Iwona Hardej, Małgorzata Strękowska-Zaremba -Literatura dla młodych cz. 4

0
148

Iwona Hardej, Małgorzata Strękowska-Zaremba


Literatura dla młodych cz. 4

Radość z urodzaju, czyli o przekładach dla dzieci


NikiforJest dobrze, a nawet za dobrze. To „za” dotyczy takiej mnogości książek tłumaczonych z angielskiego, szwedzkiego, niderlandzkiego, niemieckiego, francuskiego, włoskiego czy fińskiego, że paradoksalnie trudno te książki wypromować na coś więcej niż tylko dwu- czy trzytygodniowe wydarzenie. Siłą rzeczy jest wiele tytułów, które nikną, nie przebijając się przez setki innych. Wyjątkiem są serie, ale one rządzą się nieco innymi prawami.

Kryminał czy literatura obyczajowa, przygodowa, fantasy, romans (a raczej romansik) – mamy wszystko. Trochę brakuje fantastyki naukowej (myślimy tu oczywiście o prozie dla dzieci końca szkoły podstawowej i gimnazjalistów, bo już licealiści mogą sięgnąć po książki dla dorosłych, więc mają z czego wybierać). Pojawiają się i znikają kolejne mody, starannie śledzone przez wydawców i błyskawicznie na nasz rynek wprowadzane. Była już moda na książki antypedagogiczne, potem moda na literackie i filmowe wcielenia wampirów, obecnie zauważyć można modę na kryminały – książki detektywistyczne, a obok tego popularnością cieszą się publikacje na tzw. trudne tematy, chociaż moda na te książki wywołuje zarówno słowa uznania jak i dezaprobaty. Słusznie, że nasi wydawcy śpieszą się z wydaniem przekładów popularnych w świecie książek – coraz więcej uczniów lepiej czy gorzej, ale czyta po angielsku, mogą się więc zniecierpliwieni odwrócić ku oryginałom lub przekładom na angielski, zamiast czekać na polski przekład. Subtelności językowe im niepotrzebne, a szybko wprowadzane na ekrany filmy oparte na motywach najmodniejszych książek mogą przesłonić, „zagłuszyć” pojawienie się tych książek na rynku księgarskim.

Dla najmłodszych od kilu lat niesłabnącą popularnością cieszą się opowieści o Piaskowym Wilku – nastrojowe, bliskie opowiastkom filozoficznym, doskonale przy tym przetłumaczone z jęz. szwedzkiego przez Agnieszkę Stróżyk. W jednym z nimi szeregu postawiłybyśmy holenderską serię króciutkich opowieści o Julku i Julce Annie Schmidt, zadziorną ZuźkęZołzik Barbary Park (Ameryka). Kontynuacją serii książek obrazkowych o Mamie Mu (Szwecja) są dwa tomy opowiadań o niej i jej przyjacielu – Panu Wronie, co jest znakomitym pomysłem przejścia od książek z niewielką ilością tekstu do tych, które głównie z liter się składają.

Najbardziej chyba znaną zagraniczną serią dla dzieci rozpoczynających czytać samodzielnie są przygody dwójki szwedzkich detektywów – Lassego i Mai. Jej twórcami są Martin Widmark – autor, i  Helena Willis – ilustratorka. Każda książka to nowa zagadka do rozwiązania, częściowo też nowi bohaterowie, choć akcja wszystkich opowieści rozgrywa się w niewielkim miasteczku. Warto zwrócić uwagę na to, że książki te mają większe niż zazwyczaj litery – dla dzieci czytających jeszcze niezbyt płynnie to ogromne ułatwienie, chociaż w fanklubie Widmarka i Willis znajdziemy również pięciolatki czytające razem z rodzicami.

Inna seria, również ze Szwecji, to dzieje chłopca o egzotycznym (i smacznym!) imieniu Tsatsiki, autorstwa Moni Nilsson, a dla dziewczynek seria „Gdybym nie…” IngelinAngerborn. Aby język szwedzki nie zdominował nam tej kategorii, wspomnijmy jeszcze o  przygodach dzieci z nadmorskiego, a raczej wyspiarskiego miasteczka Ammerlo Antonii Michaelis, pozwalające wejść w klimaty zbliżone do bullerbyńskich, i nad nimi unoszący się duch Pippi, tym razem mówiącej po niemiecku, o imieniu Lola – z serii powieści Isabel Abedi. Dołączmy do tego trójkę dzieci i ich tatę z pogodnej fińskiej serii „Tato…” Markusa Majaluoma, oraz Beatrice Masini z jej serią Różowe baletki (cukierkowe okładki kryją świetne opisy życia młodziutkich włoskich uczennic szkoły baletowej, z problemami, rozterkami, niebezpieczeństwami dążenia do przyszłej, niepewnej przecież, kariery), a dla wielbicieli kryminalnych zagadek, którzy już wyrośli z fascynacji Lassem i Mają, Anna Dale z Tajną agentką Dawn, Karen Karbo i jej Minervę Clark czy FBI Sophie de Mullenheim z serii kryminalnej z kotem, wydawanej przez W.A.B. (dziś Grupa Wydawnicza Foksal). A, jest jeszcze Hania Humorek, są bohaterowie Szkoły strachu, jest Najka, bohaterka książek Susanne Fulscher, jest narrator i bohater kolejnych części Dziennika Cwaniaczka, jest urocza i zadziorna Wanda Dagmar Geisler, są okraszone naukowymi teoriami (dodajmy, że podanymi w naprawdę ciekawy sposób) przygody Jerzego, stworzone przez Lucy i Stephena Hawkingów. Inne zagraniczne perełki literackie – już nie serie – to czeskie UcieszkiCieszka Zdenka Svěráka i Noga w nogę ViliamaKlimáčka i DezideraTótha, niemiecki Rico, Oskar i głębocienie Andreasa Steinhöfela czy włoski Migotnik Roberto Piuminiego. Ażeby znaleźć perłą w koronie trzeba by znów wrócić do Szwecji, gdzie czeka UlfStark i jego Mały Asmodeusz (baśń) oraz wspaniałe, radosne, mądre i antywychowawcze (zdaniem przeciwników – dość licznych rodziców i nauczycieli) Magiczne Tenisówki mojego przyjaciela Percy’ego, które nas (mimo, że jesteśmy dorosłe i również będące rodzicami), wprawiły w zachwyt.

Uważni czytelnicy zauważyli zapewne, że mamy tu i znacząco puste miejsce: od lat nie ma przekładów współczesnych książek z języka rosyjskiego i innych języków byłych republik radzieckich (nieliczne przekłady, np. Czarna kura. Baśnie rosyjskie, nie ratują sytuacji), że literatura ta została zamilczania do tego stopnia, iż niewiele chyba osób wie, jakie książki dla dzieci ukazują się na tamtych rynkach, jaki jest ich poziom, czy w jakikolwiek sposób wyróżniają się na tle literatury światowej. 

Pora jednak na podsumowanie. Wszystkie tytuły, które powyżej przytoczyłyśmy, zawierają mniej lub bardziej prawdopodobne historie, które mogłyby się przytrafiać na każdym niemal podwórku, w każdym mieście czy wiosce, w każdej szkole. Ich siłą jest to, że mimo często silnej identyfikacji z danym krajem, jednocześnie bazują na dziecięcych przemyśleniach i problemach. Dzięki temu są chętnie czytane, komentowane – stanowią okazje do poznania kolejnej koleżanki czy zaprzyjaźnienia się z kolejnymi kumplami. Rzadko umoralniają wprost – wszak dziecko swój rozum ma i kiedy, nawet dowcipnie i lekko, opowiedzieć mu, do czego może doprowadzić na przykład niewinne kłamstwo, to wnioski z tego wyciągnie. Dzięki szacunkowi, z jakim autorzy traktują czytelników (wyraźnie dając im odczuć, iż wierzą w ich mądrość i umiejętność wnioskowania), tworzy się nić porozumienia między czytelnikiem a bohaterami książek, autorzy są pozornie niewidoczni, przeźroczyści (spotkałyśmy się z tym, że oburza to niektórych rodziców, bo oni z kolei utożsamiają się z nie zawsze będącymi wzorem rodzicami z książek…), dwa światy przenikają się i są sobie potrzebne. Po kolejne książki sięga się jak po telefon komórkowy czy tablet ze skajpowym kontem, by pogadać z kolegami o tym, co było w szkole, na placu zabaw na wycieczce lub za zamkniętymi drzwiami mieszkania.

Na tym skończymy – o prozie dla nastoletniego czytelnika, modach nią kierujących, dobrych i jeszcze lepszych autorach oraz o książkach na tematy trudne – w następnych odcinkach. 


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko