DARIUSZ PAWLICKI – PATCHIN PLACE NUMER 4

0
195

DARIUSZ PAWLICKI

 

PATCHIN PLACE NUMER 4

 

     Patchin Place, to zaułek na Manhattanie w Greenwich Village. Dla osób nie znających historii tego miejsca, jest on jeszcze jednym urokliwym zakątkiem w tej malowniczej dzielnicy. A jest to bardzo, jeśli tak można powiedzieć, literacka uliczka. Mieszkali na niej bowiem czterej wybitni ludzie pióra. Jednym z nich był Anglik, poeta John Masefield, trzema pozostałymi Amerykanie: dziennikarz i poeta John Reed, dramaturg Eugene O’Neill i poeta Edward Estlin Cummings. Trzej pierwsi nie mieszkali tam długo. Natomiast ten czwarty – od 1923 do 1962 r.

           Miłośnik poezji Cummingsa, ze zrozumiałych względów, będzie zaglądał na Patchin Place. I może któregoś razu usiądzie na krawężniku, na wprost drzwi dawnego mieszkania poety oznaczonego numerem „4”*. Po czym wyobrazi sobie, że jest, na przykład, rok 1955. A on widzi zbliżającego się od strony Zachodniej 10 Ulicy, autora wierszy, które bardzo lubi.

 

                                      

Patchin Place nr 4

 

*

 

     Edward Estlin Cummings (w późniejszym okresie życia stosował skróconą, pisaną małymi literami, formę swego nazwiska: e. e. cummings) urodził się w 1894 r. w Cambridge, stan Massachusetts. Studiował języki klasyczne i angielski na Uniwersytecie Harvarda. Podczas I wojny światowej służył jako kierowca ambulansu na froncie we Francji (był ochotnikiem). To, co zobaczył wstrząsnęło nim. Po kilku miesiącach, za odmowę odcięcia się od pacyfistycznych poglądów swego najbliższego wówczas przyjaciela Williama S. Browna, aresztowano go i osadzono w obozie karnym. (Po kilku latach wrażenia z pobytu w owym obozie zaowocują powieścią The Enormom Room.) W grudniu 1917 r., dzięki staraniom swego ojca, to znaczy na prawie rok przed zakończeniem działań wojennych, zostaje zwolniony z wojska (dwa miesiące później zwolniono W. S. Browna). Na samym początku roku następnego powrócił do ojczyzny. Wkrótce ponownie trafił do… armii (tym razem został powołany). Służył jednak na terenie USA. Ostatecznie do życia cywilnego powrócił w listopadzie 1918 r. A w 1921 wyjechał na dwa lata do Paryża, gdzie zaprzyjaźnił się m. in. z Ezrą Poundem (przyjaźń przetrwała do końca życia Cummingsa) i Hartem Crane’em. Po powrocie do kraju, osiadł w Nowym Jorku. I szybko stał się jedną z najważniejszych postaci tamtejszej bohemy. Przez prawie cały nowojorski okres swego życia mieszkał na Patchin Place. Lecz miesiące letnie spędzał w Madison, stan New Hampshire.

 

     E. E. Cummings był zdolnym rysownikiem i malarzem. Jego prace prezentowano na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. A jego drugą, równie silną pasją była poezja. Właśnie jako poeta, i to awangardowy, zdobył międzynarodową sławę. Za swego życia opublikował siedem zbiorów wierszy. A oprócz nich także wspomnianą powieść, dwie sztuki teatralne i EMI, dziennik będący rejestracją pobytu, w 1931 r., w stalinowskiej Rosji. W przeciwieństwie jednak do pozytywnych, a często wręcz entuzjastycznych relacji, zdecydowanej większości intelektualistów zachodnich, zapiski te nie są pieśnią pochwalną z podróży po państwie „robotniczo-chłopskim”,. Inaczej jednak być nie mogło w przypadku Cummingsa, skrajnego indywidualisty. To dlatego np. występował przeciwko próbom ujednolicania, „standaryzacji” poglądów. Miał też w sobie sporo z anarchisty.

     Podróżował także, i to kilkakrotnie, po Hiszpanii, Włoszech. Trzy razy był żonaty. I dopiero trzeci związek, z Marion Morehouse, modelką, aktorką i fotografką, był udany.

 

*

 

     Będąc na Patchin Place, oczami wyobraźni można ujrzeć, jak w tym zaułku pojawiają się znani poeci i pisarze: Marianne Moore, Hilda Doolittle, William Carlos Williams, John Dos Passos, Wallace Stevens, Ezra Pound, Dylan Thomas i wielu innych. Bo rzeczywiście odwiedzali oni, i to wielokrotnie, Cummingsa. Zresztą jego gośćmi byli nie tylko autorzy uznani. Był bowiem szczególnie życzliwie nastawiony do początkujących twórców. Służył im radą, pomagał w zamieszczaniu utworów w czasopismach. Odwiedzali go też miłośnicy jego wierszy, jak też osoby, które po prostu chciały pobyć w jego towarzystwie. To dlatego tak wielu ludzi było poruszonych, gdy w 1962 r., podczas tradycyjnego letniego pobytu w New Hampshire, niespodziewanie zmarł (przyczyną śmierci był udar mózgu).

 

*

 

     Nie zmienił się mój negatywny stosunek do swoistego znaku rozpoznawczego, jeśli chodzi o poezję E. E. Cummingsa. A stanowią go, nawiązujące do Apollinairowskich kaligramów, wierszowane eksperymenty. Mogące, przy pierwszym kontakcie wzrokowym, budzić zainteresowanie swoją awangardową formą. Po rozszyfrowaniu ich, okazuje się, że są to, przynajmniej ja je tak oceniam, doskonałe przykłady przerostu formy nad treścią. Z tym, że ta forma często kryje banalną treść. Poniższy wiersz jest jednym z licznych tego przykładów:

 

                                Z/AU WAŻ**

 

                                   z

 

                                   au waż

                                   jakt astar

                                   szanie malże

                                   dama syp

                                   ie p

 

                                   ow

 

                                   oli okru

                                   chydw omtrze

                                   mcztere mpięci

                                   usześ ciuw

                                   rób lo

 

                                   m

 

     Lecz E. E. Cummings należy do poetów, których darzę sympatią (choć na początku był to wręcz podziw). Zarówno ze względu na dokonania, jak też osobowość. A jeśli chodzi o te pierwsze, to niejednokrotnie powracam do Cummingsonowskich utworów poetyckich, innego jednak rodzaju niż wspomniane rebusy udające wiersze. Mam na uwadze utwory lapidarne a treściwe, o formie najprostszej z możliwych. Te, które zagwarantowały, moim zdaniem, stałą obecność w literaturze (nie tylko amerykańskiej) dawnego mieszkańca domu przy Patchin Place nr 4. Dwa poniższe należą do tego właśnie rodzaju:

 

                                  

                                   ***  

                                   O parę kroków

 

                                   od czubka buta

                                   mysz wpół Otruta

 

                                   pyta mnie wzrokiem

 

                                   sponad podłogi

 

                                   co ja Takiego

                                   zrobiłam czego

 

                                   Ty byś nie zrobił

 

                              

                                  

                                   ***

                                   jeśli szukasz prawd

                                   nie wkraczaj na trakt

                                  trakty wiodą ku

 

                                   a prawda jest tu

 

     Jak niewiele słów, a jak wiele treści.

 

                                                            

 

 

     * W ścianę budynku wmurowana jest tablica upamiętniająca ten fakt.

   ** Ten wiersz, jak i pozostałe, w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka.

___________________________________________________________

                        

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko