Ernest Bryll – Ballada o łące

0
88
Przez noc z dziewczyną szedłem jak przez łąkę
I tacy sobie byliśmy wzajemni

Że wokół się czyniło ciszej, miękcej, ciemniej

Jakbyśmy byli utulani w pąku

Nagle ona krzyknęła całym ciepłym ciałem

Zatrzepotała niby ptak skrzydłami

Noc otworzyła swe płatki nad nami

Dziewczyna uleciała – za nią ja leciałem

Teraz leżymy troszeczkę zdyszani

Ale myślący już o locie nowym

Noc nam pulsuje cicho pod plecami

Zapachem potu, trawy, lewady miodowej…

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko