Stefan Jurkowski – Przenikanie

0
187

Stefan Jurkowski

 

Przenikanie

 

.

Oto troje twórców: jeden z najwybitniejszych artystów malarzy Wojciech Weiss (1875-1950), jego żona, również znakomita malarka i uczestniczka życia artystycznego Aneri Irena Weissowa (1888- 1981), i poetka współczesna, średniego pokolenia Krystyna Konecka, zafascynowana jego obrazami, ich osobliwym klimatem, nieuprawianą dziś młodopolską formą. Sama Konecka także posługuje się wierszem „niedzisiejszym”. Pisze mianowicie wyłącznie sonety (chyba jako jedyna w Polsce), w czym doszła do perfekcji. Czy to będzie sonet petrarkowski czy szekspirowski – zawsze jest precyzyjny i wierny wszelakim zasadom wersyfikacji. I oto sonety Koneckiej, inspirowane obrazami Weissa, w szczególny sposób swoją formą wpisują się w klimat tego malarstwa.

Dzieje się tak zapewne dlatego, że zarówno twórczość Wojciecha Weissa, jak i Aneri zawiera elementy ponadczasowe, jest uniwersalna, bo mówi o sprawach ważnych i aktualnych w każdym czasie.

Natomiast sonety Krystyny Koneckiej też nie są pustą formą. Poetka udowodniła już wcześniej, że tego rodzaju wiersz nie jest zapisem archaicznym; że jest nośny dla najbardziej współczesnych treści – przy zachowaniu wszystkich jego reguł. Na tym też polega cała wirtuozeria tych sonetów, które prowadzą swoisty artystyczny dialog z obrazami zawartymi w tym osobliwym tomiku-albumie. Reagują na nastroje, stawiają te same pytania, komentują niekiedy bardzo subtelne drgnienie światła, wyraz twarzy, koloryt. Oboje malarzy i poetkę dzieli duża odległość pokoleniowa. Inny jest świat Koneckiej, inny Weissa czy Aneri. Dialog zaś polega na tym, że te wypowiedzi artystyczne się uzupełniają. Konecka nie opisuje obrazów. Ona stara się wejść niejako do wewnątrz Weissowskiego świata; owszem, podziwiać go, ale i uzupełniać, sygnalizować nowe napięcia emocjonalne, podkreślać to, co wspólne; co w tym malarstwie jest nieprzemijające – jak nieprzemijająca jest forma sonetu dla wyrażania treści wszelakich.

Ulotność chwili, a jednocześnie jej powtarzalność (czy też jej nieśmiertelność), to jeden z motywów malarstwa Wojciecha Weissa, jakże trafnie odczytany przez Konecką w obrazie „Taniec”:

 

                             …Młodopolska poza

jak przestroga. Że oto na czyjejś palecie

Zdarzy się repetycja. Później o stulecie.

 

Zauważmy, iż zarówno wiersze jak i obrazy są tutaj odrębnymi, samoistnymi dziełami sztuki. Sama inspiracja nie jest więc przedmiotem opisu; ona tylko uruchamia wyobraźnię, wywołuje asocjacje, pomaga kreować świat, a właściwie ukierunkowuje ową kreację. Jeśli poetka patrzy na „Pocałunek na trawie”, to siłą rzeczy – prócz konkretnych odniesień do owego źródła inspiracji – odnajduje w nim obszar uniwersalny.

Zauważmy jak często podmiot liryczny opowiada swoje wrażenia w pierwszej osobie. Ma przed sobą dzieła artysty nieżyjącego od sześćdziesięciu czterech lat, i teraz w XXI wieku prowadzi z nimi ten osobliwy dialog o twórczości, przemijalności, emocjach. Ale jakże aktualny; posługujący się zdumiewająco świeżym językiem poetyckim. I okazuje się, że wielka sztuka nie ma barier. Porusza się bez żadnych paszportów. Poetka ujmie to tak:

 

Ten kawiarniany olej dla mistrza Wojciecha

to cezura pomiędzy dekadencji echem

a otwarciem na radość. I ja – po tej stronie.

 

I ja po tej stronie… Mówi tutaj Konecka o niemalże powszechnym losie artysty i osób z nim związanych. Iloma to dramatami, cierpieniami zostało okupione niejedno dzieło sztuki. I do dziś to prawidło w rozmaitym stopniu się powtarza.

Poetka świadomie nie unika w sonetach języka młodopolskiego, by zwrócić uwagę na klimat obrazu; by podkreślić jego przynależność do epoki, a zarazem pokazać, że ekspresja w sztuce – choć przechodziła rozmaite ewolucje – nadal jest istotna i aktualna.

A więc na początku drugiej dekady XXI wieku, współczesna poetka stojąc przed obrazami Wojciecha Weissa i Aneri czuje się autentyczną uczestniczką i mieszkanką jego rzeczywistości. Rzeczywistości z całym dobrodziejstwem inwentarza. Bo przecież te dwa światy, jej (to jest i nasz świat) oraz tamtych artystów nie tylko istnieją równolegle, lecz się przenikają.

Delikatne, bardzo precyzyjne, przestrzegające wszelkich reguł gatunku wiersze Koneckiej znakomicie oddają klimat obrazów. Czy inny typ wiersza sprostałby temu zadaniu? Trudno powiedzieć, albowiem ów mariaż wynika z podobieństw twórczego warsztatu, podobnej wrażliwości, autentycznej fascynacji poetki tym malarstwem.

Poetka podeszła do tego zadania bardzo poważnie, przestudiowała całą epokę, poznała twórczość malarzy współczesnych autorowi „Zdjęcia z krzyża”. W ten sposób wyraziła prawdę nie tylko o inspirującym ją malarstwie, ale o samym twórcy i jego pokoleniu. A zwłaszcza o twórczości jego żony, Aneri Ireny Weissowej z Silberbergów.

Ponieważ w owych czasach krakowska Akademia Sztuk Pięknych była niedostępna dla kobiet, Aneri musiała skorzystać z kursów prywatnych. Wybrała kursy Wojciecha Weissa, wkrótce została dozgonną wielką miłością i muzą artysty (zresztą z wzajemnością), a w roku 1908 jego żoną. Jej obrazy, utrzymane w tonacji, klimacie i nastrojach Weissowskich urzekły silnie Krystynę Konecką, i na równi z tamtymi stały się powodem artystycznego dialogu.

Podkreślmy raz jeszcze, że forma sonetu, zwłaszcza szekspirowskiego, szczególnie oddaje ów delikatny, impresyjny nastrój i klimat obrazów obojga wybitnych małżonków. Poetka odnajduje w ich dziełach znaczenia, które dziś w połączeniu z poezją tworzą nową jakość.

                                                                           Stefan Jurkowski

Krystyna Konecka: “Szklana kula. Wiersze dla Ireny i Wojciecha Weissów”, Fundacja Muzeum Wojciecha Weissa, Kraków 2013, s. 108. Wstęp Zofia Weiss-Nowina Konopka.

 

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko