Kalina Izabela Zioła – Kuszenie w cieniu brzozy

0
223

Kalina Izabela Zioła

 

Kuszenie w cieniu brzozy

 

 

 

          Jerzy Grupiński jest jedną ze znaczących postaci  świata literackiego.

Urodzony we Wronkach, ukończył Liceum Ogólnokształcące w Szamotułach. Jest absolwentem filologii polskiej UAM w Poznaniu.

 W roku 1970  założył w Zamku (dziś CK Zamek ) Klub Literacki, w którym

 spotykalisię  między innymi  Edward Stachura, Ryszard Milczewski – Bruno, Jerzy

 Szatkowski, Ryszard  Krynicki, Łucja Danielewska, Wincenty Różański, Urszula

 Kozioł, Bogusława Latawiec, Andrzej Sikorski i wielu innych. W klubie tym promował

 młodych twórców, redagował  almanachy, „Zamkowe Arkusze Literackie”oraz

 periodyk „Protokół Kulturalny”, który wydaje  do dziś w Klubie Literackim

 „Dąbrówka”. Organizował też konkursy i turnieje literackie,  między innymi

 Ogólnopolski Konkurs Wierszy o Laur Klemensa Janickiego (zrealizował

 trzynaście jego edycji).

Otrzymał wiele odznaczeń i medali, w tym Medal „Labor Omnia Vincit” i „Gloria Artis”.

Jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Poznaniu, współzałożycielem i wiceprezesem Salonu Artystycznego im. Jackowskich, inicjatorem Konkursu Zielonych Piór i Konkursu „Młode Pióra”. W radiu „Emaus” prowadzi cykliczną audycję pt. „Pocztylion Literacki”.

Publikował w wielu czasopismach kulturalnych zarówno w kraju, jak i za granicą. Wiersze poety tłumaczono na język angielski, chiński, czeski, francuski, niemiecki, rosyjski, serbsko-chorwacki.

         

                 W 2012 roku, w 50- lecie debiutu poetyckiego Jerzego Grupińskiego ukazał się jego nowy tom „Kuszenie świętego Poetego”.

Książka sklada się z dwóch części. Pierwsza, „Śpię już tylko z brzozą?”, zawiera erotyki, wiersze liryczne, marzenia, wspomnienia i fantazje miłosne autora. Część druga, „Wiersz – w ciemną wodę patyk” to wiersze przywołujące dzieciństwo, opowiadające o bliskich poecie, dawno zmarłych ludziach, ukazujące niezapomniane miejsca wczesnej młodości. Jak wiem, początkowo autor planował zatytułować ten tom „Wiersze z miłości i pamięci”, co w pełni odpowiadałoby treści utworów.

Część „miłosna” to pełne namiętności, gorące wiersze. Można z niej wywnioskować, że poeta sypia nie tylko z listkiem brzozy, choć przekornie próbuje zasugerować to czytelnikowi. Inaczej nie pisałby przecież: ”Tylko w twoich pokojach / ciemność na pluszowych stopach / ociera się lubieżnie oblepia ciasno / jakby chciała cię wymówić / Układa linie moich warg / szuka ustami piersi / pieszczotliwie nazywając je / podsłuchanymi wczoraj / imionami tajemnicy” („Pieśń, krew i warkocz”) czy: ”Zachłannie wącham / ostre powietrze poranka / Tak pachnie miłość?” („Kwiat z nocy”).

Liryki są bardzo obrazowe, ostre, często dwuznaczne: „Mój kwiat – /  bo chcę by przestały / mówić słowa / niech zakwitnie / w twych wargach / niech rozpali się / podwójnie wonny / w rozchylone nozdrza / świętojański kwiat / tej jednej nocy / otwórz więc usta” („Proszę cię”), „Uwierz / trzęsie się całe drzewo / gdy głodnymi wargami / pokrywasz / krwisty owoc wiśni” („Owoc”) albo też powodujący dreszcz wiersz bez tytułu „Jest późny ranek . Dokąd chcesz iść / gdy moje wargi / budzą twoje stopy” czy wreszcie dający tytuł książce utwór „Kuszenie świętego Poetego”: „Gaśnie twój palec / ale przez sen czuję jak znów / budzi się język / Czujny niespokojny się staję…”

Czasami jednak ostrość, namiętność zastąpiona zostaje refleksją. Autor odczuwa brzemię swych lat, uświadamia sobie, że czas ucieka i pozostaje coraz mniej czasu na uczucia:

 

Zachłanna i późna

jest ta miłość

Tylko siebie zna

i nie chce

się opamiętać

Bo dni się kończą

Idzie ciemność

I tylko księżyc

w twych się włosach

             („Wiersz zwrotny”)

 

Poeta często posługuje się ironią, a nawet autoironią: „Pewnie wiosna już / bo w telewizji bielą się / pączkują coraz dłuższe nogi / modnych dziewcząt z „Fashion” / Ich ostre szpilki / przez klimakterium i gruczoł / i moje siwe serce / przez wiersze / jak odcinek renty” („Na wybiegu”) albo: „Puchnie pierzyna / i język / rośnie nam w perz / Już głos nie ten/ … / Ty ziewasz / ja piszę wiersz” („Zaśpiew”).

Są w tej książce również wiersze delikatne, wzruszające, pełne czułości. Jerzy Grupiński umie odmieniać miłość we wszystkich przypadkach, nie nazywając jej wcale tym imieniem.

Dotyka słowami zaczarowanych przestrzeni, jakie powstają pomiedzy mężczyzną i kobietą, i przekształca je według swoich marzeń: „Do ciętej wysoko / w róż twej gotyk stopy / tylko do ciebie / Po puchu topolowym / po dzwonku akacjowym / Na lotnej kuli dmuchawca / tańczy ten wiersz” („Wiersz słodki”). Potrafi w kilku wersach wyrazić cały ogrom uczucia:

 

I znów

pod połą marynarki

wynoszę trzepoczącego gołębia

To moje

czy twoje serce?

                („Ptaki”)

 

Zupełnie odmienna jest druga część książki. Tam poeta, zapatrzony w swą przeszłość, próbuje na chwilę zawrócić czas. Znów przez chwilę jest dzieckiem: „Nad rzeką / gdzie most był drewniany / może stoi tam jeszcze chłopiec / w swe odbicie zapatrzony / … / Wciąż przeze mnie płynie rzeka /… („Wiersz – świerszcz”).

Wspomina ogrody, w których się bawił, miasteczko, w którym dorastał i pisał swe pierwsze wiersze. Te wspomnienia, choć nie zawsze przyjemne: „Jak dobrze – wyjechałem / z tego miasteczka / … / nie konkuruję z facetem – artystą / który za kufel piwa / wkłada do nosa gwóźdź / i wyjmuje go na języku / Nie muszę z pamięci / przez dym i gesty krzyk / rymować na życzenie i na głos…” („Łabędź”)., to jednak bliskie są autorowi, bo stanowią jego korzenie. Wspomina więc matkę: „Jeszcze zapłoną w oknie twe pelargonie / ręka za szybą kwitnie i drży / idę i ona za mną idzie / odwrócę się – i wciąż jesteś / Dłoń twa jak świetlisty Anioł / na każdej drodze się tli”… („Wiersz dla Matki”), przywołuje w dedykacji imię brata i dziadka: „Więc aż tutaj do Ciebie w nowe mury przeniósł się / przeszedł z rynku miasteczka / nad Wartę – Święty Dom / … / Jak relikwiarz świeci szkłem / Próchno drzazga krzyża / co postawili go pod Smolarami / hrabia z Goraju i dziad nasz Józef” („Do brata” Józkowi ). Zaludnia stronice książki ludźmi, którzy wiele znaczyli dla niego w tamtym czasie. Są to Żydzi, prowadzący w miasteczku swoje interesy, koledzy szkolni, z którymi jako dziecko spędzał czas na zabawach, z którymi palił pierwsze papierosy i prowadził pierwsze rozmowy o dziewczynach, jest kościelny gwardian, który szkolił młodych ministrantów przed mszą, i jest Maria, która niewiele już pamięta z przeszłości. Jest także dziewczyna z warkoczem, o której Jerzy Grupiński nie zapomniał:

 

Zapatrzony w warkocz

na palcach na ostrzu trawy

biegnie do ciebie ten wiersz

Bo przecież widzisz

znów jestem chłopcem

z malowaną tarczą

a na niej przebita

ostrzem czerwień…

                 („Portret z kokardą”)

 

Jest też w części „Wiersz – w ciemną wodę patyk” dużo opisów przyrody, jaką zapamiętał poeta z czasów, gdy boso biegał nad rzeką, wspinał się na drzewa lub siedział na moście, patrząc w ciemny nurt. Pachną jeszcze w wierszach

tamte kwiaty: „Po nasturcji płatku płomienistym / przez bazie topolowe kielichy irysowe / po kalinowym drobnym kwiatku…” („Słowo Ciało”), wznoszą się stare drzewa: „Zielone cienie / w szeptach w liściach / Suchy wycięty wiąz / z cegieł grobowca sterczący / jak spod dziąsła / i pozłota lip w pszczelich rojach” („Imiona – drzewa”). Gdaczą tam kury: „Tylko kury dwie / z Pianówki na żywo przywiezione / święte łykowate westalki – dziewice / ani na mięso ani na rosół do garnka…” („Imiona gór granice pól”), ptaki krążą ponad głową, i: „Może dzwoniąc łańcuchem / pasą się jeszcze / białe franciszkańskie kozy nad Wartą” („Wiersz – świerszcz”).

                

                         Do tych dziecięcych wspomnień nawiązuje okładka książki. Na starej fotografi zobaczyć można wywożoną wesoło na taczkach rodzinę poety, z nim samym, bedącym kilkuletnim berbeciem. Ta fotografia to żart, parodia „wywózki” Polaków podczas okupacji. Zresztą wkrótce po zrobieniu tego zdjęcia rodzina rzeczywiście została eksmitowana konną furmanką do Dusznik Wielkopolskich.

Na tylnej okładce zdjęcie Grupińskiego oddającego się jednemu z ulubionych zajęć – wędkarstwu.

             Tak więc tom „Kuszenie świętego Poetego” obejmuje całe życie  autora . Od pierwszych niewinnych wspomnień, poprzez namiętności i uniesienia aż do refleksji nad przemijającym życiem i siwym już dziś sercem.

Doskonała to poezja, pełna błyskotliwych zwrotów, tak charakterystycznych dla Jerzego Grupińskiego, posługującego się własnym, doskonale rozpoznawalnym językiem. Z pewnością warta jest przeczytania.

 

Jerzy Grupiński ”Kuszenie świętego Poetego”, Wydawnictwo: Towarzystwo Przyjaciół Sopotu Seria wydawnicza Biblioteka „Toposu”, Sopot 2012 r. s. 72

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko