Julian Przyboś – Odjazd (frag.)

0
280
W płytkim świetle za wcześnie zapalonych lamp
świat jakby odziwaczał
i stronił…

– Załamał się w rozbitych bezdźwięcznie łzach.

Kształt twój mglił się i wietrzał,
między nami rozsnuwała się dal.

I musnęło mnie, niknąc, pożegnanie twej dłoni:
oddłoń powietrzna.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko