Zenona Macużanka – Wolne. Czy szczęśliwe?

0
73

Zenona Macużanka    

 

Wolne. Czy szczęśliwe?

 

Ryszard TomczykZbiór wywiadów przeprowadzonych przez Remigiusza Grzelę prezentuje dwanaście sylwetek kobiet o różnorodnych życiorysach, zawodach i osobowościach, wywodzących się z odmiennych środowisk. Są wśród jego rozmówczyń kobiety z trudem przebijające się przez świat oraz takie, wobec których życie było o wiele łaskawsze i sprzyjało ich rozwojowi, częściej akceptowało ich pragnienia…

To, co w jakimś sensie, łączy wszystkie bohaterki rozmówczyń redaktora Grzeli, to fakt, że dotknęła je trauma wojny wręcz bezpośrednio, czy też poprzez losy najbliższych, skrzywdzonych i nieszczęśliwych, co swym głębokim cieniem kładło się na otoczeniu. Jest wśród nich Zofia Posmysz, osoba, która trafiła do obozu w Oświęcimiu w dziewiętnastym roku życia i Hanna Krall, którą ukrywano w latach najwcześniejszego dzieciństwa, kiedy nie miała jeszcze pojęcia o zagrażającym jej złu. Spotykamy córkę, która poznaje cierpienia swej matki z jej pamiętnika, bo nie mogła zrozumieć jej za życia, gdyż matka nie chciała obarczać jej doznanymi cierpieniami.

Remigiusz Grzela ze szczególnym zrozumieniem stara się poznać ludzi utalentowanych artystycznie, czynnie tworzących kulturę. Kobiety związane z kulturą i sztuką dźwigają przez całe życie starania, aby sprostać wymogom wybranej przez siebie dyscypliny. Czy to będzie trudna praca nad językiem, dla poety niezbędna jak powietrze, czy też męcząca praca ćwiczeń z instrumentem, bez których nie ma szans na sukces choćby najbardziej uzdolniony potomek muzykującej rodziny. Taka na przykład będzie droga życia Wandy Wiłkomirskiej, artystki obdarzonej wielkim talentem, co nie wykluczało ustawicznej pracy rąk. W zaawansowanym wieku choroba uniemożliwia jej choćby skromniejsze uczestnictwo w tym, co było sensem jej całego życia. Straszne paradoksy losu.

Najbardziej poruszające są wyznania aktorki, członka zespołu teatralnego Jerzego Grotowskiego. Poznajemy w tej opowieści drugą stronę życia ludzi tworzących pod duchowym przewodnictwem owego guru słynny swego czasu zespół teatralny. To był fenomen tamtych lat, rozsławiający nas nie tylko w Europie. Za cenę uczestnictwa w gronie wtajemniczonych trzeba było całkowitego oddania, wyrzeczenia się osobistych planów i związków. Kobiety grały w sztuce Grotowskiego raczej podrzędniejszą rolę. Ale bez nich trudno było ogarnąć codzienność. A także można było liczyć na ich wrażliwość i pomoc w stanach kryzysu, czy to artystycznego, czy wręcz alkoholowego. Teresa Nawrot przeżyła w tym zespole wiele lat i doznała ciężkich chwil. Lecz zgłębiła w dużym stopniu sztukę rozporządzania i korzystania z własnych fizycznych możliwości ciała, podstawych technik aktorskich. Niesamowite doznania i wielkie zaparcie, jakie było potrzebne, by później stworzyć własną szkołę i przekazać innym trudną sztukę podstaw aktorstwa.

Inna jeszcze umiejętność potrzebna jest ludziom pracującym w kulturze. To sztuka rezygnacji i czekania na właściwy czas. Tak chyba najwyraźniej było w wypadku Hanny Krall, którą pochłonęła sprawa Marka Edelmana na początku lat siedemdziesiątych, kiedy jej pióro zdołało udźwignąć ten dramatyczny los i oddać całą złożoność osobowości bohatera. Człowieka, który umiał walczyć, kiedy tego świadectwa domagała się historia i umiał leczyć, kiedy temu sprzyjał czas : taką sylwetkę Edelmana przekazała Krall w swym słynnym reportażu Zdążyć przed Panem Bogiem.

We właściwym czasie dotarła do swych rozmówców Teresa Torańska, skoro przystali na zwierzenia ludzie przegrani, którzy musieli odczuwać gorycz upadku ich haseł i planów budowy społeczności socjalistycznej. Były to z pewnością rozmowy trudne dla obu stron, i nie mało taktu trzeba było znaleźć, by nie tryumfować i nie urągać zasadom humanitaryzmu. To przecież była tylko rozmowa, karta historii już się odwróciła. No, dokładniej właśnie ten proces toczył się w trakcie pierwszej pracy Torańskiej pt. Oni, która ukazała się 1985 roku. Torańska umiała wczuć się w tamten czas gwałtownych przemian i znaleźć do niego właściwy klucz. W ten sposób jest to historia uchwycona na gorąco. Torańska podchodziła do swej pracy jakby w dwu planach: po pierwsze przygotowana lekturowo, znająca temat intelektualnie, a jednocześnie dość elastyczna, skora i czuła na zmiany po drodze, boczne pytania i zwischenrufy. Naprawdę wybijającym się jej wywiadem jest rozmowa z generałem Wojciechem Jaruzelskim, który sprostał sytuacji i bronił się, jak człowiek przygotowany do pełnienia nie tylko stanowisk i funkcji, ale także zadań historycznych, choćby przekraczających siły pojedynczego człowieka. Mimo tragizmu jego sytuacji.

Powstaje pytanie, co skłania ludzi do mówienia o sobie, do opisywania trudnych sytuacji życiowych, załamań i klęsk. Przecież człowiek średnio rozgarnięty, kulturalny, nie jest chętny dzielić się swymi rozterkami. Jest przysłowiowe powiedzenie, że najłatwiej jest wywnętrzyć się nieznajomemu w pociągu, pożegnamy się na stacji i koniec. A jednak rozmowy i wywiady, które są szczególną formą dialogu toczą się i przyznać trzeba, że po dobry wywiad sięga chętnie wielu z nas. Można w krótkim czasie poznać kogoś bliżej lub też dowiedzieć się o sprawie. W rozmowach Remigiusza Grzeli kilka osób wyznało nieprzeciętne myśli i pragnienia. Julia Hartwig powiedziała, że lubi swoją samotność coraz bardziej i że – proszę wybaczyć to stwierdzenie – mimo podeszłego wieku, chętnie zostaje sama, bo ma jeszcze wiele do zrobienia. Chodzi o wiersze, które pragnie napisać. Ciężkie chwile musiała przeżyć wspomniana już Teresa Nawrot, ujawniając intymną stronę życia słynnego zespołu. Szczególnie jednak wzruszyło mnie wyznanie Wandy Wiłkomirskiej; będąc osobą powściągliwą i delikatną, powiedziała jak wielką sprawą była dla niej utrata męża, który odszedł do innej kobiety. Poszła go odwiedzić, kiedy zapadł na śmiertelną chorobę. Drugim, niemal tak ciężkim przeżyciem było rozstanie się z ukochanymi skrzypcami, kiedy już nie mogła na nich grać.

Godnymi uwagi są trzy panie z rodziny Hollandów. To matka Irena Rybczyńska-Holland, oraz dwie córki reżyserki: Agnieszka Holland i Magdalena Łazarkiewicz. Jeśli idzie o pierwszą z córek, to pani Agnieszka zdobyła popularność nie tylko dzięki sztuce filmowej, ale także dzięki szerszej działalności w dziedzinie kultury. W filmie jej dokonania artystyczne są znaczące, ostatni film W ciemności zdobył uznanie krytyki i publiczności. Druga z córek, pani Magdalena, pokazała w 1992 roku film pt. Białe małżeństwo oparty na motywach dramatu Tadeusza Różewicza pod tym samym tytułem. Przygotowuje obecnie film nazwany Maraton tańca, powstanie on w 2013 roku. Bez obawy o przesadę można powiedzieć, że obie panie zrobią widzom jeszcze niejedną niespodziankę.

Niepowtarzalna jest w swej zwięzłości i szczerości rozmowa Grzeli z Henryką Krzywonos. Wkroczyła ona w samo centrum wydarzeń w Gdańsku, i jak twierdzi, pełna strachu, wezwała innych do radykalnych działań. Po swojemu wyczuwała i rozumiała sens zachodzących wydarzeń. Działała jak drożdże, szła na czele solidarnych poczynań, a kiedy historia spauzowała i tempo życia spowolniło, zrobiła to czego przez całe życie potrzebowała: założyła prawdziwy dom. Przygarnęła dzieci bez rodzin, bez miłości i dla nich postanowiła pracować. Taką lekcję życia dała nam wszystkim pani Henryka.

Poznane przez nas bliżej dwanaście kobiet – rozmówczyń Remigiusza Grzeli – kierowało się z całą pewnością wyborem serca i powołania. To widać jasno z zaprezentowanej lapidarnie wizytówki każdej z nich. Czy wybranej drodze towarzyszyła w pełni satysfakcja? Jak wiadomo, szczęścia nie ma, są tylko jego przebłyski, byleby były częste…

———————————————————–

 

Wolne. Rozmowy Remigiusza Grzeli, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2012, s. 195

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko