Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
48

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego


Elegia o Flaubercie

Lektura eseju Renaty Lis o Gustawie Flaubercie nieodparcie przywoływała mi z pamięci do głębi mnie poruszający – także z powodu wstrząsającej, mogącej przyprawić o melancholię i nostalgię muzyki Marice Jauberta – film Francois Truffauta „La chambre vert” („Zielony pokój”) z 1978 roku, oparty na opowiadaniu Henry Jamesa („The beast of the jungle” – tytuł polski – „Ołtarz umarłych”).


Bohater filmu, Julien Davenne (kreowany przez samego reżysera) ulega wstrząsającej i monumentalnej obsesji przemijania i śmierci, oddaje się całkowicie pamięci i kultowi swoich bliskich zmarłych. Z jednego z pokojów w swoim domu tworzy swoistą kaplicę wypełnioną wizerunkami owych zmarłych, z ołtarzem przepełnionym nieustannie płonącymi świecami, na którym króluje niczym Monarchini Śmierci jego zmarła w młodzieńczym wieku żona, zmarła gdy Julien był na froncie I Wojny Światowej, a więc chodzi o miłość właściwie niespełnioną.


Gustawa Flauberta, jednego z największych gigantów i galerników literatury nie tylko francuskiej i nie tylko XIX-wiecznej, ale wielkiego w całej skali dziejów literatury powszechnej, twórcę „Pani Bovary”, „Bouvarda i Pecucheta”, „Herodiady” i najbardziej przez siebie cenionej prozy, jaką jest „Kuszenie Świętego Antoniego”, pokazała autorka eseju jako człowieka od wczesnego dzieciństwa żyjącego w cieniu śmierci, rozkładu i przemijania. Od dziecka patrzył na ojca, rzeczowego i chłodnego chirurga zmagającego się z cielesnością pacjentów i trupów. Ich odór i widok (sala chirurgiczna i prosektorium znajdowały się w obrębie posesji rodziny Flaubertów) naznaczył jego życie od zarania. Od dziecka też patrzył na nieszczęśliwą matkę, ciągle ciężarną i ciągle rodzącą, i w nieustannej, do końca życia, żałobie po umarłych w dziecięctwie dzieciach. Szczególnie ciężko przeżył śmierć ukochanej siostry i jednego z przyjaciół (drastyczna scena pogrzebu siostry i zajmowania się przez Flauberta ciałem przyjaciela). Te doświadczenia, a być może także wrodzone predyspozycje psychiczne przyprawiły Gustawa Flauberta o życie wewnętrzne i zewnętrzne dalekie od stereotypowego wyobrażenia o galijskiej wesołości, owocu zrównoważonej łacińskiej, klasycznej kultury („la douce France” – „słodka Francja”), owianej relatywnie łagodnym klimatem (choć akurat najbardziej mityczne z francuskich miast, Paryż, jest przez znaczna część roku raczej chłodnym, północnym miastem). Flaubert z jednej strony był człowiekiem bez złudzeń co natury życia, co do natury ludzkiego losu i finału życia każdego człowieka, człowiekiem naznaczonym swoistym rodzajem cynizmu, choć nie nihilistycznego, z drugiej – kimś nieustannie oddanym pamięci o bliskich i nie tylko bliskich zmarłych, jakby idącym w tym względzie za wskazaniami Chateaubrianda. człowiekiem o sercu z upływem lat coraz bardziej umarłymi wypełnionym, człowiekiem-nekropolią.


Oczywiście nie tylko wymiar mortualny jego biografii ukazuje nam Renata Lis. Flaubert jest pokazany wielowarstwowo, choć nie w porządku nie tylko akademickiej, ale nawet linearnej biografii. To raczej błyskotliwa, ale i głęboka, eseistyczna wariacja na temat Flauberta.


Takie tło czyni lekturę „Ręki Flauberta” bardzo melancholijną, bardzo nostalgiczną i chyba raczej nie podnoszącą na duchu, choć nigdy nie wiadomo, jaki wpływ lektura może wywrzeć na czytelniku. Jako doznanie estetyczne lektura ta jest jednak źródłem bardzo wysokiej satysfakcji. Styl Renaty Lis jest klarowny niczym cydr (francuskie musujące wino z jabłek produkowane między innymi w rodzinnej krainie Flauberta), wstrzemięźliwy i oszczędny, wolny od zawiłej czasem i przesadnej grandilokwencji charakteryzującej niejedną francuską publikację poświęconą literaturze, delikatnie wzbogacony dygresjami podróżniczymi śladami Flauberta, nie tylko do Francji, ale jego śladami także poza Europę. W tym także ciekawymi uwagami na temat właściwości kultury francuskiej i tego, że Flaubert przekroczył jej ograniczenia. Wspaniała lektura, a przy tym bardzo inspirująca do zadumy i namysłu.


Renata Lis – „Ręka Flauberta”, Wyd. Sic!, Warszawa 2011

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko