Karolina Kowalcze – ŚWIAT W MOICH DŁONIACH

0
188

Karolina Kowalcze


ŚWIAT W MOICH DŁONIACH


 

Zamknij oczy. Zasłoń uszy. A teraz idź do kuchni i zrób sobie kanapkę i herbatę. Trudne, co? Nic nie widzisz. Nic nie słyszysz. Możesz tylko mówić. Możesz tylko czuć. Ale za to całym sobą. Nawet zaradny i nieco usamodzielniony jesteś zdany na pomoc innych ludzi. Tak właśnie wygląda świat Głuchoniewidomych.

 

Z bycia Głuchym jeszcze można być dumnym. Głusi mają własny język, tak specyficzny, że nawet kiedy osoba słysząca się go nauczy, nie będzie mogła w pełni uczestniczyć w ich życiu. Język migowy, od kiedy został  uznany za język naturalny, wizualno-przestrzenny, na równi z językami fonicznymi, stał się nawet przedmiotem badań antropologicznych[1]. Dlatego właśnie — zaliczani do mniejszości językowej — pisani są jak Polacy i Niemcy z dużej litery. Głusi mają własne szkoły, poezję, żarty, filmy, książki, słowem: Kulturę. Jak nazwę — przez duże „K”.


Ale czy można być dumnym zbycia głuchoniewidomym? Zwłaszcza, że wcześniej oczy działały sprawnie, że czytało się dużo książek i gazet, i było się ciekawym świata?


Peter Hepp od urodzenia jest Głuchy. W szkole prowadzonej przez surowe zakonnice nauczył się mówić, a dzięki przyjaciołom szybko zaczął się posługiwać językiem migowym, jako swoim językiem ojczystym. Zbudował silne więzi
z przyjaciółmi i marzył o podróżach, które spełnił dzięki swojemu buntowniczemu charakterowi.


Mając trzydzieści lat dowiedział się, że niedługo zostanie pozbawionywzroku, który pogarszał się coraz bardziej. Każdy by się załamał, nikt by nie chciał już dalej żyć. Nawet on, uparty Peter, który z łatwością uczył się nowych rzeczy, którego sensem życia była praca z ludźmi i tłumaczenie im Ewangelii.


Świat w moich dłoniach to autobiografia Petera Heppa, pierwszego w Niemczech głuchoniewidomego diakona, który przybliża niepełnosprawnym Słowo Boże posługując się językiem migowym i alfabetem Lorma. Co ciekawe, historia życia zaczyna się od przypadkowego spotkania małego Petera z… głuchoniewidomym rodzeństwem, które zafascynowało go ciepłem i radością życia.


Książka napisana jest prostym językiem, który może troszeczkę razić wymagającego czytelnika, ale właśnie takim językiem posługuję się Peter: prostym i zrozumiałym dla wszystkich, zwłaszcza niepełnosprawnych, których zasób słownictwa jest nieco uboższy od języka oczytanych moli książkowych.


Świat w moich dłoniach to historia o niezwykłej chęci komunikacji, o poszukiwaniach sensu, miłości i własnego miejsca na ziemi, o pokonywaniu wielu barier i trudów. To historia człowieka, który nie poddając się, odnalazł szczęście. 



[1] Czytaj: O. Sacks, Zobaczyć głos, 2012. 


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko