Leszek Żuliński – Asceza i gorączka

0
72

Leszek Żuliński

 

Asceza i gorączka

 

         Piotr Müldner-Nieckowski to postać nietuzinkowa. Praktykujący lekarz i zarazem pracownik naukowo-dydaktyczny na Wydziale Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, tamże profesor nadzwyczajny – założyciel i kierownik Podyplomowego Studium Edytorstwa Współczesnego oraz kierownik Zakładu Edytorstwa i Krytyki Tekstu w Instytucie Filologii Polskiej. Przy okazji wyrósł też na językoznawcę i znanego specjalistę od frazeologii. Autor wielu prac naukowych i leksykograficznych, m.in. „Wielkiego słownika frazeologicznego języka polskiego” i „Wielkiego słownika skrótów i skrótowców”.

         Debiutował niemal jednocześnie (w latach 1974/1975) jako poeta i dramaturg; w tej ostatniej dziedzinie stworzył wiele dramatów i słuchowisk radiowych; w zasadzie wszedł na parnas współczesnych autorów tej niwy.

         Nieckowski od lat prowadzi także wydawnictwo „Aula”. Tu, nie oglądając się na „publikacyjne okoliczności zewnętrzne”, wydaje także swoje książki. Ostatni tomik Piotra nosi tytuł „Park”.

         Pierwsza rzecz, jak rzuciła w mi się w oczy w trakcie lektury, to rezygnacja z EGO. Dzisiejsza, zwłaszcza młoda poezja, jest w przeważającej mierze egotyczna, JA stanowi w niej pępek świata, a uporczywe grzebanie w tym pępku (czasami nieznośnie narcystyczne) przesłania ważniejsze sprawy. Poeci nieco dojrzalsi chcą opowiedzieć świat, ludzi i zdarzenia, które nie tyle są przeglądaniem w lustrze własnej twarzy, co szukaniem odbicia świata i losu w zwierciadle doświadczenia i refleksji. Emocje i doznania osobiste chcą zuniwersalizować, nadać im wymiar definicji moralnej i egzystencjalnej, czasami zbiorowej i historycznej. Chcą, przy okazji definiowania siebie, zdefiniować także życie i świat.

         Nieckowski ma poza tym dar mówienia prostego, a zarazem kryjącego w sobie spory kaliber problemowy. Oto przykład takiego „prostego” utworu – wiersz pt. „Klamerka”: To, co spinam / nie jest tym, / co było rozpięte. / To, co rozpinam, / nie jest mną / w tym sensie, / w jakim chcesz / być sobą. / Gdybym wczoraj była, / tam, gdzie wczoraj cię / nie było, / nie byłoby mnie tutaj, / gdzie jesteś. / Szyby zrobiono / w kwiaty, / nic nie widać. / Wszystkie drzwi / pootwieram, / wejdź tylko. / Powiedz mi, / że ma być tak, / jak nigdy nie było, / a będzie.

         Zabawne: zastanawiałem się w pierwszym odruchu, czy to nie jest erotyk. Ale przecież nie jest! Ten wiersz „mówi” tytułowa klamerka; ten wiersz opowiada o dezintegracji wewnętrznej, o rozbieganiu i scalaniu siebie, o spajaniu tego, co w nas niespójne. Tak właśnie, wykorzystując drobne preteksty czy sytuacje, Nieckowski potrafi naddawać sensy do byle pretekstu; z drobiazgu robić „filozofię”…

         To poeta lubiący konkret i reizm. Trzymający „się ziemi”, szczegółu, drobiazgu, ale też potrafiący parabolizować niemal każdą sytuację. Jest tu np. garść wierszy o synu i do syna, takich mocno trzymających się realu, a jednak będących ważną rozmową. Interpersonalne relacje ciekawie inspirują poetę, ale też nie brakuje tekstów „solipsystycznych” i mocno introwertycznych. W ogóle „psychologizm” tej poezji uważam za jedną z jej ważniejszych cech.

         Bywa i tak, że Nieckowski buduje tekst, który toczy się narracją nie zapowiadającą końcowego sensu i morału, a te okazują się absolutnym cymesem. Szczególnie w tej grupie wierszy uwiódł mnie utwór pt. „Do Agnieszki W.” (Piotrze, czyżby to była ta sama poetka, którą obaj znamy?), a który cytuję w całości: Moja droga Agnieszko, / piszę do ciebie ten wiersz / w nadziei, że przeczytasz do końca. / Na końcu właśnie są informacje, / jak czytać książkę, którą poleca / znajomy redaktor. / Czytać należy spokojnie, / zdanie po słowie, / słowo po zdaniu, / nie opuszczając grzbietu i kartek. / Zakładkę trzymaj w głowie, / paginację w portfelu. / Ilekroć padnie teza / całkiem niejasna, rozpierzchła, / pomyśl, zastanów się nad tym, / co jest ważne dla twojego pokolenia. / To weź za dobrą monetę, tym się przejmij, to propaguj / w życiu doczesnym i wiecznym. / Rzeczy oczywiste pomiń /jako ornament rozumienia. / A kiedy skończysz i emocje spadną, / nie łap się za głowę, nie patrz na paznokcie / obłażące z lakieru, zamknij oczy, / zamknij się zupełnie, odgródź, / zrób z siebie przepaść, / bądź najlepszą tej książki puentą.

         Proszę zauważyć: to wiersz oparty na takim pomyśle, że mistrz doradza uczennicy; dobry wiersz do przeczytania na każdych warsztatach poetyckich. Ale piorun strzela w trzech ostatnich wersach – to już ma temperaturę wysokiego wyzwania, drogowskazu twórczo-egzystencjalnego, czegoś, co brzmi poruszająco i sięga do trzewi artystycznej kreatywności i autentyzmu. W ten właśnie sposób ten tomik nieustannie nas zaskakuje, elektryzuje, budzi.

         Nieckowski unika dykcji tradycyjnej. Np. mało tu tzw. „liryzmu”. On opowiada historyjki, incydenty, drobiazgi i z nich, tylko z nich, bez ozdobnych figur potrafi zbudować Sens. Ta asceza i powściągliwość nastrojowa umie tak się skradać ku sensom, że tym mocniej je uwidacznia, zaskakuje nimi, porusza. Nieckowski poza tym wymyślił jakby swój własny moduł wiersza, jego frazę, wersyfikację, ton narracji (tak, „narracyjność” to ciekawa cecha tego tomiku) – dlatego mamy tu do czynienia z poezją osobną, trudno porównywalną do znanych mi innych standardów.

         I na koniec ciekawostka… W niektórych wierszach wychodzą na wierzch lingwistyczne pasje autora. To też śledziłem z ciekawością. Oto fragment jednego z wierszy: W tych czasach są takie czasy, / że czasem nie mamy czasu, / ale to tylko do czasu, / bo przyjdzie ponadczasowy czas, / że będę miał czas na to, / na co czasowo brak mi czasu / w czasie, kiedy od czasu do czasu / tracę czas i nawet czas / nie jest na czas. No proszę, co za żonglerka jednym słowem i jego związkami frazeologicznymi!

         Ciekawy, dobry, mocny i mądry tomik! Piotrze, dawno nie czytałem Twoich wierszy; po tej lekturze będziesz miał we mnie – wiem to – bardziej wiernego czytelnika.

 

Piotr Müldner-Nieckowski „Park”, Wydawnictwo „Aula” Warszawa 2011, s. 78

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko