Władysław Panasiuk – Ziemia jest okrągła

0
160

Władysław Panasiuk


Ziemia jest okrągła

 

Jerzy NowosielskiCzasami się nam wydaje, że nie ma już przed nami żadnych tajemnic, nie istnieją rzeczy, których nie znamy. Czym dłużej człowiek żyje jego apetyt na wiedzę powinien wzrastać. Ciekawość świata jest zakodowana w wielu ludziach, ale czasami na skutek braku czasu czy chęci zatraca się, a później bezpowrotnie zanika. A przecież wiedza niemniej potrzebna jak światło czy tlen. Nie można żyć biernie, nie można ciągle wegetować. Ciekawość zawsze wyzwalała u człowieka jakąś dziwną energię i zagłębiała go w jeszcze istniejących zakamarkach życia. Warto zakodować więcej informacji, by wiedzieć; kiedy się śmiać, a kiedy płakać. Ktoś powie „ i tak głupi pomrzemy”, może i tak, ale na pewno nie najgłupsi wszak do takich nie należymy.

Zawsze zaczytywałem się w geografii, bo cóż cywilizowany człowiek oznacza bez niej. Mówią, że świat jest mały, ale porównując do gabarytów człowieka – wciąż olbrzymi. Aż 2/3 powierzchni Ziemi zalewają wody i to mam ułatwia poznanie tej skromnej, pozostałej powierzchni lądu. Jest kilka oceanów i kilkadziesiąt mórz, a państw aż dwie setki. Chociaż łatwiej nam je odnaleźć na mapie niż tubylcom, ale czy ta łatwość dotyczy nas wszystkich? Przeczytałem na stronie „meritum artykuł Leszka Pieśniakiewicza „Polska leży koło Meksyku” i to mnie sprowokowało do rozwinięcia mapy świata. Prawie w każdym zakątku żyje człowiek podobny do nas. Wszyscy kochamy Ziemię, więc jesteśmy niemal zobowiązani poznawać jej tajniki. To lepsze od brudnej polityki, choć i jej nie możemy pozostawić bez echa. W polityce wciąż chodzi o pieniądze, których zwyczajni ludzie tacy jak ja, nigdy oglądać nie będą.

Jeśli są nawet legalnie zarobione, to tak do końca nie pozostają naszą własnością. Musimy (tak jak ja wczoraj) tłumaczyć się dlaczego wysyłamy kilka setek do kraju. Ktoś powie, że państwo daje nam bezpieczeństwo, ale mało kto zauważa, że już niewiele pozostało nam z praw człowieka i tej słynnej konstytucji. Podobno żyjemy w kraju, który jest przykładem światowej demokracji. Coraz trudniej ją odnaleźć. A wszystko po to, by żyło się nam „bezpieczniej i dostatniej”. My już takie hasła dawno przerabialiśmy. Nie wiem w jakim przyszło nam żyć systemie, ale takie (publiczne) przesłuchania kojarzą się tylko z komuną.

Coraz trudniej wjechać na teren sojusznika i przyjaciela, nawet jeśli mamy półroczne wizy. Pamiętam jak kilka lat temu usiłowano wysłać mojego syna z lotniska do kraju z podobnego powodu. Wmawiano mu i mnie, że poprzednio pracował, czego nikt nie potrafił w żaden sposób udowodnić. Agresja urzędnika (rodaka) na lotnisku była nie do opisania. Czyżby w każdym człowieku zauważano bandytę i wroga?

To, co miało miejsce na nowojorskim lotnisku, gdzie rolę przestępców zagrały dwie studentki zaczyna przerażać. Powstaje pytanie; czy nasz rząd w ogóle istnieje? Czy jest jakiś Kongres Polonii?

 

Kim jest emigrant wycierający obce kurze, kto zabiera nam narodową dumę i dlaczego milczymy! Kochamy zwierzęta, dlaczego zapominamy o ludziach. Staliśmy się chłopcami do bicia niemal na całej kuli ziemskiej. Jeśli tak Polaka traktuje sojusznik i przyjaciel, powstaje pytanie jak traktuje wroga.

 

Świat jest wciąż ciekawszy od jego mieszkańców wszak ci drudzy od lat kombinują. Gdyby nie ludzka zachłanność wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Widziałem w te upały, ile znaczy człowiek. Skończyły się galery, ale dachy pozostały, tym ludziom i piekło nie straszne. Ale to boss stojący (kilka minut) w cieniu pójdzie do piekła, ci już byli. Zachłanność gorsza od kradzieży. To dzieje się w Ameryce, ale inne kraje też nie są idealne. Gdyby tak postawić pytanie; co jest w życiu najważniejsze? Odpowiedzi byłyby różne, bo każdy ma własne priorytety. Moim zdaniem najważniejszy na Ziemi jest człowiek, nie każdy jednak będzie skłonny poprzeć mnie w tym staroświeckim względzie. W żadnym systemie nie oszczędzano człowieka, a już kapitalizm potrafi wycisnąć z każdego ostatnie soki. Tu wszystko przeliczone jest na zyski, na dolary, które już tak mało znaczą.

Dzisiaj można być szefem mając niewiele wiedzy, liczy się umiejętność wykorzystania drugiego człowieka. Wystarczy bezczelność, by stać się bogatym. A wiedza? Jest, jaka jest. Jeśli emerytowany (a więc doświadczony i z założenia mądry człowiek) inżynier z wspomnianego wyżej artykułu opowiada, że Polska graniczy z Meksykiem, do jakich dziwacznych wniosków dojdzie prosty człowiek. Żenująca potrafi być niewiedza, ale nie każdego też to zadziwi. Komputer od rozumu różni się tym, że komputera się często używa.

Naszym „uczonym” również wiele brakuje, ale i tak są mądrzejsi od innych. Nie zawsze artykuły prasowe są na odpowiednim poziomie, nie każdy program radiowy spełnia oczekiwanie przeciętnego słuchacza. Ale mimo wszystko nazywamy się redaktorami, pisarzami, prezydentami firm itp. Wprawdzie każdy towar ma swojego nabywcę. Tak czy owak wiele w tym przesadzamy, ale nie daj Boże, by ktoś zwrócił nam uwagę! Zaraz wyzwą go od nieuków, grafomanów z częstochowskimi rymami. A sami, co potrafią?

Jest tu wielu ludzi popierających obecną władzę, ale dla równowagi jest też spora opozycja, która tylko mówi i mówi. Jedni z drugimi prowadzą słowne wojny, z których tak naprawdę nic nie wynika. Kłócimy się i wymądrzamy tylko po to, by utracić resztki energii. Szkoda, że nasza wielkość nie może być wykorzystana do obrony ludzi na lotniskach i temu podobnych wydarzeniach. Amerykanie widzą w nas słabość i robią z nami, co im się rzewnie podoba, a my za to ich uwielbiamy. „Wszyscy Polacy to jedna rodzina” rozbrzmiewa na piknikach, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Tak mało w nas miłości do siebie. Lubimy wykorzystać i poniżyć rodaka nie tylko tutaj, ale również w innych krajach. Wystarczy liznąć trochę języka, by zniewolić jeszcze wczoraj bliskiego nam człowieka. Przez ćwierć wieku mojego pobytu nazbierało się tak wiele różnych przykładów. Wcale nie jest tak różowo w naszym środowisku, ale za wszelką cenę staramy się to ukrywać. Są jeszcze dobrzy, bezinteresowni ludzie, ale jest ich tak mało. Większość swoją dobroć opiera na korzyści. Jeśli przeczytamy tylko dwie gazety widzimy jak wiele nam brakuje, by nazywać się ludźmi. Nie popieram obecnie rządzących w Polsce, ale też nie jestem fanatykiem PIS-u. Fanatyzm, to nie religia, to nie dobro, to już choroba. Byliśmy świadkami rządów niemal wszystkich partii, ale żadna nic nie zrobiła dla zwykłego człowieka, by żyło mu się lepiej. Nawet nasz poseł Czuma nigdy nie stanął w obronie Polonusa, chociażby po to, by spełnić obietnice. Znamy przysłowie,” iż każde grabie grabią pod siebie”, najlepiej widać to w polityce, chociaż i tutaj przykładów nie brakuje. Mało obchodzą nas inni, wystarczy, że nam jest trochę lepiej powodzi. Mało tego, lubimy wychwalać obce, niekoniecznie doskonałe rzeczy i pomysły, a własne degradować. Nasza domniemana wielkość pokazuje nas w złym świetle. Faktycznie nic tu nie znaczymy i nikt nie może nas zauważyć. Opluwanie i kłótnie nigdy dobru nie służyły. Każda organizacja, gazeta czy audycja ma swoich klakierów (czytaj dyżurnych) i to powoduje rozłam, dzieli nas na prawicę i lewicę, na złych i dobrych. W rezultacie prowadzi cały naród do waśni. Podobnie jest w kraju, bo media nie są po to, by łączyć, to dobra broń rządzących do dzielenia narodu. Podzielonym narodem znacznie łatwiej rządzić. Skupiamy się codziennie na błahych sprawach, a te wielkie pozostawiamy beztrosko rządzącym, którzy najlepiej wiedzą jak się wydaje podatnika pieniądze. Dzisiejszy świat stwarza wiele niejasności. Potrzebna jest krytyka, z głaskania jeszcze nic dobrego nie powstało. Można obrażać mnie i ciebie, ale nie wolno całego narodu. Krytykujmy, ale z umiarem, gdyż to najtrudniejsza ze sztuk. Mamy swoją wielkość, a brakuje nam choćby małego taktu i wdzięku. Nasza krytyka często pochłania wszystkie dobre cechy jakie posiada człowiek. Nie zatracajmy umiaru.

 

Bądźmy patriotami, ale nie fanatykami, bo to wcale nie to samo. Amerykanom brakuje wiedzy (co wynika z wspomnianego artykułu) nam wyrozumiałości i odrobiny skromności. Wieszamy psy na wszystkich, ale nie potrafimy znosić najmniejszej krytyki potrzebnej każdemu jak woda.

Przywykliśmy do” badziewia”, które na podobieństwo krokodyla zamarło bez ruchu. Nie lubimy nowatorstwa, wszystko, co nowe nam przeszkadza. Słucham i czytam przez ćwierć wieku i mogę śmiało powiedzieć, że tylko kartki kalendarza pokazują nam, że idziemy do przodu. Oporność ma pozytywne zastosowanie, ale jedynie w elektryczności.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko