Igor Wieczorek – Pan Bóg wybaczy Dodzie

0
64

Igor Wieczorek 


Pan Bóg wybaczy Dodzie

                                              

                                            

 

Zdzisław Beksiński     Gdybym wierzył w istnienie Boga, to nie miałbym wątpliwości, że wszystkie empiryczne i racjonalne dowody jego nieistnienia są po prostu dowodami ignorancji Bogu ducha winnych niedowiarków. Bo czyż nie jest jasne jak słońce, że argumenty wywiedzione z nauk przyrodniczych i humanistycznych nie mogą dotyczyć istoty, która nie podlega działaniu praw fizyki?

     Ale fenomen wiary nie zawsze jest tak przejrzysty, jak mogłoby się wydawać. Wymownym tego przykładem jest wyrok warszawskiego sądu, który skazał naszą niekwestionowaną gwiazdę show biznesu, Dodę, na 5000zł. grzywny (lub dwa lata więzienia) za obrazę uczuć religijnych.

     Gwoli jasności przypomnę, że w 2009 roku w wywiadzie internetowym dla portalu Dziennik.pl Doda wyznała szczerze, iż „bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię”, bo „ciężko jest wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła”.

     Oburzeni tymi słowy R. Nowak z Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami oraz nowosądecki Senator PIS, R.Kogut, wnieśli oskarżenie do prokuratury rejonowej Warszawa- Mokotów, a ta z kolei nadała im status pokrzywdzonych i, opierając się na opinii biegłych językoznawców i biblioznawców, uznała, że autorzy Pisma Świętego są objęci kultem religijnym, a więc podlegają ochronie prawnej, tak jak krzyż czy Biblia, a oskarżona ma prawo do oceny treści Biblii w kontekście odkryć naukowych, natomiast nie ma prawa obrażać w sposób poniżający i obelżywy.

     I tak Doda została skazana. Ten kontrowersyjny wyrok wywołał niezwykle rozwlekłą i bardzo burzliwą dyskusję na temat definicji uczuć religijnych, zasady wolności słowa, praw obywatelskich itp. Jak zawsze w takich przypadkach, opinie są podzielone. Bardzo wiele poważnych autorytetów naukowych uważa, że ten wyrok jest kompromitacją polskiego wymiaru sprawiedliwości, chociażby z tego powodu, że nie wiadomo, kim byli autorzy Biblii, która – w przeciwieństwie do Boga, Chrystusa, Maryi i Świętych, nigdzie nie jest przedmiotem kultu religijnego, a gdyby nawet nim była, to przecież demokratyczne państwo świeckie nie może ścigać i karać „heretyków” za podważanie dziewictwa Maryi czy niewiarę w boskość Jezusa.

     W opublikowanym na łamach Gazety Wyborczej artykule pt. „Młot na Dodę i wolność słowa” prof. Z. Mikołejko, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, zauważył, że Biblia „należy do uniwersalnego dziedzictwa ludzkości i każdy może ją interpretować i rozumieć, jak chce”, w związku z czym „ Wyrok na Dodę jest po prostu wyrokiem na społeczeństwo obywatelskie. I godzi on najzwyczajniej w wolność opinii. Jeśli bowiem nie zgodzimy się, że ateiści – choćby odbywało się to w sposób drastyczny i bolesny dla wierzących – mają prawo do pełnego jej wyrażania, możemy naszej demokracji powiedzieć: Dobranoc”.

     W podobnym duchu utrzymane są komentarze bardzo wielu znanych publicystów. Np.W. Madziarski, były red.nacz. „Newsweeka” w artykule pt .”Niech Doda mówi, co chce” napisał, że „Prokurator, który zażądał grzywny dla Dody, zachował się jak przedstawiciel państwa, w którym obywatele mają stać na baczność przed oficjalnymi autorytetami, klękać przed urzędowymi świętościami, nie krytykować, nie wątpić, nie wyśmiewać i nie podważać. A za nieposłuszeństwo grozi kara. W tym państwie jednostka nie ma statusu autonomicznego obywatela, ale raczej poddanego. Pamiętam takie państwo z własnego doświadczenia, bo żyłem w nim do 1989 roku. Nazywało się PRL”.

     Oskarżyciele Dody widzą ten problem inaczej. Ich zdaniem jest oczywiste, że określenia treści biblijnych jako owocu narkotycznego i alkoholowego stanu, w jakim znajdowali się jej twórcy, nie można uznać za właściwe zaprezentowanie własnych poglądów lub żart, a tym bardziej – za merytoryczną analizę. Są przekonani o tym, że Doda świadomie obraziła uczucia wyznawców religii chrześćjańskiej i wyrok sądu jest słuszny.

     Nie zamierzam udawać, że wiem, kto w tym sporze ma rację, bo nie jestem prawnikiem, a moje władze poznawcze są bardzo ograniczone przez przedmiot owego konfliktu, który nie jest przedmiotem fizycznym ani nawet jakimś wymiernym zjawiskiem, ale powszechną wiarą w realne istnienie godności, wolności i sprawiedliwości.. Próbuję pocieszać się myślą, że jeśli Bóg miłosierny istnieje, to w końcu wybaczy i Dodzie i jej zapalczywym mentorom, a jeśli jednak go nie ma, to Doda jest równie niewinna, jak ci wszyscy obrażeni moraliści, którzy nie wiedzą, co czynią.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko