Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
107

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

Czystym trafem rekomenduję jednocześnie dwie książki pochodzące z dwóch różnych światów. Bardzo wiele dzieli je charakter, wartość oraz ranga i profil intelektualny i ideowy autorów. Pierwsza z nich to błyskotliwy esej historyczny jednego z najwybitniejszych współczesnych intelektualistów, druga to pamfletowa w treści praca popularyzatorska. Łączą te książki dwie cechy. Obie opowiadają o jakimś fragmencie historii Francji i obie mówią o relacjach między Intelektualistami a Historią i Duchem Dziejów. (KL)

Babie lato dawnej Francji

„Historia niedokończona”, to atak na Jeana Paula Sartre’a, Simone de Beauvoir, Louisa Aragona, Maurice’a Merleau-Ponty i Emmanuela Mouniera. Atak nie pozostawiający suchej nitki na największych i najbystrzejszych spośród francuskich intelektualistów, którzy po II wojnie światowej zostali nie tylko „towarzyszami podróży”, ale także apologetami stalinizmu” – trudno o dobitniejsze określenie zawartości książki Tony Judta niż te pierwsze słowa wstępu autorstwa Marci Shore.

O postawie francuskich intelektualistów wobec komunizmu, marksizmu, ale przede wszystkim wobec tego, co działo się za żelazną kurtyną, w krajach Europy Środkowo-Wschodniej po drugiej wojnie światowej – napisano już bardzo wiele. Ich postawa, w tym słynne słowa Sartre’a, że nie można pogodzić się z kompromitacją komunizmu, bo „nie można odbierać nadziei robotnikom z Boulogne-Billancourt”, ich uparte negowanie ciemnych stron komunizmu, było fundamentalnym rysem najbardziej wpływowych kręgów tego środowiska. Błyskotliwy esej Tony Judta (1948-2010), wybitnego intelektualisty pochodzenia brytyjskiego jest jednak unikalny. Daje nie tylko syntetyczny, ale bardzo błyskotliwy, a przy tym subiektywny obraz tego zjawiska. Judt, wywodzący się ze środowiska marksistowsko-komunistycznego i sam w latach młodości (pokolenie 1968) hołdujący tej ideologii, dokonuje jednocześnie krytycznego rozrachunku niejako z własną biografią .

Część pierwsza „Historii niedokończonej” stanowi obraz sytuacji intelektualnej Francji w momencie zakończenia II wojny i rzuca światło na jej korzenie przedwojenne czyli czasy III Republki. Część druga („Cudza krew”), to obraz terroru stalinowskiego w krajach na wschód o Łaby, w tym w szczególności głośnych politycznych procesów przeciw „wrogom ludu”. Część trzecia i czwarta pokazuje ów opis poprzez filtr francuskiego życia intelektualnego.

Książkę Judta wieńczy i uzupełnia błyskotliwy esej „Pożegnanie z tym wszystkim?”, tak jak cała praca pisany w 1991 roku, czyli przed ponad dwudziestu laty. Jest on nie tylko finezyjną, eseistyczną rekapitulacją treści zwartych w materii wspomnianych czterech części, ale także swoistą analizą psychologiczną francuskiego intelektualizmu, doprowadzoną do czasu współczesnego momentowi powstawania książki i m.in. próbą zdefiniowania jego stosunku do liberalizmu (kłopoty francuskich intelektualistów z liberalizmem, to poważnej rangi paradoks w kraju „Liberte-Egalite-Fraternite”).

Kapitalne dzieło Judta czyta się świetnie, także dzięki jego walorom stylistycznym i klarowności wykładu, ale nawet ten, kto miałby kłopot z przebrnięciem przez całość, powinien przeczytać choćby owo 25-stronicowe zakończenie. Judt dokonuje w nim także wycieniowania niektórych wniosków sformułowanych w treści kolejnych rozdziałów, np. znajduje wytłumaczenie, co nie znaczy – usprawiedliwienie, dla niektórych wspomnianych grzechów francuskich intelektualistów. Niektóre konkluzje mogą nawet wydać się zaskakujące. Nie ma ani możliwości ani sensu cytować ten finalny esej w całości, ale nie mogę odmówić sobie, dla zachęty innych do lektury, początku tego znakomitego tekstu: „Czas to krzywe zwierciadło. Lata 40. i 50. wydają się bardzo odległe, przypominają inny świat. Intelektualiści z tamtych dekad pochodzili z innej Francji. Przy całym swoim wyrafinowaniu, wyrośli i tworzyli w prowincjonalnej, skierowanej do wewnątrz kulturze ukształtowanej przez wielką wojnę i jej konsekwencje. Mały światek paryskiego lewego brzegu na swój sposób symbolizował Francję „La Madelon” i „Clochemerle”. Francję, która miała zmienić się tak dalece, że stała się niemal niezrozumiała dla swojej wykształconej elity. „Trente Glorieuses” (Cudowne Trzydziestolecie) francuskich intelektualistów, dekady, w których pławili się w narodowej sławie, światowym podziwie i byli powszechnie naśladowani, przypadły na lata 1945-1975, ale najważniejsze postaci tego pokolenia urodziły się w okresie między końcowym etapem sprawy Dreyfusa a wybuchem I wojny światowej. Kultura, którą reprezentowali, troski i założenia, które były treścią ich życia, bledły już w momencie, gdy wchodzili w szczytowy okres swoich karier publicznych. Sartre, Mounier i ich pokolenie z perspektywy czasu wydają się babim latem dawniejszej cywilizacji francuskiej, jej dziedzicami i epigonami, zaledwie tlącymi się niedopałkami wielkiego ogniska”.

Z drugiej strony, to babie lato trwało długo: „Mit rewolucji, moralny szantaż 1917 roku, miały się dobrze w Paryżu nie tylko w latach 1956 i 1968, ale i w roku 1981”.

Od siebie dodam uwagę osobistą. Po raz pierwszy byłem w Paryżu właśnie latem 1981 roku. W ostatnim więc momencie dotknąłem końca pewnej epoki w dziejach Francji i Europy.

Gorąco polecam lekturę znakomitej książki Judta. To – jak kiedyś zwykli pisać recenzenci – lektura obowiązkowa.

Tony Judt – „Historia niedokończona. Francuscy intelektualiści 1944-1956”, wstęp Marci Shore, przekład Paweł Marczewski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2012, str. 342, okł. miękka, ISBN 978-83-624-67-91-4

 

Wielka i straszna

Na okładce książki Andrzeja Marcelego Ciska widnieje kształt znany od dwóch wieków historykom i amatorom historii – rozległe, masywne cielsko Bastylii. Jej zdobycie przez zrewoltowany tłum 14 lipca 1789 roku zmieniło świat w stopniu, który porównać można jedynie z narodzinami chrześcijaństwa. Już 224 prawie lata Wielka Rewolucja Francuska stanowi oś sporu między lewicą a prawicą, choć wtedy jeszcze nie używało się tych określeń. W 1790 roku, w rok po szturmie Bastylii, angielski konserwatywny polityk i myśliciel polityczny Edmund Burke napisał krytyczny traktat „Rozważania o rewolucji we Francji”. Od tamtej pory dyskusja wraca, na ogół nieregularnie i z różnym nasileniem.

Autor „Kłamstwa Bastylii”, opatrzonego słowem wstępnym Jacka Trznadla, należy do kręgu autorów najbardziej niechętnych Rewolucji i większości jej protagonistów. Intencje autora i ideę książki najlepiej ilustruje dedykacja, jaką ją opatrzył: „Pamięci Charlotty Corday i chłopów wandejskich, którzy bez cienia nadziei na zwycięstwo przeciwstawili się „oświeconemu rozumowi” w obronie swego króla i wiary chrześcijańskiej”.

Na każdej stronie swojej książki autor stara się udowodnić nikczemność racji i postaw jakie stały u jej początków i w czasie jej przebiegu. Widzi Rewolucję jako jeden wielki splot zła i bunt szumowin. Bardzo tym przypomina Teodora Jeske-Choińskiego, który dał podobny portret Rewolucji w namiętnym pamflecie „Psychologia Rewolucji Francuskiej”. Krytyce Ciska poddany zostaje przede wszystkim krąg myślicieli Oświecenia z J.J. Rousseau na czele i Encyklopedii. Po zarysowaniu w kolejnych rozdziałach przebiegu rewolucyjnych zdarzeń, następuje najważniejsza część książki – cykl portretów indywidualnych, w których szlachetna postać Charlotty Corday zostaje przeciwstawiona „galerii nikczemników” różnego rewolucyjnego autoramentu z Robespierrem na czele oraz niektórych „zbłąkanych”, którzy sami w końcu padli ofiarą wychwalanej ideologii. Są też rozdziały poświęcone szeregowi szczegółowych tematów, o kluczowym znaczeniu, jak rewolucyjne pieśni „La Marseillaise” czy „Ca ira” czy marginalnych, choć interesujących, jak sprawa szpitala dla chorych umysłowo dr Belhomme. Książkę uzupełniają listy niektórych ofiar Terroru, głównie przedstawicieli najważniejszych stronnictw politycznych, a także tekst Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela oraz bibliografia, choć książka nie ma ściśle naukowego charakteru.

Andrzej Marceli Cisek (ur. 1938) sam jest człowiekiem o niebanalnej biografii. W dzieciństwie zesłany do ZSRR, w latach 1972-2000 działacz niepodległościowy na emigracji w USA. Swoją książkę napisał barwnie, z dużym talentem narracyjnym, a przy tym z temperamentem i z radykalną stronniczością, która stanowi walor lekturowy. Jest to jednak głos bardziej popularyzatora konserwatywnej ideologii niż bezstronnego historyka. Cisek, słusznie piętnując wiele nikczemności i zbrodni Rewolucji, ponad miarę idealizuje jej przeciwników i ofiary. Idealizuje też ponad miarę porządek przedrewolucyjny, tworząc jego obraz czarno-biały, nie przystępujący do realiów ludzkiej egzystencji, a przez to raczej sprzeczny z klasycznym konserwatywnym światopoglądem, naznaczonym realistycznym, pesymistycznym widzeniem ludzkiej natury. Rzecz jednak jako lektura bardzo zajmująca, a dla tych, którzy po raz pierwszy zetkną się z tematyką WRF, może być wręcz pasjonująca.

Andrzej Marceli Cisek – „Kłamstwo Bastylii”, przekład Paweł Marczewski, Wyd. Fronda, Warszawa 2012, str. 515, okł. miękka, ISBN 978-83-62268-11-5

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko