nowe tłumaczenia – wspomniane już początkowe rozdziały Eugeniusza Oniegina oraz Bajka o rybaku i rybce, a także Bajka o popie i jego parobku Jołopie. Jak widać, Tuwim, sam będąc autorem wielu znakomitych wierszy dla dzieci, nie pominął w swoich tłumaczeniach również Puszkinowskich Bajek.  

          W jubileuszowym 1949 roku ukazało się trzecie – rzec można – pomnikowe, znacznie rozszerzone wydanie Tuwimowskiej Lutni Puszkina11. W porównaniu z poprzednimi edycjami zawierało ono tłumaczenia powojenne mniej znanych wierszy lirycznych rosyjskiego wieszcza (Portret, Przebudzenie, Do Czaadajewa, „O muzo gniewu…”, Mój nagrobek nagrobek i in.) oraz przełożone wcześniej rozdziały Eugeniusza Oniegina. Owo wydanie Lutni Puszkina ostatecznie ugruntowało sławę Tuwima jako najwybitniejszego i najbardziej utalentowanego polskiego tłumacza twórczości Puszkina.

          Bardzo niepełne powyższe uwagi o Tuwimie tłumaczu Puszkina chciałoby się zakończyć przypomnieniem porównania, którym posłużył się Henryk Sienkiewicz w roku 1908 w jubileuszowym artykule o Lwie Tołstoju. Autor Potopu napisał wtedy: „Tołstoj jest to najwyższe drzewo w lesie twórczości rosyjskiej…”12 . Parafrazując to piękne porównanie można by powiedzieć: Julian Tuwim jest to najwyższe drzewo pośród kilkuset polskich tłumaczy najsławniejszego rosyjskiego poety.   

—————————————————————————————————————–

          1 Zob. prace na ten temat: B. Łazarczyk, Sztuka translatorska Juliana Tuwima. Przekłady z poezji rosyjskiej, Wrocław 1979; T. Robak, Julian Tuwim jako tłumacz Puszkina (Uwagi o metodzie przekładu), „Kwartalnik Instytutu Polsko-Radzieckiego” 1955, nr 3, s. 89-109; tenże: Tuwim – tłumacz, „Przegląd Humanistyczny” 1960, nr 1, s. 169-188.

          2 Większość informacji o dziejach sławy literackiej Puszkina w Polsce przytaczam na podstawie pracy: M. Toporowski, Puszkin w Polsce. Zarys bibliograficzno-literacki, PIW, Warszawa 1950.    

          3 Tamże, s. 94.

          4 Tamże, s. 26.

          5 Zob. A. Puszkin, Eugeniusz Oniegin. Tłum. Adam Ważyk, Warszawa 1952. Ten przekład Ważyka miał duże powodzenie u polskich wydawców i do chwili obecnej był ponad dziesięć razy wznawiany.

          6 Zob. A. Puszkin, Eugeniusz Oniegin (romans wierszem). W nowym przekładzie Andrzeja Lewandowskiego, Toruń 2005.

          7 B. Łazarczyk, Sztuka translatorska Juliana Tuwima…, s. 72.

          8 Tamże, s. 82-83.

          9 Cyt. za: M. Toporowski, Puszkin w Polsce…, s. 264.

          10 Tamże, s. 278.

          11 J. Tuwim, Lutnia Puszkina, „Czytelnik”, Warszawa 1949. Do roku 1987 to wydanie Lutni Puszkina wznawiano siedmiokrotnie.

          12 Zob. P. Grzegorczyk, Lew Tołstoj w Polsce. Zarys bibliograficzno-literacki, PIW, Warszawa 1964, s. 58.     

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko