Iwona Hardej, Małgorzata Strękowska-Zaremba – Literatura dla młodych cz. 5

0
371

Iwona Hardej

Małgorzata Strękowska-Zaremba

 

Literatura dla młodych cz. 5

Książki dla młodzieży – przekłady


NikiforKsiążki dla młodzieży czy książki z młodym bohaterem w roli głównej? To nie jest bezzasadne pytanie. Książki, których bohaterem/narratorem jest nastolatek, uznaje się automatycznie za książki dla grupy wiekowej, jaką ów bohater czy narrator reprezentuje. (Podobny automat działa zresztą w odniesieniu do książek dla dzieci). Zupełnie, jakby książki napisane przez kobietę mogły czytać tylko kobiety, a lektura „międzypłciowa” wymagała bohaterów/narratorów płci obojga. Ironizujemy oczywiście, ale faktem jest, że w ten sposób część książek wartościowych, z ciekawie postawionym problemem, przepada na starcie, gdyż dorośli bronią się przed czytaniem utworów z etykietą „dla młodzieży”, a już do głowy im nie przyjdzie, że książka „dla dzieci” jest skierowana również do nich  (tu dygresja: Nasza Księgarnia w celu dotarcia do dorosłego czytelnika, dla którego przygotowała ofertę, zmieniła logo kojarzące się wielu wyłącznie z książkami dla dzieci; tak bardzo przyzwyczajenia i płynące z nich automatyczne podziały literatury są żywe wśród czytelników). 

Powieści dla nastolatków czy też o nastolatkach nie brakuje na naszym rynku, chociaż wśród polskich twórców znacznie więcej osób pisze dla dzieci niż dla młodzieży. (Ci, którzy kierują swoją twórczość do młodzieży i warci są naszym zdaniem uwagi, to m.in.: Anna Onichimowska, Grzegorz Gortat, Kazimierz Szymeczko, Ewa Nowak, Marta Fox, Małgorzata Karolina Piekarska, Barbara Ciwoniuk). Duży procent pośród książek dla młodzieży to przekłady. Wydawcy, sięgając po przekład, najczęściej kierują się modą, a nie smakiem literackim. Jednakże można spośród tych książek wyłuskać bardzo dobre utwory, jak np. Z tęsknoty za JudyAnneCasidy, i właśnie kilka takich wyłuskanych tytułów chciałybyśmy tu przedstawić, aby nie umknęły uwagi, o co bardzo łatwo z racji mnogości tytułów i nijakości sporej części przekładów, wśród których temat miłości do istot nie z tego świata jest dalej aktualny i popularny, mimo wyeksploatowania. 

Isabel Abedi – kojarzy się w Polsce bardziej z książkami dla dziewięcio- czy dziesięcioletnich dziewczynek (seria o Loli, wspominana w poprzednim odcinku), mało kto więc sięgnął po Isolę – książkę będącą mieszanką thrillera psychologicznego, kryminału i powieści przygodowej pomieszanej  ze scenariuszem rodem z Big Brothera. Rzecz dzieje się na izolowanej od świata zewnętrznego wyspie, naszpikowanej kamerami, na której pojawia się tajemniczy morderca. Niby ograna fabuła, znana nam, dorosłym, z Dziesięciu Murzynków Agathy Christie, a jednak Abedi udało się ją ożywić, zmienić w coś nowego, zaskakującego, skłaniającego do refleksji. Całość kojarzy się z eksperymentem więziennym Zimbardo: autorka „sprawdza”, co może się zdarzyć, gdy grupę ludzi wprowadzi się w określone role, pozostawi w zamkniętej przestrzeni i podda presji. Ważne jest, iż w tym wypadku grupa składa się z ludzi młodych, nastolatków.

Kevin Brooks Lucas – znów wyspa, ale izolacja innego rodzaju: atmosfera przywodząca na myśl amerykańskie miasteczka, gdzie wszyscy wszystkich znają, prawo jest filtrowane przez miejscowe autorytety i im podlega, a wszystko, co przychodzi z zewnątrz, jest potencjalnym wrogiem ładu zastanego. Autor, przekazując w narracji nastolatki opowieść o dziwnym, ale przecież nie groźnym przybyszu, skłania do zastanowienia się na tym, co może się stać, gdy włada nami strach przed nieznanym, niezrozumiałym.

Tegoż autora Martyn Pig – zaskakujący mieszanką iście upiorną: przedziwny czarny humor, nietypowe pomysły wyjścia z równie nietypowych opresji. I też, jak w poprzednich książkach – izolacja, niedopasowanie, nie wiadomo dokładnie, czy wynikające z charakteru bohatera, czy z jego przeżyć – bohaterem jest dziecko pozbawione miłości rodzicielskiej.

AnneProvoostUpadki – o problemach do niedawna przemilczanych w Polsce, o których dopiero zaczynamy mówić, dyskutować: chodzi o przeszłości wojenne, nie te bohaterskie, wręcz przeciwnie – te wstydliwe, ukrywane, te, w które wpisana jest czyjaś krzywda, o ile nie śmierć. Jeśli dołożymy do tego poglądy bohaterów, kierujących się brutalnym nacjonalizmem, zdążającym świadomie w kierunku rasizmu (w sumie teraz można by jeszcze w to miejsce wpisać: homofobicznych), tworzy się mieszanka bolesna i niszcząca zarówno ofiary, jak i niektórych agresorów. Naszym zdaniem książka Provoost powinna się znaleźć wśród tytułów na liście lektur młodzieży gimnazjalnej i licealnej, ponieważ uświadamia, że sytuacje, w jakich stawia nas los, nigdy nie są tak czarno-białe, jak byśmy sobie tego życzyli…

Inna książka tej samej autorki, W cieniu arki, to dywagacje na tematy znane nam z Biblii – próba rozwinięcia, odgadnięcia sytuacji, w jakiej znaleźli się ludzie przed potopem, ich lęki, ale też i namiętności. Dodajmy, że spisana niezwykle sugestywnym językiem i równie doskonale przetłumaczona na język polski.

GarryKilworth (autor zapewne znany wielu ze swoich książek science fiction) Attyka –  książka o tym, jakie upiory kryją się w głowie każdego z nas; upiory mogące w każdej chwili przeniknąć do świata zewnętrznego (chciałoby się napisać: realnego, ale po lekturze tej książki można się zastanawiać, gdzie zaczyna się i kończy realność…). Doskonały przekład Andrzeja Polkowskiego.

Suzanne Collins – Igrzyska śmierci tytuł znany wielu przede wszystkim z ekranizacji (tu refleksja: reżyser był pod tak ogromnym wrażeniem książki, że to, co stworzył, jest właściwie przeznaczone dla jej czytelników: niektóre wątki, gesty, spojrzenia stają się zrozumiałe tylko wtedy, gdy się tę książkę czytało, w innym wypadku zdają się być bez sensu – ot, taka ciekawa odmiana uwielbienia). I tu wracamy do myśli zawartej na początku artykułu: gdyby główna bohaterka nie miała szesnastu lat, a np. dwadzieścia sześć, dyskusje na temat obserwacji przekształcania się naszego społeczeństwa w oglądaczy, szukających coraz to mocniejszych podniet i skupionych tylko na sobie (coraz wymyślniejsze kreacje, operacje, a nawet język, jakim się posługujemy) rozgrzałyby głowy krytyków literackich, co znalazłoby odzwierciedlenie w publikatorach.  A tak – to przecież „tylko” kolejna książka dla młodzieży…

 

Iwona Hardej

Małgorzata Strękowska-Zaremba

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko