MICHAŁ WROŃSKI – WAŻNE MŁYNY

0
234

MICHAŁ WROŃSKI


WAŻNE MŁYNY  

 



Nikifor                                                                                          

 

 

 

 

Ważne Młyny, poniedziałek

Dzień dobry!

   Siedzę przed namiotem, w Ważnych Młynach, nad leniwie płynącą rzeką, wśród liściastych lasów. Zawsze tam zmierzam, kiedy chcę uciec od ludzi i codziennych spraw. Jest to miejsce oddalone jakieś dziesięć kilometrów od miasta gdzie się urodziłem, może nie szczególnej urody, ale tchnące spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. I piszę do Ciebie…

   Nie ma Cię. I może nigdy nie zaistniejesz. A może już byłeś i gdzieś są Twoje ślady – w pamięci innych, w wydeptanych schodach, w wybudowanym przez Ciebie domu, w rysie na starym biurku… Byłeś, więc może jeszcze będziesz?

   Chciałbym Cię poprowadzić przez ten dziwny ŚWIAT, który najprawdopodobniej istnieje obiektywnie, a który jest odbierany przez ludzi za pomocą sześciu zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, węchu, smaku i równowagi, danych nam przez NIEWIADOMOKOGO, nie wiadomo w jakim celu i z jakiej przyczyny. Bo przecież ŚWIAT nie może tak wyglądać, jak go widzimy; wystarczy tylko wyobrazić go sobie , jakbyśmy byli, powiedzmy, mrówką, ptakiem, rybą czy rozwielitką…

   Tyle na dzisiaj. Muszę rozpalić ognisko, aby ugotować zupę ze znalezionego na łące szczawiu.

M.W.


Ważne Młyny, wtorek                                                                                                    

Dzień dobry!

   To, że Ziemia jest kulą, dowiedzieliśmy się zupełnie niedawno. Najlepiej widać to z Księżyca, gdzie ludzie już dotarli. Jest piękna, dostojna i harmonijna. Miliardy razy okrążyła Słońce, którego jest dzieckiem i dalej zatacza kręgi nie mające początku i końca; tak zresztą jak życie człowieka. Nie pamiętamy bowiem swoich narodzin i nie uchwycimy momentu śmierci. CZAS też nie ma początku i końca. CZAS, największa tajemnica Wszechświata…

   Można go porównać do rzeki, na którą właśnie patrzę? Ale rzeka ma dno, łożysko, brzegi, źródło i ujście do morza. A Czas wyłania się z mgły przeszłości, którą trochę pamiętamy, trwa w nieuchwytnym dla nas momencie zwanym czasem teraźniejszym i wlewa się w tajemniczą przyszłość, której właściwie nigdy nie ma. Rzekę możemy obserwować, stojąc na brzegu; możemy iść obok nurtu wody; możemy płynąć razem z nią… Ludzie zawsze starali się zrozumieć CZAS, ale jak zrozumieć coś, co nie istnieje. Tak jak Ty…

   Patrzę właśnie na leniwie płynącą rzekę, po której wiosłuje para zakochanych kaczek; płyną pod prąd…

 M.W.

   P.S. A może Ty stoisz obok CZASU?

 

                                                                                                        

 

 

 

 

Ważne Młyny, środa

Dobry wieczór!

   Na początku musiało być WIELKIE MILCZENIE, zawierające WSZYSTKO! Bo bezustanne nazywanie tego, co tylko nam przyjdzie do głowy, jest przywilejem, czy też przekleństwem ludzi. Nazywanie miało nas łączyć w rozumieniu świata, a dało nam tylko złudną pewność, że jest nasz, bo go nazwaliśmy. Łączy tylko GRUPY ludzi, a dzieli od innych GRUP… Dlatego Pan Bóg, żeby zrozumieć ludzi, musiałby znać WSZYSTKIE języki… Oczywiście, to żart, bo jeśli Bóg istnieje, nie musi rozumieć nędznych tworów, stworzonych przez Czas. Bo ON wie WSZYSTKO, wiedzą dla nas nieosiągalną…

   Więc dzisiaj już nic nie będę nazywał i kładąc się w namiocie, postaram się porozmawiać z Tobą przez sen.

M.W.


                                                                                                  

 Ważne Młyny, czwartek

Dzień dobry!

   Nie mogę Cię dotknąć, zobaczyć, ani usłyszeć, a przecież istniejesz DLA MNIE tak samo jak człowiek, który niedawno stał przede mną i prosił, żebym przeprowadził go na drugą stronę ruchliwej ulicy. Wziąłem go pod rękę, czułem jego ciepło i przeszliśmy między samochodami, rozmawiając o niedoli starości i braku wrażliwości kierowców. Potem ja i staruszek rozeszliśmy się w swoje strony. A Ty zostaniesz ze mną do końca życia, jeśli sobie tylko Ciebie wyobrażę.

 

 M.W.

 

 

 

 

Ważne Młyny, piątek

Dzień dobry!

   Gdybym postawił przed Tobą górę ZŁA i górę DOBRA, nie wiem, co wybrałbyś. Góra zła jest błyszcząca i widoczna z daleka; góra dobra jest szara i prawie przezroczysta. Musiałbym Cię długo przekonywać, że dobro jest największą wartością ludzkości, dającą spokój i harmonię, a zło największym przekleństwem, które sieje cierpienie i ból…

   Życzyłbym Ci tylko, abyś jak najczęściej spotykał się z dobrem, a najrzadziej ze złem, bowiem jedno i drugie jest zaraźliwe. Więc jeśli otoczy Cię dobro, będzie niemożliwością, abyś czynił mu zło.

 

M.W.

 

 

 

Ważne Młyny, sobota

Dzień dobry!

   Śniło mi się dzisiaj, że zamknąłem drzwi do mojego domu na klucz, wyrzuciłem go przez okno i zacząłem wzywać pomocy, bo nagle chciałem wyjść na wolność. Bowiem mój dom stał się dusznym więzieniem… Ale nikt nie przyszedł z pomocą, bo już nikogo nie było na świecie oprócz mnie.

   Tak naprawdę jesteśmy sami na Ziemi, zajmując maleńką przestrzeń pod stopami. Dopóki ją czujemy, istnieje razem z nami…

   Takie mam nieraz sny!

M.W.

                        

Ważne Młyny, niedziela

Dzień dobry!

   Pomyślałem, że zanim zaistniałem na świecie, mogliśmy stać obok siebie, a nawet stać w tym samym miejscu NICOŚCI. I może ktoś istniejący z moją twarzą, moją ręką pisał do mnie listy, nie wysyłając ich nigdzie. Bo gdzie miałby wysyłać i po co?

 

M.W.

 

 

 

 

Ważne Młyny, poniedziałek

Dobry wieczór!

   Jeśli przeżyjemy jakieś zdarzenie i nie mamy komu o nim opowiedzieć, to właściwie jakby nigdy nie zaistniało. Potrzeba mówienia o naszym życiu wynika ze strachu przed samotnością. Nasza świadomość istnienia chce być w świadomościach innych ludzi… Większym nieszczęściem od wylądowania na bezludnej wyspie jest to, że nie mamy komu o tym powiedzieć.

   Dlatego, gdy czytam kolejny raz ROBINSONA KRUZOE, najprzyjemniejszym momentem jest odnalezienie Piętaszka…

   Może ty jesteś moim Piętaszkiem?

 M.W.

 

 

 

 

Ważne Młyny, wtorek

Dzień dobry!

   Człowiek przez całe życie ocenia, klasyfikuje, broni się i atakuje, popiera i jest przeciwko, osądza i usprawiedliwia – a wszystko po to, żeby czuć się aktywnym i ważnym w wielomiliardowym mrowisku ludzkim. Stwarza sobie przyjaciół i wrogów także, bo musi mieć sojuszników i przeciwników swoich poglądów. Niedawno zastanawiałem się, czy to ja wybrałem moich przyjaciół i wrogów, czy też oni wybrali mnie? Ale chciałem Ci powiedzieć, że jednych i drugich mam coraz mniej, a właściwie nie mam już prawie wcale, więc nie ma to dla mnie znaczenia… Muszę być dla siebie przyjacielem i wrogiem. A moje poglądy muszą być bardziej elastyczne, aby zadowalały nas wszystkich trzech!      

M.W.


 

                                                                                           

Ważne Młyny, środa

Dzień dobry!

   Wymiary świata rejestrowane są przez ludzkie zmysły i tylko w tych ścianach możemy się poruszać. Stąd złudzenie, że świat stworzony jest dla nas po to, abyśmy mogli go MIEĆ. Wszechświat dał nam to, czego sam nie ma: prawą i lewa stronę, górę i dół. A przecież wystarczy nam tylko zasnąć, a wszystkie te wymiary i kierunki znikają we mgle. I wystarczy umrzeć, a zgasną na zawsze.

 

 M.W.



Ważne Młyny, czwartek

Dzień dobry!

   To SŁOŃCE dało Ziemi energię do życia. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, że wszystko zawdzięczamy tej płonącej – jak nam się wydaje – kuli. Mówią o tym nam w szkole, ale bardzo szybko o tym zapominamy i traktujemy Słońce jako lampę do opalania. A przecież nawet przysłonięte chmurami wysyła przez cały czas energię dla przyrody, która produkuje pożywienie dla wszystkich. Nasze życie też będzie kiedyś pożywieniem dla innych w niekończącym się cyklu. Bo każdy z nas, ludzi, jest maleńkim ogniwem wielkiego, jednorodnego ŻYCIA, które zaczęło się miliardy lat temu i skończy się za miliardy lat, kiedy nasze Słońce zgaśnie. Za miliardy lat? Kiedy człowiek żyje najwyżej siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, najwyżej sto?… Miliardy! Nie potrafimy sobie tego wyobrazić, nawet w najgłębszych snach!

 

M.W.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ważne Młyny, piątek

Dobry wieczór!

   Gdybyś miał przypadkiem znaleźć się na Ziemi, życzę Ci, abyś trafił na czas i miejsce bez wojen. Nie będzie to łatwe, bowiem wojny zawsze gdzieś się toczyły, toczą i zapewne będą się toczyć. Użyłem słowa TOCZYĆ, bo wojna wywołana przez głupotę ludzką toczy się przez świat jak walec, bezmyślnie miażdżąc wszystko na swej drodze. Niektórzy mądrale twierdzą, że zabijanie jest niezbędne w utrzymaniu równowagi na świecie, a przede wszystkim jest po to, aby bronić przestrzeni życiowej dla NASZEJ grupy, niszcząc wrogów. To instynkt, dany od przyrody, który każe zabijać, aby zrobić miejsce dla NASZYCH następców… Oczywiście to bzdura, albowiem po to ludzie mają rozum, aby wiedzieć, że na Ziemi starczy miejsca dla wszystkich, przez ten mikroskopijny krótki czas życia ofiarowany każdemu z nas… Muszę Ci powiedzieć, że ja urodziłem się w czepku (jak mówiła moja mama), bo przyszedłem na świat dwa tygodnie po tzw. II wojnie światowej, podczas której rozszarpano bombami, zastrzelono, zagazowano, powieszono, utopiono miliony ludzi; zburzono całe miasta, spalono tysiące wsi, a uprawne pola zamieniono w pustynię… Chociaż słyszałem niedawno stwierdzenie jakiegoś młodego profesora w butach z cholewami, że wojna oczyszcza, posuwa ludzkość naprzód, dając jej wynalazki, które w czasie pokoju by nie powstały. Tak jak pożar starego lasu daje możliwość wyrośnięcia młodego, zdrowego – mówił… Pomyślałem: ciekawe, czy tak byś twierdził, zaganiany kolbami karabinów do komory gazowej w niemieckim obozie koncentracyjnym… Ja miałem szczęście. Żyję już dosyć długo; nikogo przy mnie nie zabito, widziałem tylko trochę mordobić i dosyć dużo nieszkodliwych kłótni… No i wreszcie w Europie (prawie) nie ma granic. Jeśli zdobylibyśmy jakoś pieniądze, mógłbym Cię zabrać bez żadnych problemów nad brzeg Atlantyku, do Portugalii. I nikt nie sprawdzałby naszych dokumentów tożsamości, czyli zaświadczenia, że legalnie istniejemy na Ziemi… Ale pewne bym Cię nie zabrał, bo już nie chce mi się za bardzo podróżować. Wolę wybrać się do moich Ważnych Młynów. Bliżej, mniej męcząco i taniej…

 

 M.W.                                                                                             

 

 

 

 

 

Ważne Młyny, sobota

Dzień dobry!

   Tak pomyślałem: jak ja mam Ci wytłumaczyć, co to jest wojna, zabijanie, ból po stracie najbliższych, cierpienie fizyczne?… Zabijanie, na przykład. Ciało człowieka jest znakomitym dziełem natury, nawet powiedziałbym – nieraz dziełem sztuki, genialnie funkcjonującą maszynerią, która jest ODBIORNIKIEM istnienia, LUSTREM obiektywnego świata, który jest poza nami, MAGAZYNEM świadomości naszego pobytu na Ziemi. I ten wspaniały, genialny organizm zostaje przedziurawiony, rozszarpany przez taki sam wspaniały i genialny organizm… Teraz musiałbym ci wytłumaczyć, co to jest odbiornik, lustro, magazyn… Tak, to ponad moje siły. Ale nie jest to takie skomplikowane. Gdybyś zjawił się na świecie, Twoja matka, ojciec, nauczyciele, koleżanki i koledzy, szybko nauczyliby Cię tego wszystkiego. Na pewno dostałbyś podręcznik historii, z którego musiałbyś nauczyć się dat wielu kampanii wojennych, bitew, zamachów, rzezi, masakr, gwałtów, wyrzynania jeńców, zrównań z ziemią miast, podbojów i przesuwania granic…

   Może już nie będzie tak źle, kiedy zjawisz się na Ziemi. Jest u nas coraz lepiej, tak uważam. Przynajmniej nasze wojny, które gdzieś się toczą, są potępiane. I jakby jest ich coraz mniej. Może dzięki temu, że nad naszymi głowami wisi wojna atomowa, która zgładziłaby wszystkich na świecie. Wojna atomowa? Czyli wojna, w której jedni na drugich posyłają rakiety, które potrafią w jednym momencie unicestwić całe metropolie, ogromne przestrzenie, miliony ludzi…

   Dobrze, nie będę Ci już pisał o tych okropnościach.

   Dzisiaj jest wspaniała pogoda. Siedziałem dłuższy czas nad rzeką i obserwowałem wędkarza, ciesząc się, że NIC NIE ZŁOWIŁ!

 

                                                                                            

 M.W.

 

 

 

                                                                                                        

 

                                                                                                  

Ważne Młyny, niedziela

Dobry wieczór!

   Muszę Ci się przyznać, że w moim życiu zabiłem – nieokreśloną niestety – liczbę istot. Na pewno jakieś kilkaset komarów, kilkadziesiąt pcheł, rozdeptałem – niekiedy specjalnie, ale na ogół niechcący – kilkaset mrówek, much i innych owadów, nie mówiąc o pająkach. Kiedy jeździłem samochodem, przejechałem psa, który wyskoczył niespodziewanie na jezdnię i dwie kaczki, które napatoczyły się na drodze. Raz – bo nie miał kto – zatłukłem młotkiem karpia na wigilię Bożego Narodzenia. No i: gdy byłem piętnastolatkiem, ojciec kupił mi wiatrówkę; zastrzeliłem z niej małego wróbelka i pamiętam – byłem wtedy dumny, czego teraz szczerze się wstydzę! To wszystko… Byłem zabójcą!   Zdusiłem tym istotom cud istnienia, przerwałem im świadomość życia: bo na pewno każda z nich miała jakąś, nieznaną dla nas ludzi, świadomość bycia na Ziemi…

   To spowiedź; proszę Cię o rozgrzeszenie. I przyrzekam poprawę. Nie zabiję nawet komara, który będzie pił moją krew.

 

 M.W.

 

 

 

Ważne Młyny, poniedziałek

Dzień dobry!

   Dzisiaj na świecie żyje przeszło siedem miliardów ludzi. To dużo… Nie starczyłoby ludzkiego życia, aby ich policzyć… Ale to mało, jeśli zważy się, ile żywych istot egzystowało na Ziemi od początku jej istnienia: od bakterii począwszy, na ludziach skończywszy. Bo czy każde ŻYCIE nie ma takiej samej wartości? My, LUDZIE, uważamy, w swojej kolosalnej pysze, że jesteśmy najważniejsi. A przecież równamy się z bakteriami, muchami, gołębiami, słoniami – w obliczu śmierci. Nie chcemy uznać tej równości, dlatego zapewne stworzyliśmy wiarę w dyszę, jaką każdy człowiek otrzymuje z chwilą narodzin, a nawet według niektórych z chwilą poczęcia, czyli w momencie, kiedy zwycięski plemnik zdobywa jajo, jak fortecę …

   Tak, nie istniejesz, ponieważ jakiś plemnik nie spotkał się z jajem. Ale może jesteś właśnie jedną z miliardów nieśmiertelnych dusz, która za chwilę wniknie w jakiś ludzki zarodek…

   Kto wie? Kto?

 

M.W.

 

                                                                                              

Ważne Młyny, wtorek

Mój Drogi!

   Niestety, zostałem wezwany do miasta i musimy jakiś czas obyć się bez siebie.

   Do zobaczenia!

 M.W.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko