Kalina Izabela Zioła – Poezja traktatów Stefana Pastuszewskiego

0
171

Kalina Izabela Zioła


Poezja traktatów Stefana Pastuszewskiego

                            

     Na początku czerwca w Bydgoszczy przyznano Strzały Łuczniczki, czyli Bydgoskie Nagrody Literackie za 2013 rok. W dziedzinie poezji nagrodę otrzymał Stefan Pastuszewski za tomik “Traktaty”. Jak autor wyznał, książka ta powstawała przez dziesięć lat. Nazwa sugerowałaby długie, naukowe rozprawy, nudne i ciężkostrawne. Tymczasem „Traktaty” Pastuszewskiego to zbiór pięknych wierszy. W zakamarkach każdego z nich ukryta jest miłość, choć wiersze dotykają wielu spraw, takich jak poezja, śmierć, obojętność, tolerancja… Każdy z nich nazwał poeta „Traktatem …”.

Traktaty te opowiadają o życiu, uczuciach, wspomnieniach i marzeniach poety.

O wszystkim tym, co jest dla niego ważne, jak na przykład dom: „dom jest z wody i powietrza / bo tylko te dwa żywioły / dają poziom i pion / (w powietrzu spada kamień)…” („Traktat o domu”), Bóg: „i wtedy pojawia się Bóg – / mimo że nie jesteś chory / ani nikt cię nie opuścił / i wszystko Jest / rozmawiasz z Bogiem / On milczy / rozmawiasz / … / wszedzie / Bóg” („Traktat o Bogu”) czy „przez pole za oknem przechodzi Bóg / … / nie kiwam do Niego ręką / choć jest mi bardzo bliski – / … / Bóg jest wierny / jak pies…” („Traktat o trwaniu”) no i oczywiście drugi człowiek: „drugi człowiek nigdy nie odchodzi / … / nawet gdy go nie ma / i jest nieznany / Rozumiem Ciebie / rozumiem / Wyciągam więc rękę / przez mury, ponad dachami / … / wyciągam więc rękę do Ciebie / mimo wszystko” („Traktat o innym człowieku”). Do ważnych rzeczy zalicza też książki:

tu są tylko miejsca

bez czasu

płasko jak na pustyni

ale nie pusto

słowa, słowa, piasek

                  („Traktat o książce”)

Często sięga poeta do wspomnień, zanurza się w nich, widzi siebie sprzed lat: „tyle już dni i nocy wystukał mój pociąg! / widzę siebie w twarzy stojącego obok młodzieńca / jego głupia odwaga wobec tego co nastąpi / była kiedyś moją odwagą…” („Traktat w pociągu”), albo rozgląda się za ludźmi, których czas już minął, których losy przecięły drogę jego życia: „szukam Ciebie w twarzach i figurach różnych mężczyzn, / chłopczyku / chodzą wokół mnie jak bezdomne koty lub natrętne muchy / coraz ich więcej / … / którym z tych mężczyzn będziesz, Moje Dziecko / grymasem, błyskiem oczu, stukotem butów na bruku? / czy tą przykrą obłością korpusu na starość? / gdy Twój czas przebiegnie obok mojego czasu / … / więc szukam Ciebie i szukam / widzę i nie widzę” („Traktat dla Sebastiana”).  Pisze też Pastuszewski o czasie, o jego przemijaniu i powtarzalności zdarzeń: „gwar dzieci od wieków jest taki sam / ten sam? / nic nie jest to samo / tylko powtarza się / … / spoglądam na zegarek / liczby i wskazówki nic nie mówią …” („Traktat o czasie”) lub „kiedyś moja ulica nie miała końca / nic nie miało końca / przesypywało się niczym klepsydra dnia – nocy / dnia – nocy / samoistny oddech / lub uśmiech matki / czasem jej bolesne słowa / czasem płacz / ale zawsze była…” („Traktat o już”), albo też: „te dni / te daty / jak klej wcale nie błyskawiczny / ale powolny / stabilizujący / z troską aby nie wzruszyć przed czasem / … / jedno za drugim – / wszystko zapamiętane przez skórę…” („Traktat o pewności”). Upływ czasu nieuchronnie prowadzi do starości, o czym też autor pamięta: „studium skóry, kości i włosów / kobieta osiemdziesięcioletnia / efekt oskubanego płatka / miałam / byłam / byłam kochana...” („Traktat o ziemi”). Bliski poecie jest również temat smierci. W „Traktacie o kobietach” pisze: „co umarli wiedzą o życiu dalszym / kobiety dobrze wiedzą co się w życiu liczy / i dobrze liczą / wychodzi im że życia dalszego nie ma / (może tylko jest inne) / … / to tylko wiatr w spopielałych włosach / i grzechotanie kości…”.  Śmierć obecna jest także w „Traktacie o gałązce”: „przychodzą do mnie ci, którzy mają umrzeć / widzę to w ich głębokim spojrzeniu w moje oczy / jakby prosili, abym ich powstrzymał / … / rozmawiają jakby nigdy nic / i jakby nic odchodzą / bo wszystko jest jakby nigdy nic / życie, śmierć…” i w „Traktacie o umarłym”: „już ręka nie musi pisać / … / oczu nie nuży ten sam widok za oknem / a uszu świergot żony / … / już niczego nie musi / i niczego nie może / a jednak chciałby wciąż to samo robić / jeszcze / i jeszcze”.

      Tematem często poruszanym przez Stefana Pastuszewskiego jest miłość. Widać, że wypełnia ona po brzegi myśli poety. Nawet jeśli traktat mówi o podłodze, trwaniu czy kolorach, to i tak sprowadza się do wiersza o miłości. I słusznie. Nie ma przecież w życiu nic ważniejszego niż miłość. To dzięki niej poeci piszą  wiersze, malarze tworzą niezapomniane dzieła, dzięki miłości powstają najpiękniejsze utwory muzyczne. Tak więc możemy przeczytać:

moje kochanie w świecie

punkcik samolotu myśli

albo jeszcze gorzej –

palcem po mapie ciała

moje kochanie wszędzie

                     („Traktat lipcowy”)

albo: „musi też być cierpka / i płakać / czasem nawet wyć z rozpaczy / tylko ta rozpacz / to burza ze słońcem za pazuchą / tęczą na dnie oka…” („Traktat o miłości”).

Jak wspomniałam wcześniej, że miłość jest obecna w wielu Traktatach Pastuszewskiego, pozornie nie związanych z tym uczuciem. Jest tak choćby w „Traktacie o pewności”: ta troska jak nagle przerwany sen / … / gdy jest pewność / taka pewność / że nawet nie chce się telefonować / i pytać, czy jesteś / … / dla słuchania Twojego głosu / dla pewnej pewności / co jak Ty – dobry dzień / zawsze przychodzi” lub w „Traktacie o bieli”: „nie mogliśmy powiedzieć sobie do widzenia / i to wcale nie z lęku przed samotnością / … / choć jak w każdej miłości / były chłodne noce / przymrozki nawet zwątpienia / … / moje dłonie Cię bielą / pragnienia unoszą / i kiedy Cię myślę / i kiedy Cię piszę / a Ty zawsze przychodzisz / nawet gdy Cię nie ma”.

        Można się zorientować, że autorowi doskonale są znane ludzkie słabości. Szczególnie te męskie. Pisze bowiem w „Traktacie z wiatrem”: „meża się nie pożycza / nawet na kawę / (mężczyźni są nieodpowiedzialni / zawsze ich coś skusi)”. Często  mężczyźni nie dostrzegają roli miłości w życiu, lekceważą ją. Dopiero po utracie ukochanej kobiety zdają sobie sprawę z tego, jak była ważna, i chcąc ją odzyskać, stają się niejednokrotnie śmieszni. To też ( być może z autopsji) zauważa poeta w „Traktacie o męskim błaznowaniu”:

błaznem będąc, czegóż się spodziewałeś?

 

śpiewaj swoje kiedyś

opowiadaj niegdyś

jedno co umiesz, to umiesz mówić

życie, miłość nie dla ciebie

 

ta piękniejsza, lepsza

poszła już na inne spotkanie

i powróci radosna, odmieniona nieco

 

co ty tu jeszcze robisz, głupcze, błaźnie?

Czekasz?

 

„Traktaty” Stefana Pastuszewskiego, poruszające tak wiele ważnych życiowych spraw w sposób jasny, przejrzysty, napisane pięknym jezykiem poetyckim, są prawdziwą perełką literacką. I choć autor napisał: „jestem coraz lepszy / więc trzeba umierać? / podobno Bóg tak daje…” („Traktat – monolog”), to mam nadzieję, że była to tylko swoista kokieteria i że jeszcze niejedną jego nową książkę będę miała okazję przeczytać.


Stefan Pastuszewski „Traktaty”, Instytut Wydawniczy ŚWIADECTWO, Bydgoszcz 2013, s. 48


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko